Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Ewangelia według Grubasa - Przebudźcie się  (Przeczytany 527 razy)

Offline Snow

Ewangelia według Grubasa - Przebudźcie się
« dnia: 03 Maj, 2019, 03:02 »
Ewangelia według Grubasa to humorystyczna opowieść o realiach handlu używanymi samochodami w Polsce ostatnich trzydziestu lat. Perypetie tytułowego Grubasa oparte są na zdarzeniach z życia i pracy kilku handlarzy autami, których autor namówił na zwierzenia.

Jeden z wątków pt. „Przebudźcie się” kończy się szczęśliwą sprzedażą auta Świadkom Jehowy, co ostatecznie minimalizuje straty Grubasa.

Poniżej fragment książki, starałem się skracać tak, aby pominąć szczegóły techniczne, a pozostawić informacje ważne dla wiodącego wątku. Cytując zachowałem pisownię oryginalną:

„Przebudźcie się!

A czy handlarz może wydymać handlarza? Oj może... to był moment w moim życiu, który dużo mnie nauczył. To był rok 2005. Niedługo po wejściu do Unii. Interes kręcił mi się tak, że postanowiłem, że czas sobie coś sprawić. Znaczy się, wóz. Taki dla siebie. […]

Jak teraz se o tym myślę, to w sumie się cieszę że się tak rozwiązało, że do dziś nie mam żadnego własnego auta na stałe, tylko żona ma A-trójkę, a ja mam autolawetę i to cała nasza flota samochodowa, plus moje fury na sprzedaż w stałej rotacji, jak to się mówi. Ale wtedy myślałem, że świat mam u stóp. Że zaraz pan Grubas będzie latał M-trójką i wszyscy będą widzieli, komu się tu wiedzie, kto ma styl i takie tam.

Tego pamiętnego dnia ubrałem się w dres, w torebkę śniadaniową zapakowałem siedemdziesiąt tysięcy złotych pe el en i pojechałem po emtrójkę do Poznania pociągiem. Ze stacji pojechałem taksówką do handlarza, który był znany z tego, że ma dobre beemki, a w tym emtrójki.  […] Rzeczywiście była błękitna. Czarna skórka w środku, sześć biegów, ponad trzysta konia. Nie wiem co mi się wtedy stało, opętało mnie po prostu. Musiałem to mieć. […] Pan Grubas wreszcie mógł, jak to się mówi, jeść owoce swojej pracy!

Tylko problem był taki, że się pas nie wysuwał i jechałem całą drogę niezapięty, bo nie szło tego pasa wytargać. Ale to myślałem, że naprawię później. Trochę się sytuacja skomplikowała przed Warszawą, bo zobaczyłem że spod auta coś mi kapie. […]
No więc co wyszło, jak na drugi dzień zawiozłem M3 do mechanika lawetą: auto było po takim dzwonie w bok, że cały słupek lewy to była normalna rura od hydrauliki fi sześćdziesiąt oblepiona szpachlą, i dlatego pas się nie wysuwał, bo zwijacz zahaczał o zgięcie w tej rurze. No drobiazg. A, i pokrzywiona była podłużnica i wahacze z lewej, ale ktoś nie miał czasu i maglownicę dogiął do tego co było i puściło jej uszczelnienie. A ksenon przestał działać, bo były źle przewody popodłanczane i ten mechanik mówi, że w sumie Grubas ty się ciesz, że to w płomieniach nie stanęło, bo byś miał zakup kombinowany, auto i pochodnię w jednej cenie - i ryczy ze śmiechu że dowcip taki śmieszny. Jakbym nie był siedemdziesiąt klocków do tyłu, to sam bym się ześmiał.
Chcąc nie chcąc, zaczęłem jeździć tym autem. O ile to w ogóle można nazwać jeżdżeniem, bo awarie były średnio raz na dwa tygodnie. […]

Nie kupuj sobie nigdy auta sportowego ani jakiegoś drogiego, bo wtedy ci się mózg wyłancza. Przecież miałem miernik do lakieru, ale go nie użyłem przed zakupem, tak mi się te auto podobało, a handlarz miał dobre opinie. Nawet do niego zadzwoniłem, że ten wóz to szrot, to powiedział krótko, przyjedź to se pogadamy, a nie chcesz, to mnie do sądu podaj. Ani jedno, ani drugie mi się nie widziało.  […] Po ośmiu miesiącach z M3 wystawiłem je na sprzedaż. No napisałem opis taki wiadomo, jak zawsze piszę. Żeby było dobrze, a nie źle, bo po co mam pisać, że źle – żeby nie sprzedać?

No i z dwa tygodnie powisiało w ogłoszeniach, a potem zgłosił się do mnie Mariusz z miasta G. On by to kupił, ale nie tak żeby kupił, tylko on się chce zamienić. A na co? A na nowego Focusa. Nowego! Jak to nowego? A bo on pracuje we Fordzie, i tu im Focus z lawety zjechał i się trochę poobijał, nie mogą go sprzedać, on go odkupi jako pracownik i mi da, a ja mu dam M3. No dziwnie to brzmiało. […]

Pojechałem do miasta G. Nawet nie takie złe było to miasto. Rzeczywiście ten Mariusz wziął moje M3 bez oglądania. Okazało się, że jest synem właściciela tego dilerstwa. A tu czeka na mnie Focus. Leciutko obtarty, ale całkiem nowy! To to sprzedam bez problemu, pomyślałem i wtargałem Focusa na lawetę. Już myślałem, że to właściwie z górki i koniec problemu z M3. Teraz najprostsza część, sprzedać Focusa!

No to powiem tak. Załamka. Jak można dać się wyruchać dwa razy? Ja, co to ja nigdy się nie daję nikomu, nagle w tej sprawie dałem się dwa razy wyciulać jak bułgarska prostytutka? Focus może i się obtarł przy zjeżdżaniu z lawety, ale wcześniej najwyraźniej spadł z lory, i to z górnego pokładu, bo miał pokrzywione centralnie wszystko w zawieszeniu i za cholerę nie chciał jechać prosto. Jak kulawy pies, tak mniej więcej wyglądał. Wyszło na to, że żeby go naprawić, to bym musiał wymienić całe zawieszenie przód i tył, i milion innych rzeczy. Biznes życia.

Psychol mówi wtedy: Grubuś, ty frajerze! Przecież to jest na gwarancji! A, rzeczywiście. Tylko taki problem, że to było nowe auto bez faktury i homologacji. Trzeba więc było udać się tam i owam i temu i owemu dać po ładnym prezencie, żeby to ciulstwo zarejestrować.  […]

Po kolejnej hecy z dokumentami, o której nawet nie chce mi się gadać, pojechałem z Psycholem tym nowiutkim Focusem do dilera pod Warszawą. Poszliśmy tam we dwóch. Psychol mówi tylko: udawaj smutnego. No to idę, łeb spuszczony, nosem siąkam jakbym katar dostał. Zachodzimy tam, Psychol się w fotelu rozsiada i nawija tak: - reprezentuję kancelarię prawną Szelenbaum, Kuchman, Naftali i wspólnicy. Mój klient, pan Wojciech Baliński, kupił samochód marki Ford i ten samochód jest wadliwy. Wnoszę o niezwłoczne podjęcie środków naprawczych zanim wejdziemy na drogę prawną. […] Tamten typ już taki dość zielony na twarzy. W końcu mówi – chodźmy zobaczyć pojazd. Poszliśmy, a ja cały czas twardo smutny jakby mi chomik zdech. Przyszliśmy i Psychol mówi: proszę przeprowadzić jazdę próbną. Gość niepewnie, ale wsiadł. Ujechał kawałek po parkingu, rzeczywiście dość trudno było nie zauważyć, że Focus skręca w prawo tak, że jakby puścił kierę, to by kółka po parkingu robił i nigdy by z niego nie wyjechał. Hm, no tak. To prosimy zostawić samochód, wyślemy go do ekspertyzy do importera. Zostawił nam jakiś kwit i powiedział, że się z nami skontaktują. Dobra nasza – mówi Psychol, teraz jest bieg służbowy! Nie wyprą się, hahaha!

I rzeczywiście. Trzy dni później telefon: samochód został zakwalifikowany do naprawy gwarancyjnej zawieszenia. A dwa tygodnie później powiedzieli, że proszę, można odbierać. I rzeczywiście coś tam powymieniali, bo jechał znacznie bardziej prosto, może ideału nie było, ale dawał radę, jakbyś nie wiedział że coś nie tak, to byś się nie kapnął. Psychol znowuż uratował temat.

Teraz pozostało tylko go sprzedać, Focusa znaczy się, a nie Psychola. Jak go zwiozłem lawetą do siebie na plac, to miał przebieg coś 70 km. Umyłem go tylko i dawaj na ogłoszenie, tak z 10% taniej niż nowy. Potem się wydarzyła jedna z dziwniejszych wizyt klientów jakie miałem. Ogólnie to Psychol podrzucił mi pomysł, żebym napisał, że to jest wygrana na loterii i że ja go nie chcę, bo mam już auto i dlatego sprzedaję. Był to dobry plan, bo z góry ucinał wszystkie głupie pytania.

Dzwoni telefon: w telefonie taki miły, spokojny głos. Pyta o Focusa. To my przyjedziemy z biura oddziału. Pytam go, czy z daleka pan jedzie? Nie, z Nadarzyna. Przyjechali. Takich dwóch, jeden młody, drugi stary. Bardzo mili i łagodni. Autobusem się do mnie wytłukli. Co się okazało – świadkowie Jehowy.  Na dzień dobry dostałem do ręki „Strażnicę” i „Przebudźcie się!”. Jak się już przebudziłem o co chodzi, to przez moment chciałem ich pogonić, bo przecież z nich nic dobrego nie ma, ale na szczęście wtedy przyjechał Psychol, który od razu zobaczył jaka sytuacja. Podleciał do nich i zaczął nawijać, jakie szczęście go spotkało, że to Jezus Chrystus mu ich zesłał, bo on ma dla nich wóz... szczęka mi opadła, to znaczy tak jak mówiłem, Psychol z ryja to ksiądz jak malowany, ale nie wiedziałem że taki zaznajomiony z tą sektą, aż się przestraszyłem trochę! Z kim ja pracuję? Stanęło na tym, że dlaczego oni w ogóle chcą ten wóz. Po pierwsze, oni mogą mieć tylko auta 4- albo 5-drzwiowe. Nie wolno im mieć dwudrzwiowych ani sportowych ani motocykli. Taka jest zasada. Po drugie to auto musi być skromne i użyteczne. A po trzecie to kupowanie w salonie jest źle widziane, bo salon jest nieskromny i ogólnie taki na pokaz. To oni wolą kupić u człowieka.

Nie targowali się. Psychol dostał zaproszenie na wieczerzę, podczas której miał przystąpić do wspólnoty. Jak tylko odjechali, to splunął tylko i mówi tak: kurde, jak się tu zatrudniałem, to nie myślałem, że będę musiał udawać, że lubię świadków Jehowy. Ciekawe co dalej, może mam się z Cyganami zaprzyjaźniać? Ale tak żartował, bo od każdego upchanego wozu miał małą prowizję, a chociaż tu byłem koniec końców stratny, to prowizję uczciwie mu wypłaciłem, bo dla mnie uczciwość to jest podstawa.

Podsumowując: kupiłem sobie BMW M3, które było parchem, zamieniłem się na Focusa, którego diler z miasta na G. zrzucił z lory, zgarnął pełne ubezpieczenie na szkodę całkowitą, potem tego Focusa naprawili mi na gwarancji, a potem opędziłem go świadkom Jehowy na chwałę Pana i w sumie byłem do tyłu tylko sześć tysięcy dwieście piętnaście złotych i osiemdziesiąt groszy. Czyli dzień dobry w realnym świecie. Przy okazji się przebudziłem na dobre, że własne auto to mi jest do niczego niepotrzebne, a już zwłaszcza szybkie. ”

Ewangelia według Grubasa, Zbigniew Łomnik (Tymon Grabowski), Wydawnictwo Złomnik, rok 2017, strony 135-140.


Offline listonosz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 139
  • Polubień: 3096
  • Der bestirnte Himmel über mir...
Odp: Ewangelia według Grubasa - Przebudźcie się
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Maj, 2019, 12:31 »
Fajne to !  Usmialem ze smiechu  ...   i juz  wiem , dlaczego  wole  listy roznosic   niz    samochodami  handlowac .   ;D


Offline Snow

Odp: Ewangelia według Grubasa - Przebudźcie się
« Odpowiedź #2 dnia: 03 Maj, 2019, 17:25 »
Jeśli rozbawił Cię ten fragment książki, to – mówiąc znaną nam wszystkim nowomową – cóż stoi na przeszkodzie abyś przeczytał całość. Oczywiście jeśli masz ochotę. Mogę podesłać pełną wersję książki w pdf, tylko jestem trochę słaby z obsługi forum, bo nie wiem jak wysłać prywatną wiadomość, chyba mam za mało postów. Nie chcę umieszczać ogólnodostępnego linka do forum warezowego, bo ta książka jest, przynajmniej na razie materiałem płatnym.