Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Statusy byłych śj ... POMO, PIMO, PIMI, POMI, PIMQ ... :):):):) ...........  (Przeczytany 412 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 635
  • Polubień: 9058
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Statusy byłych śj ... POMO, PIMO, PIMI, POMI, PIMQ ... :):):):) ...........
« Odpowiedź #15 dnia: 24 Kwiecień, 2026, 23:23 »
Droga Estero  :)
To, co napisałaś w cytowanym fragmencie, jest bardzo prawdziwe i rzuca niezwykle ciekawe światło na codzienną rzeczywistość osób PIMO.
Pokazuje to, że ta strategia przetrwania ma wiele odcieni, których organizacja nie jest w stanie w pełni kontrolować.
Masz rację, że tacy „partyzanci” stanowią dla Strażnicy znacznie twardszy orzech do zgryzienia niż osoby, które odeszły oficjalnie, ponieważ nie da się ich tak łatwo odizolować od reszty społeczności za pomocą mechanizmu wykluczenia.
To fascynujące, że nawet w samym sercu organizacji, w Warwick, mogą znajdować się ludzie zachowujący krytyczne myślenie, co tylko potwierdza, że ideologii nie da się narzucić siłą tam, gdzie pojawia się rzetelna wiedza i świadomość.
Ta cicha obecność osób PIMO ma ogromną siłę rażenia, a ich działania rozsadzają system od środka w sposób niemal niezauważalny, a jednocześnie bardzo skuteczny.

Bardzo celna jest Twoja uwaga dotycząca rozmów ze starszymi – wykorzystanie ich własnych argumentów o omylności i braku natchnienia Ciała Kierowniczego to genialna w swojej prostocie metoda i inteligentny sposób na wytrącenie im oręża z ręki.
To wręcz szach-mat w dyskusji, bo trudno oskarżyć kogoś o odstępstwo, gdy cytuje oficjalne publikacje; takie podejście pozwala zachować twarz i spokój, stawiając wyraźną granicę dla ich autorytetu.
Rzeczywiście, odcięcie „serca i portfela”, czyli emocjonalnego zaangażowania i wsparcia finansowego, to najskuteczniejsza forma cichego sprzeciwu, która w dłuższej perspektywie mocno osłabia fundamenty każdej korporacji religijnej.
Sposoby na przetrwanie zebrań, o których wspominasz, jak czytanie książek czy zajmowanie się własnymi sprawami, to z kolei niezbędny mechanizm obronny pozwalający zachować higienę psychiczną w środowisku pełnym presji.

Ta cicha rebelia i bycie „ukrytym agentem” daje unikalną szansę na sianie ziarna wątpliwości tam, gdzie oficjalnie dostęp do informacji jest zablokowany.
W dobie cyfrowej rewolucji organizacja stoi na straconej pozycji, bo nie da się już całkowicie kontrolować przepływu informacji ani izolować ludzi od faktów, które są na wyciągnięcie ręki.
Taka postawa pokazuje, że prawdziwa lojalność należy się prawdzie i własnemu sumieniu, a nie organizacji, która wymaga bezwzględnego posłuszeństwa.
Świadomego człowieka nie da się na trwałe zaprogramować, a Twoje spostrzeżenia dowodzą, że nawet wewnątrz bardzo restrykcyjnych struktur można zachować wewnętrzną wolność i autonomię, budując własny świat wartości obok narzuconych schematów.
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo siły oraz niesłabnącej wytrwałości w podążaniu własną drogą! - DOBRANOC
« Ostatnia zmiana: 24 Kwiecień, 2026, 23:25 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline Estera

Odp: Statusy byłych śj ... POMO, PIMO, PIMI, POMI, PIMQ ... :):):):) ...........
« Odpowiedź #16 dnia: 24 Kwiecień, 2026, 23:48 »
Droga Estero  :) (...)
Świadomego człowieka nie da się na trwałe zaprogramować, a Twoje spostrzeżenia dowodzą, że nawet wewnątrz bardzo restrykcyjnych struktur
można zachować wewnętrzną wolność i autonomię, budując własny świat wartości obok narzuconych schematów.
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo siły oraz niesłabnącej wytrwałości w podążaniu własną drogą! - DOBRANOC
   Nadaszyniaku :) :)
   Napewno bycie w statusie PIMO wiąże się z pewnymi wyzwaniami i pewną dozą ostrożności.
   Ale to jest gra na naszych zasadach, nie musimy tańczyć tak, jak strażnica nam zagra.
   Osobiście podobnie jak Gremczak wychodzę z założenia, że nie muszę trzymać się zasad, które nakreśla strażnica.
   Już dawno nie chodzę według ich prawideł.
   I nie zamierzam im podarować ani jednego swojego podpisu na czymkolwiek.
   Oczywiście, łatwiej by im było zrobić komitet sądowniczy i mnie wykluczyć.
   Ale ode mnie nie dostaną żadnego podpisu czy choćby kropki czy przecinka >:D >:D
   A tak, przed każdą obsługą jestem dla nich problemem do wyjaśniania przed nadzorcą podróżującym.
   Mam wolność i autonomię, chociaż jest ona w jakiejś tam mierze ograniczona, nie ma się co czarować, ale naprawdę w bardzo niewielkiej.
   Nie mają nade mną żadnej kontroli, bo nie mają źródeł informacji.
   Wszystkie możliwe wykasowałam, nie mają do mnie żadnego, wiarogodnego dostępu.
   A ziarna wątpliwości się sieją i to dość obficie.
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 009
  • Polubień: 5465
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Ja zerwałem kontakty. Nie chodzę na zebrania, na pamiątki śmierci JCH, do służby czy też na stojak. Moja aktywność organizacyjna =0. Obecnie moje kontakty ograniczają się do osób które jeszcze mnie pamiętają i poznają na ulicy. Ostatnio miałem taką sytuację, spotkałem mojego góru duchowego. Obydwoje unikaliśmy tematów które byłyby niebezpieczne dla mnie. On nie pytał i ja również nie przejawiałem zainteresowania. Poruszalismy się podczas rozmowy w tematyce bardzo neutralnej. I taką zasadę stosuje w stosunku do wszystkich osób spotkanych.
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 07:56 wysłana przez Gandalf Szary »
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 635
  • Polubień: 9058
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
   Nadaszyniaku :) :)
   Napewno bycie w statusie PIMO wiąże się z pewnymi wyzwaniami i pewną dozą ostrożności.
   Ale to jest gra na naszych zasadach, nie musimy tańczyć tak, jak strażnica nam zagra.
   Osobiście podobnie jak Gremczak wychodzę z założenia, że nie muszę trzymać się zasad, które nakreśla strażnica.
   Już dawno nie chodzę według ich prawideł.
   I nie zamierzam im podarować ani jednego swojego podpisu na czymkolwiek.
   Oczywiście, łatwiej by im było zrobić komitet sądowniczy i mnie wykluczyć.
   Ale ode mnie nie dostaną żadnego podpisu czy choćby kropki czy przecinka >:D >:D
   A tak, przed każdą obsługą jestem dla nich problemem do wyjaśniania przed nadzorcą podróżującym.
   Mam wolność i autonomię, chociaż jest ona w jakiejś tam mierze ograniczona, nie ma się co czarować, ale naprawdę w bardzo niewielkiej.
   Nie mają nade mną żadnej kontroli, bo nie mają źródeł informacji.
   Wszystkie możliwe wykasowałam, nie mają do mnie żadnego, wiarogodnego dostępu.
   A ziarna wątpliwości się sieją i to dość obficie.
Witaj ESTERO :) 
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem! To, co piszesz o zachowaniu własnej autonomii i grze na własnych zasadach, jest bardzo inspirujące.
Cieszę się, że udało Ci się stworzyć przestrzeń, w której czujesz się wolna i masz pełną kontrolę nad swoimi decyzjami.
Taka postawa wymaga dużej siły i świadomości.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
=+=+=+=+
Witaj Gandalf Szary:
Warto pielęgnować w sobie spokój, który pozwala spotkać drugiego człowieka bez lęku, ale i bez konieczności tłumaczenia się ze swojej drogi.
Twoja uprzejmość w relacjach z dawnymi znajomymi to nie brak odwagi, lecz wyraz wielkiej kultury osobistej i szacunku – zarówno do nich, jak i do samego siebie.
Prowadząc rozmowy na neutralnym gruncie, budujesz mosty oparte na zwykłym człowieczeństwie, które stoi ponad wszelkimi strukturami czy przekonaniami.
Pamiętaj, że masz pełne prawo do ochrony swojej prywatności i decydowania o tym, jakie tematy dopuszczasz do swojego życia.
Niech Twoja obecna postawa będzie dowodem na to, że można odejść od organizacji, nie tracąc przy tym godności ani życzliwości wobec ludzi, których kiedyś ceniliśmy.
Kontynuuj tę drogę z podniesioną głową, czerpiąc radość z każdej autentycznej, choćby krótkiej wymiany zdań, która nie narusza Twoich granic.
„Prawdziwa wolność to umiejętność bycia uprzejmym dla innych, pozostając jednocześnie całkowicie wiernym sobie.”
POZDRAWIAM  :)
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 10:41 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 009
  • Polubień: 5465
  • Najbardziej boję się fanatyków.

=+=+=+=+
Witaj Gandalf Szary:
Warto pielęgnować w sobie spokój, który pozwala spotkać drugiego człowieka bez lęku, ale i bez konieczności tłumaczenia się ze swojej drogi.
Twoja uprzejmość w relacjach z dawnymi znajomymi to nie brak odwagi, lecz wyraz wielkiej kultury osobistej i szacunku – zarówno do nich, jak i do samego siebie.
Prowadząc rozmowy na neutralnym gruncie, budujesz mosty oparte na zwykłym człowieczeństwie, które stoi ponad wszelkimi strukturami czy przekonaniami.
Pamiętaj, że masz pełne prawo do ochrony swojej prywatności i decydowania o tym, jakie tematy dopuszczasz do swojego życia.
Niech Twoja obecna postawa będzie dowodem na to, że można odejść od organizacji, nie tracąc przy tym godności ani życzliwości wobec ludzi, których kiedyś ceniliśmy.
Kontynuuj tę drogę z podniesioną głową, czerpiąc radość z każdej autentycznej, choćby krótkiej wymiany zdań, która nie narusza Twoich granic.
„Prawdziwa wolność to umiejętność bycia uprzejmym dla innych, pozostając jednocześnie całkowicie wiernym sobie.”
POZDRAWIAM  :)

To ważne co napisałeś. Bardzo bym nie chciał i nie mogę zrozumieć osób, które zachowują się agresywnie lub nienawistnie w stosunku do swoich byłych już współbraci. Ja patrzę na takie osoby jako oszukane, zmanipulowane podobnie jak ja. Prawdziwych mocodawców nigdy nie poznamy, a być może i co niektóre osoby zasiadające na szczytach władzy mogą wierzyć w organizację. Z tego też powodu nie przekreślam drugiego człowieka i staram się życzliwie podchodzić. Pozdrawiam Nadaszyniaku.
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Estera

Ja zerwałem kontakty. Nie chodzę na zebrania, na pamiątki śmierci JCH, do służby czy też na stojak. Moja aktywność organizacyjna =0.
   Ze mną jest podobnie, aktywność zerowa.
   Przechodziłam pewną transformację po moich odkryciach, było kilka etapów tych przemian.
   Na początku tej drogi największą złość czułam do guru strażnicy w USA.
   Potem na tapecie znalazła się władza zborowa, która w wielu skandalicznych sytuacjach nic nie zrobiła mając wiedzę.
   I nie tylko w moich sprawach, ale też w wielu innych pozamiatanych pod dywan.
   Później przyszła kolej na niektórych "braci i siostry" od których zaznałam różnych bardzo przykrych sytuacji.
   A na teraz i to już od wielu lat to jest mi ich po prostu żal, że tkwią w takiej destrukcji :'(
   Przy bardzo sporadycznych spotkaniach z nimi, ze mną jest tak, jak u Gandalfa.


Obecnie moje kontakty ograniczają się do osób które jeszcze mnie pamiętają i poznają na ulicy (...)
Poruszalismy się podczas rozmowy w tematyce bardzo neutralnej. I taką zasadę stosuje w stosunku do wszystkich osób spotkanych.
   Jest miło grzecznie i uprzejmie :-* :-*
   Ot, taka miła pogawędka o wszystkim i o niczym.
   Ostatnio przed pamiątką, trafiło pod moje drzwi kilka par głosicieli w tym koordynator zboru i jeden ze starszych.
   Było kilka uśmiechów na dowidzenia, a z ich strony miłe zaproszenie.
   Też nie jestem zwolennikiem agresywnych ataków słownych.
   Jestem świadoma tego, że podobnie jak ja wcześniej, oni żyją w swojej bańce, którą im stworzyła strażnica.
   I jak jest im tam wygodnie i czują się szczęśliwi, to niech sobie tam będą.
   Nawracanie na siłę niewiele daje.
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 20:44 wysłana przez Estera »
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.