Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN  (Przeczytany 4032 razy)

Offline Roszada

Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« dnia: 18 Luty, 2016, 18:23 »
Nasz przyszły forumowicz prosił mnie o wstawienie w odcinkach jego treści:

Rodzaje psychomanipulacji w związku wyznaniowym Świadkowie Jehowy i jej destrukcyjne skutki  oddziaływania na jednostkę

Definicja  psychomanipulacji:

„Manipulacja to  z reguły niepożądany wpływ społeczny. Możemy o niej mówić, gdy są spełnione dwa warunki. Po pierwsze, gdy osoba, która wywiera wpływ, robi to intencjonalnie i w pełni świadomie, natomiast osoba, na którą jest wywierany wpływ, nie zdaje sobie z tego sprawy. Po drugie, osoba, która wywiera wpływ, robi to wyłącznie w swoim interesie, nie licząc się z interesem osoby, na którą jest wywierany wpływ”.  (Maja Antosik „Człowiek współczesny w obliczu manipulacji”, Warmińsko -  Mazurski Kwartalnik Naukowy Nr 1(9), Wyższa Szkoła Informatyki i Ekonomii, Olsztyn 2014).

  Wyróżnia się dwa rodzaje psychomanipulacji:

Psychomanipulację powierzchniową - wykorzystywaną w reklamie i akwizycji, i psychomanipulację głęboką – sięgającą do wnętrza człowieka: jego myśli, emocji, istotnych decyzji dotyczących wyboru szkoły, pracy, partnera życiowego. Ten typ spotykamy w niektórych firmach (np. Amway), przedsiębiorstwach organizujących tzw. weekendowe szkolenia, sektach. (Agnieszka Olszewska, Urszula Zielińska – „Psychomanipulacja, metody i techniki” str. 10, wyd. Astrum sp. z o.o. ).

To właśnie ten rodzaj psychomanipulacji należy rozpatrywać w odniesieniu do działań Świadków Jehowy.

„Podstawową techniką manipulacji jest technika bodźca i reakcji, którą Robert Cialdini nazwał  ‘klik – wrrr’. Od niemowlęctwa każdy z nas uczy się automatycznych reakcji na konkretne sytuacje. Robimy wiele czynności nie zastanawiając się nad nimi, czyli odpowiednio reagujemy na dany bodziec, w wyuczony sposób”. Skraca to nam korzystnie czas  do podjęcia ostatecznej decyzji,  ułatwia  szybkie podjęcie właściwych kroków w danej sytuacji. A czas to pieniądz, powiadają bogaci.  Ale jest także z tym pewien problem: nie z pieniądzem, ale z bodźcem i reakcją na niego. Otóż „mechaniczne wzorce zachowań czynią nas całkowicie bezbronnymi wobec tych, którzy wiedzą, jakie są zasady ich działania. Chodzenie na skróty ma  więc swoje wady, ponieważ naraża organizm na kosztowne pomyłki – reagowanie na tylko jedną cechę otoczenia zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia błędu, szczególnie przy reagowaniu automatycznym i bezrefleksyjnym. Możliwość popełnienia błędu zwiększa się dodatkowo, kiedy jakaś inna jednostka próbuje dla własnej korzyści wzbudzić w naszym organizmie dany automatyzm (za pomocą celowego manipulowania obecnością wyzwalaczy). Każdy z tych wyzwalaczy ulegania może zostać wykorzystany jako narzędzie wpływu, celem nakłonienia człowieka do uległości także wtedy, gdy wcale to nie służy jego interesom. Również w obrębie ludzkiego gatunku napotkać można bezwzględnych wyzyskiwaczy żerujących dzięki mimikrze na ludzkich automatyzmach. Niektórzy ludzie są doskonale świadomi siły tych narzędzi i wykorzystują je z wielkim znawstwem i regularnością. Wchodząc w kontakty społeczne z innymi, wymagają, aby ci podporządkowywali się ich wymaganiom, a częstość, z jaką inni im ulegają napawa niemałym zdumieniem. Sekret skuteczności działań tych ludzi leży w sposobie wyrażania swojego żądania i wykorzystania narzędzia wpływu społecznego już tkwiącego w naszym otoczeniu społecznym. Czasami wystarczy im nie więcej niż jedno słowo odwołujące się do jakiegoś silnego mechanizmu psychologicznego. Wypowiedziane we właściwym momencie (klik), słowo to aktywizuje automatyczne odtworzenie jednej z zapisanych w nas taśm zachowania (wrrr…)” ( „Wywieranie wpływu na ludzi” Robert Cialdini – Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne; 2010, strony: 25,26, 27, 33).


Offline Iza

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #1 dnia: 18 Luty, 2016, 21:03 »
Dziękuję i czekam na ciąg dalszy.
Gdzie Duch Pana, tam wolność.


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #2 dnia: 18 Luty, 2016, 21:15 »
Dziękuję i czekam na ciąg dalszy.

Oto dalszy fragment przyszłego forumowicza NNN:

Przywódcy Świadków Jehowy również  wykorzystują metodę automatycznej, stereotypowej reakcji na pewne bodźce, czynią to z wielkim znawstwem i profesjonalnie, choćby z powodu swojego ponad stuletniego doświadczenia w tej delikatnej,  bo stosowanej na  żywym organizmie,  materii. Podobnie jak inne grupy, do rekrutacji neofitów, jak i do utrzymania ich w swojej organizacji wykorzystują reguły manipulacyjne opisane przez Roberta Cialdiniego  w książce „Wywieranie wpływu na ludzi”. Oto one:

1. Reguła wzajemności -  wymaga rewanżowania się za wszystko, co otrzymujemy od innych, każde wyświadczone dobro zobowiązuje obdarowanego do odwzajemnienia się czymś w przyszłości. Stąd manipulujący często daje, zanim o coś poprosi. Głosiciel wytwarza wrażenie przed nowym, że to wszystko co przekazuje to nadzwyczajna informacja, której nie ma żadna organizacja, a stąd blisko do przedstawiania organizacji świadków jako świętej, Bożej. Daje nowemu swoje zaangażowanie, miłość swoją i całej grupy, deklaruje pomoc w życiu codziennym, może pożyczać mu drobne sumy wzbudzając wyrzuty sumienia, że ‘nie mogę się odwzajemnić, bo jestem za biedny’. W ten sposób go uzależnia od siebie i grupy, nowy angażuje się i „zapuszcza korzenie”, nie będąc w pełni świadomy procesów jakie następują. Im  szybciej to się dzieje, tym trudniej nowemu się wycofać.   Nowy członek grupy dostaje od razu, na wstępie „raj duchowy” i obietnicę życia wiecznego. ORGANIZACJA daje najwspanialszy  „pokarm duchowy”, zawsze „na czas słuszny” w formie książek, czasopism, filmów, „dobrych rad wykwalifikowanych” starszych zboru, ich opiekę, i tylko w obrębie tej organizacji – „dobre towarzystwo”. Na kongresach uczestnicy dostają prezenty w postaci pięknie wydanych książek. Nie zdają sobie sprawy jaką cenę przychodzi im za to płacić. Co może dać w zamian człowiek dla ORGANIZACJI ? – swój czas i poświęcenie w roznoszeniu po świecie „pokarmu duchowego”, bezgraniczne oddanie ORGANIZACJI , a także dość często - cały lub część swojego majątku ( Strażnica z 15 grudnia 2014 r. str.5, wyd. do studium, zobacz także wydania z 15 listopada z lat 2010, 2011, 2012, 2013).

2. Reguła zaangażowania i konsekwencji – każdy człowiek chce wyglądać na konsekwentnego i stałego w swoich poglądach, dlatego jeśli dotyczy to  nie do końca trafionego wyboru, to ta  błędna decyzja zostanie utrwalona.  Praktycy wpływu społecznego uwielbiają wzbudzać w nas zaangażowanie prowadzące do zmian naszej osobowości, dlatego, że wywołana w ten sposób zmiana nie ogranicza się do sytuacji, w której powstała, ale przenosi się na wiele sytuacji podobnych, a także dlatego, że skutki tej zmiany mają charakter trwały. Jeżeli nakłoni się ludzi do podejmowania działań sprawiających , że spostrzegają siebie jako jednostki ożywione na przykład duchem Bożym, jego Słowem, to pozostaną tym duchem ożywieni w wielu innych okolicznościach. Ludzie ci dołożą starań, by – w imię konsekwencji – przekonać samych siebie o słuszności podjętego kierunku działania. A co najważniejsze, sami będą wynajdować nowe argumenty i powody do kontynuowania tego, co robią. Te nowe powody mogą podtrzymać wybrany kierunek działania nawet po wycofaniu przyczyn, z jakich owe działania zostały początkowo podjęte. Mechanizm ten może przynieść ogromne zyski pozbawionemu skrupułów manipulatorowi.   I to właśnie ten mechanizm nie pozwala Świadkom Jehowy zrozumieć argumentów ich oponentów, pomimo tego, że przepowiadane daty końca się wielokrotnie nie spełniły, a „dana przez Stwórcę obietnica , że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914, nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo” przeminęła bezpowrotnie wraz z ‘tym pokoleniem’. ( cytat pochodzi ze ‘stopki’ w Przebudźcie się z lat 1982 – październik 1995 ).

Okazuje się także, że najskuteczniej zmieniają obraz własnej osoby i przyszłe postępowanie takie rodzaje zaangażowania, które mają charakter aktywny, publiczny i wymagają dużego wysiłku. Praktycy wpływu społecznego działają także w taki sposób, aby nowo angażowani w coś, czuli się sprawcami własnych działań i wyborów. Przedstawiciele nauk społecznych przekonująco wielokrotnie wykazali, że ludzie biorą osobistą odpowiedzialność za własne postępowanie, jeżeli myślą, że sami je wybrali, pod nieobecność jakichś silnych nacisków zewnętrznych.


Offline gerontas

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #3 dnia: 19 Luty, 2016, 06:44 »
Po co dokonuje się tej psychomanipulacji?

Przeanalizowałem lutowe wydanie miesięcznika Chrześcijańskie Życie i Służba i źródła do których się odnosi.
Do jakiego wniosku doszedłem po tej analizie? Chrześcijańskie życie i służba polega na:

1. Popieraniu spraw królestwa - zaangażowanie w przedsięwzięcia budowlane jeśli nie osobiście to poprzez datki
2. Służbie kaznodziejskiej - głoszenie propagandy CK
3. Udziale w zebraniach - korporacyjnych szkoleniach mówiących o tym jak lepiej wywiązywać się z dwóch poprzednich punktów.

Czasem dla ściemy wrzuca się jakiś inny temat nie związany z powyższymi. Ale głównie propaganda w literaturze,  na zebraniach i zgromadzeniach sprowadza się przede wszystkim do trzech wymienionych punktów.


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #4 dnia: 19 Luty, 2016, 10:15 »
Dalszy ciąg opracowania exŚJ NNN:

Powyżej opisane mechanizmy są z powodzeniem wykorzystywane przez kierownictwo Świadków Jehowy, jak też uczy się ich stosowania na zebraniach, przez szeregowych  członków organizacji, w celach skutecznego wychowywania nowych ‘uczniów’. Wykorzystaniem metody zaangażowania i konsekwencji, jest zapraszanie obcych ludzi na kongresy i zebrania, na  coroczne święto ‘pamiątki śmierci Chrystusa’ , w których to miejscach zmniejsza się ich odporność na indoktrynację, są „rozmiękczone” sytuacją, i miejscem, podniosłym charakterem święta ( dużym przeżyciem jest dla nich osobisty udział, poprzez własnoręczne podawanie dalej - chleba i wina - = zaangażowanie), a zawsze przy nich zjawia się opiekun, taki ‘anioł stróż’, który pracuje nad tym, aby wykorzystać ten moment na zaangażowanie gościa we wspólne przedsięwzięcia. Bombarduje go miłością, uprzejmością, wskazywaniem , że Jezus za niego także umarł, że nie może zmarnować takiej ofiary, że nie może odrzucać tego, bo odrzuca przecież samego Jezusa , et cetera, et cetera. Także stosowanie tzw. ‘oślej ławki’ w salach królestwa, na którą zaprasza się osoby wykluczone, służy temu, by te osoby nie tracić z pola widzenia, by nadal podlegały ciągłemu szkoleniu, by one widziały jak inni się angażują, a nie mogąc tego robić, aby wzbudzać w nich zazdrość i pragnienie jak najszybszego powrotu do działania. Także jak ciągle słyszą z mównicy, że Armagedon, Królestwo Boże, ‘wielki ucisk’ są tuż, tuż, wzmaga się w nich strach, że nie zdążą powrócić do zboru. Starsi doskonale wiedzą, że taki jak powróci do zboru, to zaangażuje się jeszcze bardziej jak przedtem, i będzie bardziej konsekwentny, wiedząc co go czeka w razie powtórnej niedyspozycji. Poza tym reguła „zaangażowania i konsekwencji” wykorzystywana jest przy wychowywaniu tzw. ‘nowych uczniów’. Świadkowie często operują na tym polu zasadą kontrastu, (jak i wszędzie gdzie się da), porównując religię fałszywą z religią prawdziwą, raj duchowy w organizacji ze złem poza nią, szczęśliwych i radosnych Świadków z nieszczęśliwymi ludźmi borykającymi się z wieloma trudnościami, rządy Boże z rządami ludzkimi, nowy porządek rzeczy ze starym, siebie jako tych co znają receptę na wszelkie zło z bezradną resztą, itp. Z jednej strony mamy do czynienia z nadmierną idealizacją, a z drugiej z nadmiernym  potępieniem, jednym słowem kontrast, ale często wydumany, nieprawdziwy, bo sztucznie spotęgowany.

Prowadzący studium stara się jak najwcześniej spowodować wyruszenie nowego do ‘służby’, czyli zaangażować go do działalności publicznej, często najbliżej domu, aby pokazać go jego sąsiadom, kolegom szkolnym, aby najbliższe jego środowisko dowiedziało się o jego zmianach w poglądach i w orientacji religijnej.  Stąd określenie „nieochrzczony głosiciel”.  Tam ludzie utożsamią go ze Świadkami Jehowy i tak będą go traktować od tej pory  na gruncie zawodowym, towarzyskim, czy  szkolnym. Człowiek ten chcąc być konsekwentny, nie mając możliwości wytłumaczenia się z tej niezręcznej sytuacji, że on dopiero się przygląda, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, zrezygnowany brnie dalej. „Jeśli jednostka zajmie stanowisko w sposób publiczny, a więc dostępny świadomości innych, pojawia się w niej skłonność do dalszego podtrzymywania tego stanowiska, aby wyglądać w oczach innych na osobę stanowczą i konsekwentną” (Robert Cialdini). Traci mocne oparcie w swym środowisku, więc mając wrażenie, że nie ma innego wyjścia, przyjmuje propozycje chodzenia na zebrania Świadków. Tam wpada spod deszczu pod rynnę. Jest zachęcany (czytaj  angażowany) do publicznego wypowiadania się (sterowanego tekstem i pytaniami, nakierowującymi na pożądaną przez ‘niewolnika’ odpowiedź, który jest specjalistą we wpływaniu na ludzi). Zobaczy na ścianach skrzynki na datki, (wiadomo dlaczego nie  wiszą w ustronnych miejscach, na korytarzach, ale na Sali zebrań – osoby wrzucające są doskonale widoczne ku zachęceniu  innych), i zostanie zaangażowany w samodzielne  finansowe popieranie  "spraw Królestwa". Wcześnie zostanie zaangażowany w przedsięwzięcia budowlane, w goszczenie różnych ‘braci’, którzy odtąd staną się jego ‘przyjaciółmi’.  Nie zauważy jak szybko znalazł się całkowicie po innej stronie ‘lustra’, jak się głęboko zaangażował, uzależnił,  wręcz „ zapuścił korzenie”, nie wiedząc o tym. Widząc swoją sytuację , nie chcąc być wyalienowany w swojej rodzinie postanawia wciągnąć w to swojego partnera, dzieci, dalszych krewnych. Jeśli będą się temu sprzeciwiać, każą mu ich traktować jak obcych, bo od tej pory ‘rodzinę’ ma w ‘organizacji’. Nie sprzeciwi się temu, bo już jest dawno przeprogramowany, ,korzenie’ są tak silne, że stać go na to.  Sprzeciw i prześladowania spotęgują jego dążenie do bycia konsekwentnym i nie pozwolą mu na zmianę stanowiska. Jakie to silne związki wychodzi na jaw wtedy,  jak przyswojone przez niego nauki  nie spełnią się, a ich, a tym samym i jego oczekiwania przez to zostaną poddane próbie. Zbawienie nie nastąpi, ale za to przesunie się nieco w czasie, on znajdzie nowe powody i argumenty do kontynuowania raz obranego kierunku, zgodnie z regułą zaangażowania i konsekwencji.  Pomimo  niespełniania się kolejnych obietnic niewolnika  -    „ psy szczekają, a karawana idzie dalej”.    Związki te pokazują swoją moc także w tedy, gdy delikwent zostanie wykluczony ze społeczności, z którą do tej pory się utożsamiał. Często wraca do ‘swojej organizacji na kolanach’, nie mogąc sobie poza nią znaleźć miejsca. Jest także już wtedy tak uzależniony, swoim wieloletnim zaangażowaniem ‘zapuścił tak wielkie korzenie’, że nie umie inaczej żyć, nie umie w nic innego uwierzyć i nie widzi przyszłości poza organizacją.  Jak się nie spełniają dotychczasowe przepowiednie ‘jego’ organizacji,  on nowe, zmienione proroctwa traktuje jak koło ratunkowe; i znowu ‘jego’ organizacja go uratowała, w myśl wyznawanej przez niego  zasady: „jeśli nie Świadkowie Jehowy -   to kto? – przecież nie ma innej organizacji Bożej”!


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #5 dnia: 19 Luty, 2016, 10:17 »
„Zapuszczaniu korzeni”, służy także angażowanie małych dzieci, należących do nieochrzczonych jeszcze ich rodziców, jak i ochrzczonych świadków, w tzw. ‘służbę polową’, zabieranie ich od niemowlęctwa na zebrania i na  kongresy – praktycznie wszędzie. Wczesne tworzenie z dzieci, często nieletnich, siedmio- i ośmioletnich  „nieochrzczonych głosicieli”, wykorzystywaniu ich przez rodziców do dawania czasopism rozmówcom w czasie głoszenia, ( tych najmniejszych, które jeszcze nie mówią),  angażowania bardzo małych dzieci do odpowiadania na zebraniach i wreszcie chrzczenie małych dzieci ( poniżej 10 lat -  chociaż Świadkowie są przeciwni chrzczeniu niemowląt) – z czego niejednokrotnie rodzice są tacy dumni (dziecko szybko się uczy, robi postępy, jest spokojne,  ułożone i takie rozumne - no po prostu duma rodziców rozpiera)  - służy ni mniej ni więcej  jak wyrabianiu w dziecku automatycznych i bezrefleksyjnych reakcji. Jak dziecko się zaangażuje mocno w dzieciństwie, jak w tedy „zapuści mocne korzenie”, to  dorosły osobnik będzie na pewno konsekwentny w trwaniu w tym. Z godnie z polskim przysłowiem:  „czego Jasia nie nauczysz, tego Jan nie będzie umiał” i słynną polską brzózką, którą za młodu można giąć we wszystkie strony, a starsza  brzoza złamie się przy najmniejszej próbie przygięcia.


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #6 dnia: 19 Luty, 2016, 13:56 »
Ciąg dalszy opracowania NNN:

3. Reguła społecznego dowodu słuszności – jak nie wiesz jak postąpić to się rozglądasz co robią inni i postępujesz tak samo. O tym czy coś jest słuszne czy nie, decyduje to co myśli większość wokół nas. Jak się pojawiły pierwsze sklepy z wózkami, które były odpinane żetonami, to wiele ludzi obserwowało innych, jak się to robi, gdzież ten żeton czy bilon się wkłada ? - by potem robić tak samo. Niepewność rodzi brak zaznajomienia się z daną sytuacją. Zrozumienie tego faktu uczyniło multimilionerem niejakiego Sylvana Goldmana, który zauważył w 1934 roku w swoich sklepach, że klienci kończą zakupy, jak koszyk staje się zbyt ciężki. Wymyślił więc większe, ale już nie koszyki, a wózki, by mogli dłużej robić zakupy i kupić rzecz jasna, więcej. Ale nikt się nimi nie zainteresował (wózkami-oczywiście) , bo były one całkowicie nieznane. Zdesperowany Goldman wpadł na sposób dostarczenia ludziom społecznego dowodu słuszności (który nazwie po imieniu i opisze dopiero w XXI wieku niejaki Robert Cialdini). Wynajmuje ludzi którzy mają za zadanie tylko jeździć po jego sklepach i demonstrować ich zastosowanie; oczywiście klienci nie wiedzieli , że są to ludzie wynajęci, - a każdy zna zakończenie tego eksperymentu, chociaż do tej pory może myślał, że wózki przy sklepach były od zawsze ( „Wywieranie wpływu na ludzi str. 147).

-  W praktyce Świadkowie Jehowy regułę  społecznego dowodu słuszności stosują bardzo często, np. przy podpisywaniu oświadczenia „Żadnej krwi”. Podpisuje się je w grupie, tak by każdy mógł zobaczyć, że pozostali też to robią. Regularnie organizowane duże zgromadzenia na stadionach, także międzynarodowe, pokazują jak wielu na całym świecie myśli tak samo. Pokazanie tego umiędzynarodowienia, było szczególnie ważne i potwierdzające słuszność obranej drogi dla ich uczestników, w izolowanych dotychczas krajach komunistycznych (lata 80-te i 90-te XX wieku). Jeśli się w tedy rozglądałeś w około i mówiłeś sobie: „to musi być prawda, kiedy tyle ludzi z całego świata w to wierzy”, to właśnie w tym momencie uległeś regule społecznego dowodu słuszności.   Publikacje Świadków często odwołują się do opinii szerokiego spektrum ludzi, ale tylko takich, którzy taki pogląd podzielają, by zachęcić do przyjęcia tego samego sposobu myślenia.    Ale reguła społecznego dowodu słuszności jest często używana w pewnych specyficznych okolicznościach, często bardzo dramatycznych, a w takich to okolicznościach już wielokrotnie znajdowali się Badacze Pisma Świętego, a także późniejsi Świadkowie Jehowy i chociaż wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że te grupy upadną, przestaną istnieć, to się okazywało, że tak się nie stało. Członkowie tych ugrupowań wierzą, że to był cud, zasługa Jehowy itp. Świadczą o tym ostatnie wypowiedzi członków Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy na 130 dorocznym zgromadzeniu statutowym Pensylwańskiego Towarzystwa w dniu 4. 10. 2014 roku , w związku z ostatnimi częstymi zmianami w doktrynie: „stało się to za sprawą Jehowy” i „ jest to cudowne w naszych oczach”  - w tym momencie rzęsiste brawa od słuchaczy (Gerrit Losch z CK).  Jak to bardzo rozmija się z prawdą  udowadnia Robert Cialdini,  znajdując bardzo przyziemne wyjaśnienie, właśnie dzięki społecznemu dowodowi słuszności. Pisze on tak:

„Od tysięcy lat pojawiają się w dziejach ludzkości różne sekty religijne, czy grupy kultowe prorokujące rychły koniec świata, a także obiecujące odpuszczenie grzechów i wieczną szczęśliwość tym, którzy w proroctwo uwierzą. Każdemu proroctwu nieodmiennie towarzyszy zapowiedź jakiegoś wstrząsającego wydarzenia (zwykle kataklizmu powodującego koniec świata), które zapoczątkuje czas zbawienia. I każdemu proroctwu nieodmiennie towarzyszy dotkliwy zawód wyznawców, jako że okazuje się ono fałszywe. Historia odnotowuje pewien zadziwiający wzorzec zachowania u wyznawców proroctwa bezpośrednio po wyjściu na jaw jego fałszu. Zamiast czym prędzej rozwiązać się w obliczu oczywistej klęski głoszonych wierzeń, sekty takie często jeszcze bardziej utwierdzają się w owych wierzeniach. Narażając się na kpiny swoich ziomków, wychodzą na ulice i głoszą swoje słowo w nadziei pozyskania nowych zwolenników. Ich duch apostolski wydaje się wzmocniony, a nie osłabiony oczywistym fałszem niespełnionego proroctwa”.


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #7 dnia: 19 Luty, 2016, 18:09 »
 W 1964 roku trzej psychologowie  z Uniwersytetu w Minnesocie postanawiają przyłączyć się  incognito do pewnej podobnej grupy, jaka pojawiła się w Chicago. Pozwoliło im to na uzyskanie bogatego i bezpośredniego wglądu w rozwój rozgrywających się w grupie  wydarzeń w przeddzień prorokowanego kataklizmu oraz dnia następnego. (strona 140, „Wywieranie wpływu na ludzi” Gdańsk 2010, nowe poszerzone wydanie).

„ W okresie poprzedzającym dzień zagłady i zbawienia zaobserwowali oni, że poziom zaangażowania wyznawców w owe wierzenia był bardzo wysoki. Świadczyło o tym podejmowanie różnych nieodwracalnych kroków. Większość wyznawców napotkała ostry sprzeciw swoich krewnych i przyjaciół, a jednak wolała wybrać nową wiarę za cenę utraty kontaktów z rodziną i przyjaciółmi.  (…) Wielu wyznawców porzuciło pracę lub studia, by móc bez reszty poświęcić się religii. Niektórzy nawet porozdawali  lub wyrzucili posiadane przedmioty w przekonaniu, że wkrótce i tak  nie będą im potrzebne. Siła narastającego przekonania, że posiedli prawdę, pozwoliła tym ludziom stawić czoło ogromnym naciskom społecznym, ekonomicznym i prawnym”  (strona 141, źródło  jak wyżej).

„Zjawiskiem uderzającym badaczy, była dziwna bierność członków grupy – jak na ludzi tak silnie przekonanych o prawdziwości swojej wiary – czynili oni zdumiewająco mało dla jej rozprzestrzenienia wśród innych. Choć już na początku ogłosili termin zbliżającej się katastrofy, nie próbowali nikogo nawracać, poprzestając jedynie na kontaktach z tymi, którzy i tak wierzyli. Niechęć do publicznego apostolstwa przejawiała się także w dyskrecji i chronieniu tajemnic kultu (…)” (strona 141).

 -  Co się dzieje dalej?  Jak oczekiwania tej grupy się nie spełniają,

„Wyznawcy zmienili nie tylko swój dotychczasowy stosunek do rozgłosu, ale też do nowych potencjalnych konwertytów. (…) To nie początkowa pewność swego skłoniła wyznawców do propagowania własnej wiary; doprowadziło do tego dopiero wkradające się w ich  serca poczucie niepewności.  (…) Za daleko już zaszli, poświęcili swoim przekonaniom zbyt wiele, by narazić się teraz na ich zniszczenie – wstyd, koszty ekonomiczne i śmieszność w oczach innych byłyby po prostu nie do zniesienia” (strona 145).

„Ich zaangażowanie w nową wiarę było tak wielkie, że żadna inna prawda w ogóle nie wchodziła w grę. A jednak wiara ta została właśnie bezlitośnie znokautowana przez fakty , żadne z wyprorokowanych zdarzeń nie nastąpiło. Ponieważ jedna możliwa do zaakceptowania prawda została podcięta fizycznymi, namacalnymi dowodami, ludziom tym pozostała tylko jedna droga – zastąpić dowody fizyczne dowodami społecznymi. Przestało dla nich być ważne to, co namacalnie istnieje, ważne stało się to, w co wierzą inni. W ten sposób można wyjaśnić nieoczekiwaną przemianę sekretnych konspiratorów w żarliwych apostołów wszem i w wobec głoszących swoją prawdę, a także dość niezrozumiały moment  w którym ta przemiana nastąpiła – dokładnie w tedy, gdy prawda ta została zaatakowana przez fakty. Gdyby udało się im rozprzestrzenić Słowo, oświecić nieznających prawdy, przekonać niedowiarków i pozyskać w ten sposób nowych wyznawców, drogie im, choć zagrożone przekonania stałyby się przez to bardziej prawdziwe, gdyż zasada społecznego dowodu słuszności powiada: im więcej ludzi wierzy w jakąś ideę, tym bardziej prawdziwa wydaje się ta idea jednostce. Zadanie grupy stało się jasne – skoro obiektywnych faktów nie można było zmienić, należało uzyskać choćby dowody społeczne.  Przekonaj innych, a sam zostaniesz przekonany.  To szeroko rozlewająca się niepewność zamieniła ich w poszukiwaczy nowych wyznawców. Ogólnie rzecz biorąc, najbardziej jesteśmy skłonni uznać działania innych za dowód słuszności w tedy, gdy jesteśmy niepewni swego, gdy sytuacja jest niejasna i dwuznaczna, gdy króluje niepewność.”  ( strona 146 i 147).


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #8 dnia: 20 Luty, 2016, 11:06 »
Dalszy ciąg opracowania przyszłego forumowicza NNN:

4. Reguła lubienia i sympatii. -  Najłatwiej wyrażamy zgodę tym, których lubimy i znamy. Także fizyczna atrakcyjność  daje pewną przewagę w kontaktach społecznych. Istotne jest również podobieństwo rozmówcy do nas ( schludny ubiór,  zadbana fryzura), a także prawione komplementy i częstotliwość przyjemnych spotkań w gronie przyjaciół i w miłym otoczeniu.   Świadkowie Jehowy mają często organizowane zebrania w ładnych salach królestwa, w znanym sobie gronie, tam też często zbiórki do „pracy polowej” (głoszenie po domach), spotykają się w szerszym gronie podczas zgromadzeń obwodowych wiosną i jesienią , a także raz do roku na zgromadzeniach okręgowych lub międzynarodowych. Mają tam okazję spotkać dalszych swoich znajomych, porozmawiać, słowem mile spędzić czas pośród przyjaznego grona. Prawienie zgromadzonym komplementów jest  tutaj zasadą.  Za przykład niech posłuży „list od Ciała Kierowniczego” skierowany do braci i sióstr  w 2015 roku (Rocznik Św. Jehowy). Pełno tam podziękowań „za wierną pracę i pełen miłości trud”. „Pracujecie dla Jehowy z całej duszy, dlatego pragniemy Was pochwalić. Wasza 'wierna praca' naprawdę pobudza nas do składania Jehowie podziękowań!”. „Wasz ‘pełen miłości trud’ w tych istotnych gałęziach służby jest następnym powodem, by dziękować Jehowie”. (…) „Szczerze Was wszystkich kochamy i modlimy się o to , żeby Jehowa dodawał Wam sił i błogosławił, tak byście  mogli służyć Mu po wieczne czasy!” – Marna perspektywa! Męczyć się  i tymczasem w drodze do wieczności harować na utrzymanie całego  światowego ugrupowania, łącznie z Ciałem Kierowniczym, którego los byłby nie do pozazdroszczenia, jakby cały świat nagle przestał na niego łożyć. Poza tym, te pochwały są wyartykułowane  w czasie kilkuletniego zastoju w wielu krajach świata w ilości naboru nowych do organizacji, w czasie masowego opuszczania związku, w czasie na przykład dużych spadków ilości członków w Polsce. Ani się nie zająknęli o tej sytuacji w chwili, gdy cała organizacja jest postawiona na nogi, by utrwalający się spadkowy trend  przezwyciężyć. Pochwały są więc nieszczere, przykrywają tylko stan faktyczny, ale tak ma właśnie być. Ciało Kierownicze doskonale zdaje sobie sprawę, że ujawnienie prawdziwej sytuacji  spowoduje efekt śnieżnej kuli, a wtedy ich byt przede wszystkim będzie zagrożony. Korzystając z tego, że jest jedynym dostarczycielem wiadomości w organizacji, wprowadza wszystkich w błąd, aby zachować swoje status quo. Pomaga mu w tym znajomość reguły lubienia i sympatii, w tym wypadku rzeczone Ciało lubi nasze ciało pracujące ponad siły na jego zachcianki. A u Świadków sympatię do tegoż niewolnika wyrobił w nich on sam, ‘szkoląc’ ich sumienia przez całe lata.

5. Reguła autorytetu – od dzieciństwa wymaga się od nas podporządkowania uznanym autorytetom, a pierwszymi z nich znanymi nam, są rodzice, nauczyciele, uczeni. Mamy zaufanie do autorytetów, akceptujemy ich decyzje bez namysłu i odruchowo. Poddanie się autorytetom jest w społeczeństwie konieczne i niesie wiele korzyści, ale może być również niebezpieczne. Wykazaliśmy wyżej, że Świadkowie Jehowy uznają autorytet „Niewolnika wiernego i roztropnego” (Ciała Kierowniczego), ale pozwolenie by miał kompletną władzę nad nimi totalnie ich od niego uzależnia, powoduje ich całkowitą ślepotę i niewiedzę w metodach wyzysku przez to gremium. Poza tym autorytetem dla nich są starsi zborowi, stosowanie się do ich rad ( w rzeczywistości są tylko przekazicielami myśli i działań skierowanych wobec nich   przez Ciało Kierownicze) nie wymaga stałego angażowania swojego umysłu. Nie musisz sam przekonywać się, które źródła informacji są szatańskie, bo robi to za ciebie "organizacja". Tobie  osobiście zabrania się ich czytania, abyś sam się nie przekonał o prawdziwej wartości tej wiedzy.


Offline Roszada

Odp: Rodzaje psychomanipulacji u ŚJ wg NNN
« Odpowiedź #9 dnia: 20 Luty, 2016, 18:19 »
Ostatni odcinek tekstu NNN:

6.Reguła niedostępności -  to, co dla nas nieosiągalne cenimy sobie najbardziej. Rzadkość oferty świadczy o jej atrakcyjności. W manipulacji, reguła ta polega na zasugerowaniu, że propozycja jest ograniczona ilościowo lub ograniczony jest czas jej trwania. Podobnie jest z informacją. Jeśli jakaś informacja przeznaczona jest dla wąskiej grupy ludzi, to jest bardziej pożądana niż informacja powszechnie dostępna. Tak jest na przykład z plotką. Zmyślona informacja powiedziana komuś na ucho, staje się tak bardzo pożądana, że za chwilę staje się tylko tajemnicą poliszynela (wszyscy ją znają, tylko nie ci których dotyczy). Mówi się, że zakazany owoc bardziej smakuje. Nasila się pragnienie tego co niedostępne, budzi to emocje i utrudnia myślenie.  Świadkowie Jehowy, dzięki  szkoleniom przeprowadzanym w sposób ciągły przez całe życie przez swojego ‘niewolnika’,  perfekcyjnie wykorzystują tę  regułę mówiąc: „tylko my głosimy prawdę”, „tylko my potrafimy zrozumieć Biblię”, „niebawem symboliczna arka zostanie zamknięta, i nikt już nie będzie mógł się schronić w ‘Organizacji’ ”, „wybranych zostało tylko 144 000 pomazańców”, „tylko Świadkowie Jehowy wejdą do ziemskiego raju” itp. Najpierw nam to mówiono, a teraz my to przekazujemy dalej. Ciało Kierownicze Świadków Jehowy często powtarza to swoim wiernym, by utrzymać ich w ciągłym dążeniu do ideału, czyli do tego, by spełnić wszystkie reguły i być zbawionym. Całe życie głoszenie i chodzenie na zebrania i kongresy (gdzie ciągle poprawia nam się przed oczyma wizerunek zbawienia), praca na rzecz organizacji – wszystko to bez końca, bez szczęśliwego finału. Cały dowcip w tym, by wytworzyć u człowieka potrzebę i dążenie do osiągnięcia zbawienia, postawić warunki, a później odpowiednio sterować by on nigdy nie pomyślał, że już spełnił wszystkie i jest pewny, że będzie zbawiony – może odpocząć. Ciągle finał niedostępny pomimo upewniania nas, że już jest blisko, już tuż, tuż - a konstruuje się tak dogmaty, z których wynika , że pomimo okresowej niedostępności w czasie, przyjdzie taka pora, że się zbawienie z iści i nastąpi upragniony pokój i bezpieczeństwo dla wybranych.  „Już wkrótce”.
   
„Co najważniejsze czasopismo to umacnia zaufanie do danej przez Stwórcę obietnicy, że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914 , nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo” ( „Przebudźcie się” z lat 1982 do X 1995 roku, tzw. 'stopka').

Jak się okazało, że pokolenie to przeminęło bezpowrotnie, że nadal nie ma ‘nowego świata’ - stał się on jeszcze bardziej pożądany i oczekiwany, bo bardziej niedostępny. Wierni z ulgą przyjęli nowy miraż, nowe złudzenie bliskości osiągnięcia wreszcie  swoich pragnień i oczekiwań, rozbudzonych i podtrzymywanych przez „niewolnika wiernego i rozumnego”. Jest on wierny - swoim zasadom we wpajaniu bliskości końca - i rozumnym  - bo doskonale stosuje regułę niedostępności. Wszyscy rzucili się do ogłaszania całemu światu nowych warunków zbawienia tak samo niedostępnego jak poprzednie. Ciało Kierownicze , w majestacie swojego wielkiego autorytetu obwieszcza co następuje:

"Widzimy też, że pomazańcy, którzy wciąż przebywają na ziemi i w chodzą w skład ‘tego pokolenia’, posuwają się w latach – a przecież  przynajmniej niektórzy z nich będą tutaj żyć, gdy rozpocznie się wielki ucisk. Logiczny jest zatem wniosek, że Królestwo Boże przyjdzie i obejmie władzę nad ziemią już wkrótce” („Królestwo Boże panuje” wyd. 2014 r. strona 12). 

Niczym się to nie różni  od reklamy  w broszurce hipermarketu:

Promocja ta jest ograniczona i  będzie trwać tylko dwa tygodnie, lub do wyczerpania zapasów”.

W obu wypadkach wykorzystano regułę niedostępności, a  w pierwszym dano nadzieję na zbawienie ‘już wkrótce”, pod warunkiem, że od zaraz będziemy robić to, co sobie ‘niewolnik’ życzy.  Przesłanie jest jasne – ten kto się będzie ociągał z reakcją na takie oferty, nie zdąży nic kupić lub nie wypracuje zbawienia. Inni go wyprzedzą lub nie zdąży przed końcem.  Reguła niedostępności zmusza więc nas do natychmiastowego działania, bez żadnej zwłoki. Szkoda tylko, że nie wszyscy z nas doczekają tej  chwili, gdy się okaże, że nowy ‘niewolnik wierny i rozumny’ tak sprytnie skonstruował ‘nowe pokolenie pomazańców’, aby sobie tylko zapewnić byt aż do śmierci, tak zresztą jak to zrobił jego poprzednik. Rzucajmy się więc w wir nieprzerobionej syzyfowej pracy, by utrzymać kolejnego, nowego darmozjada.  Jeśli ktoś więc myśli, że po kolejnym niespełnieniu się proroctw „niewolnika” o ‘zakończeniu systemu rzeczy’, ugrupowanie Świadków Jehowy się rozpadnie, to jest w dużym błędzie. Cialdini pisze bowiem: „…wskutek zalewającej współczesnego człowieka coraz większej fali informacji i wyborów , rola takich automatycznych i bezrefleksyjnych mechanizmów ulegania wpływowi społecznemu będzie rosła w przyszłości. (…) Jak widzieliśmy, jednym z takich powodów są sztuczki niektórych zawodowych praktyków wpływu społecznego, żerujących na naszej skłonności do wybierania dróg na skróty. Jeżeli naprawdę – jak wszystko na to wskazuje – przyszłość niesie nam coraz częstszą konieczność posługiwania się drogami na skróty, to możemy być pewni, że takie sztuczki również się będą pojawiały coraz częściej”  ( pamiętajmy, że Cialdini pisał tę książkę na długo przed rokiem 2010 - „Wywieranie wpływu na ludzi” str. 13 i 291).

No i proszę,  żaden z niego prorok, a wyprorokował raj !  Tylko, że jest to raj  wyłącznie dla ludzi pokroju Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy. To oni, i im podobni będą spijać  śmietankę z większej podatności ludzkości na manipulację  takich właśnie zawodowych praktyków wpływu społecznego. Coś jeszcze spowoduje, że działania tego gremium na ludzkość będą jeszcze groźniejsze. Co?  Jego międzynarodowy charakter,  na skutek posiadania już teraz największych  w świecie możliwości drukarskich i posiadania najnowocześniejszego centrum dowodzenia w Warwick w USA – planowane otwarcie na 2017 rok. Nie darmo się mówi : „ kto posiada media, ten ma władzę”. Nie zdajemy sobie sprawy, jak ogromny wpływ na opinię społeczną posiada to gremium.

Cytuj
Opracowano na podstawie referatu wygłoszonego przez Jacka Zahorskiego ówczesnego wiceprezesa  Stowarzyszenia „Wyzwoleni” na VI Toruńskim Sympozjum  poświęconym Alternatywnym Ruchom Religijnym w dniu 22 października 2014 roku, oraz na podstawie książki "Wywieranie wpływu na ludzi" Robert Cialdini, "Teoria i praktyka" wydanie: Gdańsk 2010.