Zauważyłem, że nigdy modlitwy o "wielkie" prośby nie zostały wysłuchane (pokój na świecie, poprawa zdrowia dla rodziny etc.), zaś "małe" prośby tak.
Wychodzę z założenia, że modlitwa to wyjątkowa rzecz. Czytając Biblię widzę, że Paweł upraszał Pana (Jezusa, nie Jehowę, choć zebrania całe życie tłumaczyły inaczej) i też nie dostał czego chciał.
Dostał jednak moc. Moc Chrystusa.
Wnioski dla mnie takie: modlić się do Boga jak uczył Jezus - pozwala to na nabranie dystansu do samego siebie, okazywanie pokory itp
Proszenie Pana Jezusa - zgodne z Jana 14:14 - On doda sił, niekoniecznie rozwiązując problem.
Teraz po latach bycia PIMO i słuchania modlitw ŚJ dochodzę do wniosku, że one nie mogły działać i jeśli Bóg część z nich spełnił, to tylko dlatego że jest naprawdę wielce miłosierny.
Jak ma spełnić modlitwę gdy:
1. Słyszy Jehowa odmienione przez wszystkie przypadki 15 razy, a to nie jest Jego imię
2. Słyszy by dziękować za Niewolnika/ Ciało Kierownicze, a Jezus jedynie jest wspomniany w "w imię Jezusa Amen"
3. Słyszy tak wiele próśb, a tak mało podziękowań. A jeśli są podziękowania to za organizację, której nie wybrał, fałszywą nadzieję na przyszłość, a nie za dzieła które uczynił
4. Modlący się nie postępują w sposób, którego uczył Jezus - bliżej im do faryzeuszy z ich listą ludzkich przepisów niż do naszego Pana