Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
BYLI... OBECNI... => ŻYCIE ZBOROWE, GŁOSZENIE, SALE KRÓLESTWA => Wątek zaczęty przez: Gostek w 24 Październik, 2026, 10:46
-
Dowiedziałem się wczoraj, że dziś odbędzie się pogrzeb młodego człowieka wychowywanego w "prawdzie".
Wiem, wiem, że takie sytuacje mają miejsce wszędzie, we wszystkich religiach. Chociaż nigdy nie dowiemy się, co wpłynęło bezpośrednio na decyzję tego młodego chłopaka ze Śląska.?
To, jednak wszyscy wiemy, jak bycie w organizacji, wpływa na zdrowie psychiczne osób, szczególnie tych, którzy tzw. prawdy religijne biorą sobie głęboko do serca.
Wszelkie występki od ustalonych tam norm, powodują silny stres i poczucie winy. A ludzie wrażliwi, często płacą za to bardzo wysoką cenę.
-
Ja znałem i spotykałem się z trzema, którzy odebrali sobie życie. Tak jak pisze Gostek niewiadomo do końca jakie czynniki doprowadzily do takiego kroku. Jednak u jednego z nich było wyraźne nadprogramowe konfliktowanie się sprawami wiary wewnątrz zboru. Z dwojgiem nie wiem, gdyż nie miałem ciągłego kontaktu ze względu na odległóść ich zamieszkania. Ponadto gościliśmy u matki, której córka też odebrała sobie życie. Przyczyną było molestowanie jej na ośrodku pionierskim. Nie wytrzymała jednak nagonki o to, że jej zachowanie i ubiuór był prowokujący.
-
Trzeba przyznać, że organizacja zrobiła jakiś postęp w tym zakresie. Na przełomie wieków ciężko było znaleźć zachętę czy nawet zezwolenie na terapię w jakiejkolwiek publikacji. Teraz publikacje może nie rozpisują się szczególnie dużo na ten temat, ale jednak spokojnie można przeczytać, że korzystanie z pomocy specjalisty jest w porządku. To nieco też oddaje przemianę społeczeństwa, w którym żyjemy, bo te 20 lat temu znacznie częściej można było słyszeć o "świrach" niż o "ludziach z problemami psychicznymi", czy "potrzebującymi pomocy". Język robi różnicę.
Nadal jednak lekiem na smutek jest więcej służby, więcej czytania Biblii, więcej studium, więcej wszystkiego... A gdy ktoś już do tego specjalisty jednak pójdzie, to zastanawia się, co może powiedzieć. Na samą myśl o tym, że jego stan może być spowodowany przez jedyną prawdziwą religię są kolejne wyrzuty sumienia. Specjalista zamiast rzeczywistego obrazu życia danego człowieka dostaje mocno pocięte wycinki - prawdopodobnie pomijające istotne czynniki. To się chyba jeszcze długo nie zmieni, jeśli w ogóle.