Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Powrót po latach do organizacji  (Przeczytany 1620 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 494
  • Polubień: 7903
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #15 dnia: 01 Lipiec, 2022, 15:43 »
Witaj brat_straszny
Przeczytałem z uwagą Twój częściowy skrawek egzystencji życiowej, stwierdzić mogę, że podjąłeś mądrą decyzję nie jesteś obecnie w szponach ostracyzmu, która doskwiera nie jednemu piszącym tu posty.
Przełamanie ostracyzmu w (Ww)- to walka z wiatrakami a zwycięstwem to tylko kolejna porażka.
Jak sam nazwałeś cytuję z Twojego postu: '' Organizacja to potężny twór, potężna maszyna. Nie jednego przemieliła i jeszcze nie jednego przemieli'' za Twoją otwartość i szczerość  - godny Jesteś pochwały, to czynię publicznie w tym poście, choć spodziewam się po innych odmiennej reakcji.
Dla samego siebie żyjesz w dwóch światach nie każdy tak potrafi, to pewna umiejętna subtelna sztuka: być w (Ww), następnie zostać wykluczony za odstępstwo i ponownie z czysto osobistych czynników ponownie powrócić na łono (Ww).
Nie łatwa to żonglerka na cyrkowej arenie (Ww). Doświadczyłeś więcej niż osoby, które są tylko numerem statystycznym w zborze a w rzeczywistości przed nim są skrytymi odstępcami, żyją w większym psychicznym napięciu niż Ty obecnie będąc pośród nich.
Dlaczego tak piszę, ponieważ wszyscy znający Ciebie obecnie - wiedzą, że miałeś styczność z czynnikami odstępczymi za które zostałeś ukarany - wykluczeniem.
Jednak pisząc szczerze, wielu tu na Forum byłych starszych i nie tylko ...  przyzna rację. Zacytuję pewne stwierdzenie - prawdziwy odstępca nigdy nie powróci do zboru, tylko będzie wylewał strumienie ognia w stronę sJ, jednak zdarzają się przypadki podobny do Twojego, że odstępca powróci na łono zboru, nawet po latach świeci czerwona lampka tym, którzy nigdy nie opuścili szeregów organizacji, co do starszych zawsze będą mieli wyostrzone rybie strażnicowe oczy i nigdy nie będą w stu procentach Tobie ufać, to zaufanie jest tylko względne, powierzchowne.
Spotkałem się z przypadkiem osoby, która w podobnej sytuacji jak Twoja robiła, czyniła wielkie spektakularne postępy i wyznaczyła sobie cel aby zostać starszym w zborze oczywiście został przydzielony jemu przywilej pioniera stałego, ale to wszystko nie został nigdy zamianowany na sł. pom nie wspomnę o przywileju starszego.
Choć nie raz na spotkaniu  w obecności obwodowego proponowano o zgodę zamianowania ( choć faktycznie ustala się takie zamianowanie w gronie starszych zboru) a podczas wizyty spadochroniarza to tylko formalność. Zawsze postawa nie jednego spadochroniarza była przeciwna uwzględniając - wykluczenie było za odstępstwo i po ptokach z nowym starszym.

Natomiast Ty obecnie nie jesteś, rzucający się w oczy czcicielem, lecz  przeciętym nie w pierwszym szeregu członkiem, starszaki nie mają nic do Ciebie a sytuacja Tobie odpowiada a nawet jak wspominałeś przyniosła pewne korzyści.
Jesteś w korzystniejszej sytuacji od pozostałych, zawsze możesz wydać świadectwo PRAWDY '' o Prawdzie'' i nie jednego możesz wyzwolić z szponów (Ww), ''będziesz miał w tedy wiele załóg w niebie jak i na ziemi pośród ex-sów - amen''
   
Drogi bracie_straszny, mimo wszystko jeżeli uważasz takie postępowanie za korzystne i przynosi pewną satysfakcję w bliskich Tobie kręgach rodzinnych, przyjacielskich, to życzę wszystkiego najlepszego na takiej drodze dwóch światów - pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: 01 Lipiec, 2022, 15:46 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline brat_straszny

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #16 dnia: 01 Lipiec, 2022, 19:59 »
Witaj brat_straszny
Przeczytałem z uwagą Twój częściowy skrawek egzystencji życiowej, stwierdzić mogę, że podjąłeś mądrą decyzję nie jesteś obecnie w szponach ostracyzmu, która doskwiera nie jednemu piszącym tu posty.
Przełamanie ostracyzmu w (Ww)- to walka z wiatrakami a zwycięstwem to tylko kolejna porażka.
Jak sam nazwałeś cytuję z Twojego postu: '' Organizacja to potężny twór, potężna maszyna. Nie jednego przemieliła i jeszcze nie jednego przemieli'' za Twoją otwartość i szczerość  - godny Jesteś pochwały, to czynię publicznie w tym poście, choć spodziewam się po innych odmiennej reakcji.
Dla samego siebie żyjesz w dwóch światach nie każdy tak potrafi, to pewna umiejętna subtelna sztuka: być w (Ww), następnie zostać wykluczony za odstępstwo i ponownie z czysto osobistych czynników ponownie powrócić na łono (Ww).
Nie łatwa to żonglerka na cyrkowej arenie (Ww). Doświadczyłeś więcej niż osoby, które są tylko numerem statystycznym w zborze a w rzeczywistości przed nim są skrytymi odstępcami, żyją w większym psychicznym napięciu niż Ty obecnie będąc pośród nich.
Dlaczego tak piszę, ponieważ wszyscy znający Ciebie obecnie - wiedzą, że miałeś styczność z czynnikami odstępczymi za które zostałeś ukarany - wykluczeniem.
Jednak pisząc szczerze, wielu tu na Forum byłych starszych i nie tylko ...  przyzna rację. Zacytuję pewne stwierdzenie - prawdziwy odstępca nigdy nie powróci do zboru, tylko będzie wylewał strumienie ognia w stronę sJ, jednak zdarzają się przypadki podobny do Twojego, że odstępca powróci na łono zboru, nawet po latach świeci czerwona lampka tym, którzy nigdy nie opuścili szeregów organizacji, co do starszych zawsze będą mieli wyostrzone rybie strażnicowe oczy i nigdy nie będą w stu procentach Tobie ufać, to zaufanie jest tylko względne, powierzchowne.
Spotkałem się z przypadkiem osoby, która w podobnej sytuacji jak Twoja robiła, czyniła wielkie spektakularne postępy i wyznaczyła sobie cel aby zostać starszym w zborze oczywiście został przydzielony jemu przywilej pioniera stałego, ale to wszystko nie został nigdy zamianowany na sł. pom nie wspomnę o przywileju starszego.
Choć nie raz na spotkaniu  w obecności obwodowego proponowano o zgodę zamianowania ( choć faktycznie ustala się takie zamianowanie w gronie starszych zboru) a podczas wizyty spadochroniarza to tylko formalność. Zawsze postawa nie jednego spadochroniarza była przeciwna uwzględniając - wykluczenie było za odstępstwo i po ptokach z nowym starszym.

Natomiast Ty obecnie nie jesteś, rzucający się w oczy czcicielem, lecz  przeciętym nie w pierwszym szeregu członkiem, starszaki nie mają nic do Ciebie a sytuacja Tobie odpowiada a nawet jak wspominałeś przyniosła pewne korzyści.
Jesteś w korzystniejszej sytuacji od pozostałych, zawsze możesz wydać świadectwo PRAWDY '' o Prawdzie'' i nie jednego możesz wyzwolić z szponów (Ww), ''będziesz miał w tedy wiele załóg w niebie jak i na ziemi pośród ex-sów - amen''
   
Drogi bracie_straszny, mimo wszystko jeżeli uważasz takie postępowanie za korzystne i przynosi pewną satysfakcję w bliskich Tobie kręgach rodzinnych, przyjacielskich, to życzę wszystkiego najlepszego na takiej drodze dwóch światów - pozdrawiam



Dziękuję za twoją odpowiedź Nadaszyniaku. Cieszę się, że dobrze odebrałeś i poprawnie zrozumiałeś moje intencje. Pozdrawiam Cię.


Offline Sebastian

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #17 dnia: 01 Lipiec, 2022, 21:21 »
Organizacja tak trenuje swoich członków, że (jak widać) nawet wiele lat po odejściu, ta magiczna sfera seksu jest utożsamiana z jakąś ziemią obiecaną. Tak, jakby to było najważniejsze na świecie.
dla jednego sfera seksualna jest bardziej ważna, dla drugiego mniej...

będąc na obrzeżach JW.ORG można poślubić dowolną osobę ze świata (owszem, fanatycy trochę pomarudzą, ale ogólnie taki związek zaakceptują)

będąc na obrzeżach JW.ORG można nawet od czasu do czasu pójść do prostytutki (tak aby nikt się nie dowiedział)

ale na dłuższą metę po prostu NIE DA SIĘ ukryć życia w trwałym konkubinacie...

jeśli mężczyzna ma DUŻE potrzeby w tej dziedzinie... i jeśli mężczyzny nie zadowala pozycja "raz w miesiącu na dziecioła"... to taki mężczyzna nie może ani żyć samotnie ani nie może układać sobie życia z kobietą która podczas intymnych chwil leży jak kłoda drewna...

w takim wypadku po prostu trzeba o tę sferę życia zadbać, np. wybierając na towarzyszkę życia odpowiednią kobietę, która _potrafi_ zaspokoi potrzeby swojego mężczyzny...

owszem, _teoretycznie_ można zrobić to zawierając z kobietą związek małżeński w USC (co jw.org by zaakceptowała), ale o wiele "praktyczniejszy" jest konkubinat (dla jw.org nieakceptowalny)...

a jeśli dodatkowo, mężczyznę podniecają _wyłącznie_ kobiety minimum 20 lat młodsze, to wtedy trzeba uświadomić sobie jak niskie jest prawdopodobieństwo przetrwania związku małżeńskiego z tak dużą różnicą wieku i... uznać fakty, że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest konkubinat.

a wtedy, ZONK... albo rybki albo akwarium :)
Cytat: dziewiatka
Sprawa świadków też się rozwiąże po ogłoszeniu pokoju i bezpieczeństwa przyjdzie nagła zagłada i świadka nie będzie spojrzysz na jego miejsce a tu normalny człowiek
:)


Offline Sebastian

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #18 dnia: 01 Lipiec, 2022, 21:55 »
Po przeczytaniu wypowiedzi brata strasznego nasunęło mi się kilka ogólnych refleksji dotyczących powrotów do Organizacji ŚJ

To już nie jest ta restrykcyjna sekta co kiedyś... Nie trzeba pukać do drzwi obcych ludzi, można wykpić się działaniami pozornymi takimi jak „wspólne pisanie listu” w kilka osób i być uznawanym za „aktywnego”

To już nie jest ta restrykcyjna sekta co kiedyś... Nie trzeba nawet chodzić na wszystkie zebrania, bo można wykpić sie „korzystaniem z zooma”...

Jeśli ktoś nie upiera się przy życiu w konkubinacie
Jeśli ktoś nie jest aktywistą antyświadkowym, publikującym w internecie pod własnym imieniem i nazwiskiem
Jeśli ktoś nie jest aktywistą homoseksualnym, chodzącym na marsze równości
Jeśli ktoś nie jest zainteresowany karierą polityczną (np. nie pragnie zostać burmistrzem)
Jeśli ktoś nie jest zainteresowany otworzeniem domu publicznego :)
Jeśli ktoś nie jest zainteresowany karierą wojskową
Itd. itp.
Czyli nie robi czegoś co „rzuca się w oczy” i wywołałoby alarm w jw.org, to...

to spokojnie może być takim pozorantem jak brat_straszny
Cytat: dziewiatka
Sprawa świadków też się rozwiąże po ogłoszeniu pokoju i bezpieczeństwa przyjdzie nagła zagłada i świadka nie będzie spojrzysz na jego miejsce a tu normalny człowiek
:)


Offline brat_straszny

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #19 dnia: 02 Lipiec, 2022, 13:49 »
Po przeczytaniu wypowiedzi brata strasznego nasunęło mi się kilka ogólnych refleksji dotyczących powrotów do Organizacji ŚJ

To już nie jest ta restrykcyjna sekta co kiedyś... Nie trzeba pukać do drzwi obcych ludzi, można wykpić się działaniami pozornymi takimi jak „wspólne pisanie listu” w kilka osób i być uznawanym za „aktywnego”

To już nie jest ta restrykcyjna sekta co kiedyś... Nie trzeba nawet chodzić na wszystkie zebrania, bo można wykpić sie „korzystaniem z zooma”...

Jeśli ktoś nie upiera się przy życiu w konkubinacie
Jeśli ktoś nie jest aktywistą antyświadkowym, publikującym w internecie pod własnym imieniem i nazwiskiem
Jeśli ktoś nie jest aktywistą homoseksualnym, chodzącym na marsze równości
Jeśli ktoś nie jest zainteresowany karierą polityczną (np. nie pragnie zostać burmistrzem)
Jeśli ktoś nie jest zainteresowany otworzeniem domu publicznego :)
Jeśli ktoś nie jest zainteresowany karierą wojskową
Itd. itp.
Czyli nie robi czegoś co „rzuca się w oczy” i wywołałoby alarm w jw.org, to...

to spokojnie może być takim pozorantem jak brat_straszny

I dzięki Bogu (którego chyba nie ma)...
Tak organizacja bardzo się zmieniła. 20 lat temu mieszkając w jakimś zapadłym miasteczku 5-10tys. populacji, nie było by szansy należeć do zboru i prowadzić takiego podwójnego życia.
Też mam wrażenie, że organizacja się liberalizuje, pozwala na więcej - musi iść z duchem czasu, chociaż nigdy się do tego nie przyzna na łamach Strażnicy. Może to też dlatego, że do Ciała Kierowniczego dołączają coraz młodszych ludzi?


Offline Kyuubi

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #20 dnia: 23 Lipiec, 2022, 23:48 »
Nie którzy pewnie wracają dla rodzin itp


Offline NieZnaPrawdy

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 005
  • Polubień: 1771
  • Między ślepymi jednooki królem
Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #21 dnia: 30 Lipiec, 2022, 12:11 »
Ja wróciłem dla rodziny i znajomości. Dawno temu się przebudziłem, przestałem wierzyć w nauki organizacji po tym jak dostrzegłem manipulacje, pranie mózgu i niezgodności z Biblią. Przez wiele lat unosiłem się rozgoryczeniem że organizacja poniża Jezusa, nie oddaje mu boskiej czci, oburzały mnie satanistyczne znaki w strażnicach, pedofilia w zborze. O wszystkim powiedziałem starszym i dużej liczbie głosicieli w okolicznych zborach. Zostałem wykluczony i napiętnowany, byłem postrzegany jako odstępca, sekciarz, najgorszy sort człowieka.

Z czasem skłoniłem się całkowicie ku ateizmowi i stwierdziłem że skoro żadni bogowie nie istnieją włącznie z Jehową i Jezusem, to liczy się tylko tu i teraz. Liczy się tylko życie doczesne, a ile go mamy przed sobą? Jeszcze może kilkanaście, kilkadzisiesiąt lat. Czy warto resztę tego życia spędzić w odosobnieniu, w rozgoryczeniu? Dorosły człowiek w moim wieku nie potrafi już zbudować takich relacji jakie buduje się od dziecka. A ja byłem wychowywany od dziecka w tym konkretnym środowisku gdzie się wszystkich zna, ma się jakieś kontakty, układy itd. Doszedłem do wniosku że życie leci przez palce, ja wegetuję sam na tym świecie, bywa czasem ciężko samemu i nie ma sensu się męczyć.

Dołączyłem znowu do organizacji, napisałem parę listów zanim w ogóle chcieli ze mną gadać, chodziłem najpierw do jednego zboru gdzie nie byłem zupełnie akceptowany, potem wróciłem do rodzinnego zboru gdzie mam starych znajomych i tam po długim czasie zostałem przyjęty - może nie z otwartymi rękami, bo niektórzy nadal podchodzą do mnie nieufnie, pomimo że starsi tłumaczyli im że jestem już ''bezpieczny'' dla zboru. No ale niektórzy potrzebują więcej czasu po prostu na oswojenie się ze świadomością że odstępca może powrócić do zboru.

Czy żałuję? Nie. W sumie to wyszedłem na plus. Mieszkam znowu u rodziców (przekonałęm ich że na starość potrzebują opieki), więc odchodzi mi czynsz za mieszkanie. Pracuję w ekipie z braćmi i mam tam dość dobre zarobki a i atmosfera jest w porządku. Jedna siostra ogarnęła mi po kosztach księgowość z którą miałem problem i nie mogłęm dojść do ładu. Ostatnio zepsuł mi się samochód, to brat z okolicznego zboru naprawił mi go za 1/3 ceny. Także już dostrzegam że było warto.

Chodzę na co drugie zebranie w niedzielę, resztę siedzę na zoomie, nie włączam kamerki. Zazwyczaj śpię albo robię obiad albo się relaksuję gdy zebranie leci na ZOOMie. A w tą co drugą niedzielę idę sobie na salę posiedzieć i popatrzeć na tych biednych, nadal wierzących w to ludzi - traktuję to jak rozrywkę, po zebraniu zawsze można pogadać, dowiedzieć się plotek itd. Do służby nie chodzę, bo nie zasługuję na stojak (mogą na nim stać tylko wyznaczone, przykładne osoby o dobrej reputacji, przynajmniej w moim zborze). Raz na jakiś czas dam się namówić na pisanie listów przez zooma, ale moja aktywność polega na zalogowaniu się do aplikacji i siedzenia dwie godziny z moją grupą służby, słuchania jak redagują listy.

Krótko mówiąc - powrót do organizacji dał mi dużo finansowo, pozwolił mi odświeżyć cenne kontakty sprzed lat, dzięki którym mogę załatwić wiele spraw praktycznych spraw. Mam kontakt z bliskimi, moja rodzina może w końcu spać spokojnie w nocy bo nie martwi się że zginę w armagedonie. Czasem zostaję zaproszony przez znajomych ze zboru na jakąś zborową wódeczkę, wtedy niejednemu rozluźnia się pod czaszką i padają pytania: ''A ty Bracie Straszny, jak to się stało że byłeś wykluczony za odstępstwo, a wróciłeś, jak to możliwe??" - no i mam okazję wtedy do wydania odstępczego świadectwa. Ale to tylko w gronie zaufanych świadków których i tak podejrzewam o niezaleźne myślenie.

A poza tym lubię sobie zapalić papierosa jak nikt nie widzi, wśród ludzi ze świata sobie przeklinam, byłem dwa razy u prostytutki od kiedy mnie przyłączyli. Mam znowu rodzinę i dawnych znajomych, mam jakieś wsparcie od nich - warunkowe, ale zawsze. Żyję sobie pełnią życia tak i korzystam z niego, a leśne dziadki z mojego zboru cieszą się że owieczka wróciła do stada.

Szczerze - nie żałuję. Organizacja to potężny twór, potężna maszyna. Nie jednego przemieliła i jeszcze nie jednego przemieli. Odstępcom wydaje się że w zarządzie w Nowym Jorku siedzą debile, a to błąd. Ci ludzie to mistrzowie strategii, są przebiegli i doskonale wiedzą jak grać na ludzkich uczuciach. Mimo że nie wierzę w ich nauki, to muszę im oddać jedno - są cholernie skuteczni w ściąganiu ludzi na ziemię. Nie sądziłem że kiedyś to napiszę, ale faktycznie muszę im to oddać. Są skuteczni - to dobrze działająca firma, niczym dobrze naoliwiona maszyna. Może nie ma tam prawdy, może manipulują ludźmi, ale jeśli dobrze się usadowisz w tej maszynie, to będziesz kręcił się jak ten trybik do końca życia w pewnym umiarkowanym komforcie psychicznym, finansowym i życiowym.

No i namówił  ;D

PS.
Cytat zapożyczony z


Offline PoProstuJa

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #22 dnia: 30 Lipiec, 2022, 15:56 »
Czy warto resztę tego życia spędzić w odosobnieniu, w rozgoryczeniu? Dorosły człowiek w moim wieku nie potrafi już zbudować takich relacji jakie buduje się od dziecka. A ja byłem wychowywany od dziecka w tym konkretnym środowisku gdzie się wszystkich zna, ma się jakieś kontakty, układy itd. Doszedłem do wniosku że życie leci przez palce, ja wegetuję sam na tym świecie, bywa czasem ciężko samemu i nie ma sensu się męczyć.

Dołączyłem znowu do organizacji, napisałem parę listów zanim w ogóle chcieli ze mną gadać, chodziłem najpierw do jednego zboru gdzie nie byłem zupełnie akceptowany, potem wróciłem do rodzinnego zboru gdzie mam starych znajomych i tam po długim czasie zostałem przyjęty - może nie z otwartymi rękami, bo niektórzy nadal podchodzą do mnie nieufnie, pomimo że starsi tłumaczyli im że jestem już ''bezpieczny'' dla zboru. No ale niektórzy potrzebują więcej czasu po prostu na oswojenie się ze świadomością że odstępca może powrócić do zboru.

Czy żałuję? Nie. W sumie to wyszedłem na plus. Mieszkam znowu u rodziców (przekonałęm ich że na starość potrzebują opieki), więc odchodzi mi czynsz za mieszkanie. Pracuję w ekipie z braćmi i mam tam dość dobre zarobki a i atmosfera jest w porządku. Jedna siostra ogarnęła mi po kosztach księgowość z którą miałem problem i nie mogłęm dojść do ładu. Ostatnio zepsuł mi się samochód, to brat z okolicznego zboru naprawił mi go za 1/3 ceny. Także już dostrzegam że było warto.

Krótko mówiąc - powrót do organizacji dał mi dużo finansowo, pozwolił mi odświeżyć cenne kontakty sprzed lat, dzięki którym mogę załatwić wiele spraw praktycznych spraw. Mam kontakt z bliskimi, moja rodzina może w końcu spać spokojnie w nocy bo nie martwi się że zginę w armagedonie. Czasem zostaję zaproszony przez znajomych ze zboru na jakąś zborową wódeczkę, wtedy niejednemu rozluźnia się pod czaszką i padają pytania: ''A ty Bracie Straszny, jak to się stało że byłeś wykluczony za odstępstwo, a wróciłeś, jak to możliwe??" - no i mam okazję wtedy do wydania odstępczego świadectwa. Ale to tylko w gronie zaufanych świadków których i tak podejrzewam o niezaleźne myślenie.

A poza tym lubię sobie zapalić papierosa jak nikt nie widzi, wśród ludzi ze świata sobie przeklinam, byłem dwa razy u prostytutki od kiedy mnie przyłączyli. Mam znowu rodzinę i dawnych znajomych, mam jakieś wsparcie od nich - warunkowe, ale zawsze. Żyję sobie pełnią życia tak i korzystam z niego, a leśne dziadki z mojego zboru cieszą się że owieczka wróciła do stada.

Bracie straszny też znam jednego odstępcę - zadeklarowanego - który po iluś latach wrócił do organizacji.
Motywem głównym była chęć do normalnych kontaktów ze swoją rodziną plus  finansowa (ułatwienia związane z pracą, bo członek rodziny zatrudnił go u siebie).
Z tym, że akurat ten "odstępca" był żonaty.

Natomiast Ty bracie straszny jak widzę jesteś kawalerem, który do żeniaczki się nie pali. Prócz tego nie przeszkadza Ci to, że mieszkasz z własnymi rodzicami, a wręcz Ci to odpowiada, bo odpadają koszty wynajmu.
Myślę, że Twój model życia może pasować innym kawalerom.
Mnie osobiście taki model nigdy by nie pasował, ponieważ wolność jest dla mnie nadrzędna. Szybko się usamodzielniłam i nie wyobrażam sobie ponownego mieszkania z rodzicami... bo czułabym się jak dziecko, a nie osoba dorosła.
Ale każdy ma inne potrzeby.

Mam tylko pytanie czy to ukrywanie się ze swoim odstępstwem nie jest dla Ciebie męczące? Bo jednak cały czas musisz się pilnować! Z papieroskiem przez ulicę nie pójdziesz, tylko zapewne gdzieś się musisz ukrywać.
Czy biorąc to pod uwagę nadal korzyści z przystąpienia do organizacji uważasz za większe?
Z drugiej strony - jeśli nie odnalazłeś szczęścia "w świecie" i znajomości masz tylko w zborze, to nie jestem aż tak zdziwiona Twoim powrotem do organizacji. Bo jednak bez kontaktów rodzinnych nie żyje się zbyt fajnie (choć rodziny są różne i czasem życie bez niej daje więcej szczęścia i spokoju niż męczenie się z nią).

Jestem ciekawa czy jest tu jeszcze ktoś kto wrócił do orga i to sobie chwali?


Offline NieZnaPrawdy

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 005
  • Polubień: 1771
  • Między ślepymi jednooki królem
Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #23 dnia: 31 Lipiec, 2022, 10:41 »
Ciekaw jestem jeszcze innego zjawiska. Czy wracając tam nie zaczyna się na powrót wierzyć w część tej propagandy.
Nie chodzi mi to czy wiara w nią jest przyczyną powrotu. Rozumiem powrót z powodów wymienionych przez Brata Strasznego
ale czy po dłuższym czasie przebywania tam pranie mózgu nie zaczyna choć trochę oddziaływać.


Offline Storczyk

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #24 dnia: 31 Lipiec, 2022, 22:00 »
Powrót po dłuższym czasie to już tyle świateł błysło, że nie wiadomo w co wierzyć. Mętlik w głowie.

Podobno teraz też jakby młody duch w zborach działa.
Dają młodym zarządzanie . Ciekawe ?
Nie wiem ,co im ten młody duch wkłada do tych ich głów .
Ale wczoraj się dowiedziałam od chłopa ( już dawano nie młodego), że jestem w opłakanym stanie?
Kto tu jest w opłakanym stanie :)
Ja dziś cały dzień leniuchuje. A On ?

Dziś się śmieje, ale wczoraj straciłam kontrolę nad sobą.
Co mi się bardzo rzadko zdarza .




Offline Gostek

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #25 dnia: 01 Sierpień, 2022, 00:02 »
 Tak, to się daje  zauważyć, że młodymi się w zborach coraz to bardziej wysługują.
Starzy świadki, albo afery mają za sobą, albo się wycwanili i już się tak nie garną do przywilejów jak kiedyś.

Teraz w zborach to najczęściej są ustawki, w stylu
-Nadrzędny Szef
-potem, dłu, długo nic
następnie, prawa, lub lewa ręka szefa
Potem paru rezerwowych, najczęściej do zadań specjalnych, tzn. obsługa parkingu albo bycie porządkowym, czasami wygłoszenie jakiegoś wykładu, aczkolwiek, coraz rzadziej, bo wiadomo, wykłady zdalne, filmiki i inne pierdółki .
oraz paru pachołków, najczęściej młodych wiekiem , do :noszenia torby z terenami, regulacji nagłośnienia i noszenia głośników.

« Ostatnia zmiana: 01 Sierpień, 2022, 00:04 wysłana przez Gostek »


Offline brat_straszny

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #26 dnia: 01 Sierpień, 2022, 13:37 »
po dłuższym czasie przebywania tam pranie mózgu nie zaczyna choć trochę oddziaływać.

To jest tak samo jak w wieku kilku lat dzieci tracą wiarę w istnienie świętego Mikołaja. Sądzisz, że gdyby po kilkudziesięciu latach człowieka posadzić znowu w przedszolu z dziećmi wierzącymi w św. Mikołaja, to taki człowiek na nowo by w niego uwierzył? Myślę że nie. Jak raz przestaniesz wierzyć, to nie ma już powrotu.

Ale faktycznie trzeba przyznać, że manipulacja w zborze jest ogromna i nawet mocne jednostki się jej poddają. Mówię oczywiście o osobach nie wybudzonych. Osoby powracające do zboru, które już nie wierzą w nauki organizacji mogą odczuwać dyskomfort, jakiś dziwny lęk po dwóch godzinach słuchania takich głupot, może wystąpić jakaś reakcja obronna umysłu na taki nawał kretynizmów, ale raczej nie grozi takiej osobie ponowne uwierzenie w nauki śJ.


Offline Roszada

Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #27 dnia: 01 Sierpień, 2022, 13:41 »
Ale św. Mikołaj istnieje. :)
Dowodem są prezenty i to w milionach. ;D

A że rolę jego wypełniają inni, to całkiem inna sprawa. ;)


Offline NieZnaPrawdy

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 005
  • Polubień: 1771
  • Między ślepymi jednooki królem
Odp: Powrót po latach do organizacji
« Odpowiedź #28 dnia: 01 Sierpień, 2022, 18:45 »
Nasuwa mi się doświadczenie amerykańskich żołnierzy więzionych w Korei
Niby wiedzieli jaka jest rzeczywistość ale jednak ulegli propagandzie

https://prawy.pl/114103-jak-chinscy-komunisci-prali-mozgi-amerykanom-dzis-bedzie-powtorka/

Stosowane metody, jak wynika z zeznań amerykańskich jeńców, którzy zostali uwolnieni, nie były bardzo skomplikowane. Na początku pytano np. daną osobę, czy wszystko podoba jej się w Stanach Zjednoczonych. Ona oczywiście odpowiadała, że nie. Dopytywano więc, co takiego ją razi. Nagrywano i spisywano takie zeznania, a następnie powtarzano te informacji przez radiowęzeł z powołaniem się na konkretnego więźnia. W ten sposób, on sam i jego towarzysze już mieli przekonanie, że poszedł na współpracę z wrogiem, był w ten sposób „łamany” i mówił więcej. Komuniści też stosowali techniki odwrotne, pytając więźniów, czy w komunizmie wszystko jest złe i naprowadzając ich na dostrzeżenie jego plusów. Żołnierzy przekonywano również, że dokonali zbrodni wojennych, za które są odpowiedzialni, nawet jeśli na podstawie prawa międzynarodowego nigdy by o to nie zostali oskarżeni.


Część powyższego cytatu przypomina  z głoszenia przy drzwiach.