Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Hejka, tu ESTERA...  (Przeczytany 69588 razy)

Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 073
  • Polubień: 11537
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #840 dnia: 11 Styczeń, 2019, 07:25 »
                        KŁS ŚJ - TO "CZARNE ANIOŁY" SZPITALNE
  :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'(
                     CZĘSTO SPROWADZAJĄCE NA LUDZI ŚMIERĆ !!!

                                       Nastał początek nowego roku  2019.
   I znów następuje pełna mobilizacja w zborach, żeby uzupełniać i podpisywać, te swoiste


                         ... WYROKI ŚMIERCI NA SIEBIE SAMEGO ...
                                                      :'( :'( :'( :'( :'(

   Czyli "Dyspozycje i pełnomocnictwo w sprawie opieki zdrowotnej".
   Korporacja strażnicowa dba o to, żeby starsi dopilnowali tego procederu wypełniania dokumentacji.
   By skutecznie odmawiać transfuzji krwi.
   Każe też starszym dopilnować, żeby pełnoletnia młodzież i nowo ochrzeczeni miała te dokumenty wypełnione.
   Również są dyspozycje dotyczące dzieci braci.
   Dba o swój interes, żeby w każdym świadku Jehowy wzbudzić poczucie niesamowitej wyjątkowości.
   W ogłoszeniach i przypomnieniach na styczeń 2019 nie zapomniała zamieścić niżej cytowanego punktu:
   Dokument strażnicy S-147-19.01-P Pd


  "6. „Dyspozycje i pełnomocnictwo w sprawie opieki zdrowotnej” oraz formularz S-139.
   Starsi powinni upewnić się, że wszyscy pełnoletni ochrzczeni głosiciele, zwłaszcza osoby w podeszłym wieku,
   mają wypełniony dokument „Dyspozycje i pełnomocnictwo w sprawie opieki zdrowotnej”.
   Praktyczne może okazać się, aby każdy nadzorca grupy służby upewnił się,
   czy w jego grupie głosiciele nie potrzebują pomocy w wypełnieniu tego dokumentu.
   Sekretarz powinien również sprawdzić, czy otrzymał kopię dokumentu od głosicieli
   (zob. list do wszystkich zborów z 1 kwietnia 2016 roku).
   Nieprawidłowo wypełniony formularz lub jego brak stanowi zagrożenie, że stanowisko głosiciela wobec krwi nie zostanie uszanowane.
   Przy tej okazji prosimy również, aby każdy starszy przypomniał sobie procedurę opisaną w formularzu S-139
   w akapicie „Kontaktowanie się z Komitetem Łączności ze Szpitalami”.
   Wskazano w niej, że kontakt taki następuje przez starszych, po uprzednim zebraniu wskazanych w formularzu informacji.
   Wynika z tego, że pomoc starszych nie może ograniczać się do przekazania numeru telefonu do członka KŁS
   i nie kończy się po nawiązaniu kontaktu z komitetem."

   A tu linki do starszych listów:
   https://wtsarchive.com/letter/s-139-p_wskazowki-co-do-wspierania-osob-potrzebujacych-leczenia
   https://wtsarchive.com/letter/20160401-p_dot-uproszczonego-dokumentu-dyspozycje-i-pelnomocnictwo-w-sprawie-opieki-zdrowotnej

   Dlaczego nazywam to wyrokiem śmierci?
   Dlatego, że w razie poważnego wypadku i dużej utraty krwi, bez transfuzji, niestety, umiera się.
   Umiera się w imię korporacyjnej idei, która za kilka lat może się zmienić.
   Tak jak to się zmieniły poglądy w sprawie przeszczepów narządów wewnętrznych, czy szczepienia ludzi.
   A straconego życia nikt nie zwróci.
   Przy tym należy pamiętać, że sam niewolnik, w strażnicy do studium napisał o sobie, że jest nienatchniony i omylny.

             (STRAŻNICA DO STUDIUM Z LUTEGO 2017 ROK str.26, ak.12)

   Także, drodzy Świadkowie Jehowy, którzy tu ukradkiem zaglądacie, zastanówcie się.
   Czy warto dla idei ludzkiej tracić swoje życie?
   Dlaczego ktoś dla Was nieznany podejmuje za Was życiowe decyzje?
   W tak ważnych kwestiach m.in., jak wybór metody leczenia?
   Naprawdę.
   Zastanówcie się głęboko!
   Tym bardziej, że wiadomo, że to jest sekta, która manipuluje ludźmi dla własnej korzyści.
   Pod pokrywką Biblii i zbawienia ukrywa swoje cele.
   Ukrywa swoje prawdziwe oblicze, pedofilów w swoich szeregach.
   Płaci potężne odszkodowania zawierając ugody sądowe.
   Myślcie i sprawdzajcie wszystko.
   Jak Berejczycy.
   Pozdrawiam Was serdecznie.

  "Estera".
   :-*

   P.s.
   A dlaczego KŁS, to "Czarne Anioły"?
   Bo w czarnych wyglancowanych garniturkach ...
   Skrupulatnie dopilnowują, żeby osoba w krytycznej sytuacji w szpitalu, nie przyjęła transfuzji krwi.
   Co często prowadzi do śmierci.
   Myślcie o tym.
   
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2019, 07:43 wysłana przez Estera »
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline Wiedza

Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #841 dnia: 11 Styczeń, 2019, 12:57 »
                     
   P.s.
   A dlaczego KŁS, to "Czarne Anioły"?
   Bo w czarnych wyglancowanych garniturkach ...
   Skrupulatnie dopilnowują, żeby osoba w krytycznej sytuacji w szpitalu, nie przyjęła transfuzji krwi.
   Co często prowadzi do śmierci.
   Myślcie o tym.
   [/color]

pogrubienie moje

Estero, nie zgodzę się z tym co pogrubiłem w twojej wypowiedzi.
Nie istnieją żadne dane świadczące o tym, że często prowadzi do śmierci.
W moim kręgu znajomych wiele osób skorzystało z tej pomocy - nikt nie zmarł - co nie oznacza że nie umierają.
Byłoby właściwe ująć to "czasami dochodzi do śmierci pacjenta"
Znam przypadek brata w zborze, który miał tak niską krzepliwość krwi, że nawet lekarze co używają krwi nie chcieli się podjąć operacji chirurginczej! Dzięki KŁS znaleziono lekarza który się tego podjął, a bracia kupili kilka ampułek EPO.
2 Braci z okręgu Łódzkiego byli w szpitalu leczeni na Białaczkę - nie przyjęli krwi - jeden zmarł drugi żyje, i co? Nie da się ocenić, czy gdyby przyjął krew to nadal by żył, albo czy ten co żyje by nie umarł.
Problem jest nie we krwi, ale w tym że Organizacja narzuca Ci z jakiego leczenia nie masz prawa skorzystać!
Jeśli ktoś na prawdę nie chce użyć krwi do operacji i jest to jego wolna wola - to KŁS Ci na pewno spróbuje pomóc.

Deklaracja nie jest wyrokiem śmierci, jest % zmniejszeniem szans na uratowanie życia.
Nie patrzmy na to tylko jako czarne lub białe.


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 073
  • Polubień: 11537
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #842 dnia: 11 Styczeń, 2019, 17:11 »
Estero, nie zgodzę się z tym co pogrubiłem w twojej wypowiedzi.
Nie istnieją żadne dane świadczące o tym, że często prowadzi do śmierci (...)
Deklaracja nie jest wyrokiem śmierci, jest % zmniejszeniem szans na uratowanie życia.
Nie patrzmy na to tylko jako czarne lub białe.

                                Witaj Wiedza.

   Dzięki za wyrażenie swojego zdania w tym temacie.
   Jednak moje odczucia i przekonanie wewnętrzne są takie, jak napisałam.

                      DLACZEGO? TAK TWIERDZĘ?

   Historia ukazywanych różnych doświadczeń w strażnicach.
   Doświadczenia wyciągane na zgromadzeniach wszelkiego rodzaju.
   Robienie bohaterów z ludzi, którzy przez odmowę transfuzji krwi, złożyli najwyższą daninę dla strażnicy.

                        ... SWOJE ŻYCIE ...

   To pokazuje, jak tam działa ta doktryna.
   To prawda, że takich danych nie ma.
   Ale mnie chodzi o przekonanie wewnętrzne ludzi w tej religii.
   Ich nastawianie i nastawienie, na takie myślenie: "NIE DLA KRWI!"
   Wiesz o czym piszę.

   Oczywiście, że jest przeprowadzanych wiele zabiegów, zaplanowanych, bez użycia krwi.
   Ale jeśli chodzi o nagłe wypadki, gdzie następuje duży ubytek krwi.
   Żadna erytropoetyna nie pomoże.
   A głęboko wierzący świadek Jehowy, w imię Boga Jehowy, żadnej krwi nie przyjmie.
   Szybciej zdecyduje się na śmierć w imię tych tzw., wymagań boskich prowadzących do zbawienia.
   Niż na życie w tym świecie, tu i teraz.

   Ale słyszy się też o przypadkach, że świadkowie Jehowy w tajemnicy przed zborem przyjmują transfuzje.
   Nie ujawniają tego, bo mogliby być wykluczeni.
   Także, jak to się mówi, doktryna swoje, a życie swoje.
   Nie wszyscy dają się omamić naukom strażnicy.
   I bardzo dobrze.
   Niech zwycięża rozsądek.
   I ładnie to ująłeś.


Deklaracja nie jest wyrokiem śmierci, jest % zmniejszeniem szans na uratowanie życia.
Nie patrzmy na to tylko jako czarne lub białe.
   Deklaracja nie jest wyrokiem śmierci, jest % zmniejszeniem szans na uratowanie życia.
   Powtórzyłam to dlatego, że w przypadku gorliwego świadka Jehowy.
   To nie jest procentowe zmniejszenie szans na uratowanie życia.
   To jest rezygnacja z niego na rzecz doktryny religijnej, która w nagłych przypadkach zabija człowieka.

   No i oczywiście, nie odmawiam postępów w medycynie.
   Bo są lekarze, którzy się specjalizują w wykonywaniu trudnych operacji i zabiegów bez krwi.
   I chwała im za to.

   Ale chyba widzisz różnicę pomiędzy zaplanowanym zabiegiem skrupulatnie przygotowywanym.
   A nagłym wypadkiem, gdzie następuje szybki i duży upływ krwi.
   I bez transfuzji, kończący się zazwyczaj zgonem.
   U śj, napewno.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline Wiedza

Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #843 dnia: 11 Styczeń, 2019, 23:14 »
Tak, widzę, boli mnie to! Estera widzę że Ciebie jeszcze mocniej boli ten temat!
Na szczęście ja nie biorę na siebie tak mocno bólu innych i jestem bardziej szczęśliwy - im mniej wiesz tym lepiej śpisz! Dlatego od jakiegos czasu przestałem się przejmować tym co robią inni bo bym musiał połowę znajomych pozabijać;)
Jakże miło mi, kiedy myślę o każdym człowieku że robi coś z własnej woli i ja nie muszę się do tego mieszać, to nie moja sprawa..
Wspieram akcje informacyjne oraz wsparłem nie małą sumką Roszadę na wydawanie książki o krwi;) mam ich kilka w domu w ramach podziękowań


Offline NNN

Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #844 dnia: 11 Styczeń, 2019, 23:32 »
 „Deklaracja nie jest wyrokiem śmierci, jest % zmniejszeniem szans na uratowanie życia.”

   Może i tak jest, ale nie zdajemy sobie  często sprawy, że ten procent jest stosunkowo wysoki. Błędem jest obliczanie go od każdej wypełnionej deklaracji. Trzeba znać ilość świadków, których choroba czy wypadek postawiła/ postawił przed problemem  przyjąć - nie przyjąć krwi. I tutaj to jeszcze nie wszystko. Brałem udział w rozpowszechnianiu po szpitalach książki Wł. Bednarskiego „Czy świadkowie J. są kompetentni w orzekaniu o transfuzji krwi…” poprzez osobiste odwiedziny w tych szpitalach i rozmowy z lekarzami różnych oddziałów. Dowiedziałem się czegoś, czego nigdy Ciało Kierownicze nie napisało i nie napisze w Strażnicach. W kilku różnych oddziałach powiedziano mi tak samo, jak wtedy, gdy pierwszy raz trafiłem na patologię ciąży. Lekarz mnie zaskoczył stwierdzeniem, iż  oni nie mają żadnych problemów ze świadkami. Widząc moje zdziwienie uzasadnił to tak: sąd reaguje bardzo szybko na nasze zgłoszenie; odbiera czasowo prawa rodzicielskie, my robimy swoje, następnie te prawa są przez sąd przywracane.  Pacjent jest informowany, że pozostaje to między nim a  szpitalem i wcale nie musi się nikomu chwalić. To było jeszcze przed RODO.
 
 To pokazuje, że trzeba by znać wszystkie takie przypadki i sytuacje, nagłe zdarzenia, gdzie KŁS nie ma szans dojechać na czas - odliczyć je i dopiero z rzeczywistych przypadków odmowy przyjęcia transfuzji obliczyć procent przeżywalności. Jeszcze raz mówię, są takie zależności międzyludzkie, zdarzenia, które na szczęście wymykają się spod kontroli KŁS-ów, starszych czy innych inwigilatorów. A jakiekolwiek przypadki niekorzystne nie mają żadnych szans być umieszczone w literaturze CK. Oczywiście w chwili podpisywania deklaracji trudno wyrokować w jakiej sytuacji zostanie postawiona dana osoba.


   I teraz właśnie doszliśmy do sedna sprawy. Otóż Strażnice często upewniają głosicieli, iż oni „mają wyszkolone sumienie”, są dobrze odżywiani przez niewolnika, takiej pożywnej i w takich obfitych ilościach strawy nie ma żadna religia fałszywa. Nie odżywiają się mlekiem jak niemowlę. Niewolnik lojalnie i na czas dostarcza im pożywny pokarm.  Wynikałoby więc, że potrafią sami stawić czoła przynajmniej większości zagrożeń utraty wiary.  Tymczasem obserwujemy na zewnątrz, że są całkowicie ubezwłasnowolnieni, pilnowani są na każdym kroku poza zborem. Na kongresach, jak nie daj Boże trafią się odstępcy, to nie wolno głosicielom wychodzić poza bramę. Nie wolno z nimi podejmować rozmów. ‘Policja religijna’(porządkowi, wśród których są przeważnie starsi, słudzy pom. i pionierzy) pilnuje, aby nikt się z braci nie wychylał. Są pilnowani w szpitalach, aby podejmowali jedynie słuszne decyzje. CK dopilnowuje i przypomina co roku o wypełnianiu deklaracji o nieprzyjmowaniu krwi.  Robi to publicznie i na oczach starszych ich rękoma i przed całym zborem. Czemu pilnuje dorosłych, dojrzałych głosicieli?; czemu bierze na siebie ich sumienia? Czemu nie pozwala im odpowiadać przed Bogiem za siebie samych? Przecież każdy osobiście stanie przed Bogiem i zda sprawę. Co mają z tego tak naprawdę, oprócz tego co deklarują, iż będą rządzić w raz z Chrystusem, bo on już wiedział od dawna, że oni będą mu lojalni?  Nieprawda, nikt, a już na pewno nauczyciel nie jest pewny swego zbawienia. Otóż manipulant stosuje reguły psychomanipulacyjne, bowiem jego wierni mają mu być całkowicie podlegli. Dlaczego? Bowiem CK zdaje sobie całkowicie sprawę jaką bezwartościową papką karmi swoje owce. To powoduje, że są niesamodzielni. W każdej chwili bez kontroli, bez pilnowania i popychania zapominają o głoszeniu i o podpisywaniu jakichś zobowiązań. Muszą być stale pod presją i naciskiem. Tam wiara nie cementuje zborów. Dlatego CK  tak bardzo dopilnowuje i bierze to na siebie, aby „duch w narodzie nie zaginął”.  Bez wszechobecnej kontroli wszelkich aspektów wiary, ta „Boża organizacja” w mig rozsypałaby się jak paczka zapałek! Historia dowodziła tego wielokrotnie. No oczywiście, jeśli się nie opieramy na wewnętrznej propagandzie o ciągle przyspieszającym rydwanie.
 
 
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2019, 23:39 wysłana przez NNN »


Offline Wiedza

Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #845 dnia: 12 Styczeń, 2019, 00:47 »
NNN, ponieważ niewolnik dostarcza swoim wyznawcom fastfoody! Strażnica to gotowiec którym faszeruje się co tydzień (nie ja)
Chińskie przysłowie mówi daj wędkę zamiast ryby, a Świadkowie dają okrojoną wędkę z 2 metrową linką (PNŚ 2013) i tłustą rybę żebyś się zapchał (jak nie porzygał) tak że nie będziesz miał siły jeść nic innego.
Jeśli Bóg chce abyś jadł szczupaki to nie będzie ich Ci dawał na talerzu tylko człowieku idź i się natrudź by go złowić, w tym jest przyjemność z poznawania Boga.
Nawet dojrzałe siostry ostatnio mi mówią że jest coraz więcej mleka na zebraniach niż dorosłego pokarmu.



Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 073
  • Polubień: 11537
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #846 dnia: 12 Styczeń, 2019, 01:28 »
Tak, widzę, boli mnie to! Estera widzę że Ciebie jeszcze mocniej boli ten temat!
Na szczęście ja nie biorę na siebie tak mocno bólu innych i jestem bardziej szczęśliwy - im mniej wiesz tym lepiej śpisz! Dlatego od jakiegos czasu przestałem się przejmować tym co robią inni bo bym musiał połowę znajomych pozabijać;)
Jakże miło mi, kiedy myślę o każdym człowieku że robi coś z własnej woli i ja nie muszę się do tego mieszać, to nie moja sprawa..
Wspieram akcje informacyjne oraz wsparłem nie małą sumką Roszadę na wydawanie książki o krwi;) mam ich kilka w domu w ramach podziękowań
   Wiedza.
   Boli mnie ten temat, ale tylko wtedy jak zaczynam głębiej myśleć o tym, jak głęboko ta sekta wchodzi w człowieka.
   Między innymi przy takich okazjach, jak informacje o tych deklaracjach.
   Zawsze mnie nachodzi jakaś chwila refleksji, w czym ja tkwiłam te dziesiątki lat!!
   NA CAŁE SZCZĘŚCIE, PRZEZ MOJE ŚWIADKOWSKIE ŻYCIE NIE MUSIAŁAM PODEJMOWAĆ DECYZJI NA ŚMIERĆ I ŻYCIE.
   Ale jak na początku swoich odkryć nt. tej sekty, rozkminiałam to od strony swojej rodziny.
   To krew mi mroziło w żyłach.
   A nóż sam otwierał się w kieszeni i kij sam strzelał.

   DLACZEGO?
   Dzieci moje zawsze nosiły ze sobą te śmiertelne identyfikatory.
   A wiadomo, dziecko, jak dziecko, wszystko może się przytrafić.
   O wypadek groźny nie trudno, naprawdę to tylko chwila, ułamek sekundy.
   A ja, jako matka w tym zabetonowaniu doktryną, zapewne nie pozwoliłabym podać dziecku krwi.
   Gdyby taki wypadek nastąpił, bo byłam gorliwa do bólu.
   Własnymi rękoma zabiłabym swoje dziecko dla sekciarskiej doktryny.
   Brrrrrrrrrrr, jak o tym pomyślę głębiej, to aż mi się niedobrze robi rzygać mi się chce.
   I bardzo współczuję wszystkim rodzicom będącym w takiej sytuacji.
   To jest tak niemoralne, że aż trudno to ogarnąć umysłem.
   To to raz.

   A po drugie.
   Mnie też już mogłoby dawno nie być.
   Miałam bardzo poważny wypadek samochodowy.
   Cudem, naprawdę cudem jakimś wyszłam z niego z życiem.
   Ale gdyby wtedy, była potrzebna transfuzja krwi, to jako beton świadkowski, napewno bym jej odmówiła.
   I zapewne bym umarła, z wielkim przeświadczeniem, że robię to dla Boga.
   Mówię cudem, bo ludzie, którzy widzieli tę kraksę, powiedzieli, że nigdy by nie uwierzyli, że z takiego wypadku
   ktoś wyjdzie cało, gdyby tego nie zobaczyli na własne oczy.

   Dziś już mną mniej targają emocje, bardziej świadomość, bo dotarło do mnie z całą siłą, że to bezwzględna sekta.
   Zabierająca ludziom rodziny, dzieci, dziadków, ojców, matki, przyjaciół, czas, talenty, pieniądze, majątki a w końcu życie.
   ZBIERAJĄ SWOJE OFIARY NA WSPÓŁCZESNYM OŁTARZU MOLOCHA, SĄ MORDERCAMI SWOICH OWIECZEK.
   Mają pełno krwi na swoich rękach i robią to w aksamitny sposób.
   Edukowanie społeczeństwa w tej kwestii jest słusznym działaniem.
   Ich sekciarskie zapędy na władzę nad ludźmi są jak studnia bez dna.
   Bawią się ludzkim życiem.
   Bawią się w "bogów".
   A kto im dał do tego prawo??
   Sami sobie je nadali, a 8,5 miliona ludzi im wierzy.
   Mają niezłą armię, którą dowodzą.
   Dlatego dobrze, że istnieje internet i inne źródła wiedzy.
   Niech ludzie ratują swoje życie przed ich obrzydliwymi praktykami.
   Pozdrawiam.

  "Estera".

   :'(
   :-*
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline Kerostat

Odp: Hejka, tu ESTERA...
« Odpowiedź #847 dnia: 12 Styczeń, 2019, 04:16 »
   Wiedza.
   Boli mnie ten temat, ale tylko wtedy jak zaczynam głębiej myśleć o tym, jak głęboko ta sekta wchodzi w człowieka.
   Między innymi przy takich okazjach, jak informacje o tych deklaracjach.
   Zawsze mnie nachodzi jakaś chwila refleksji, w czym ja tkwiłam te dziesiątki lat!!
   NA CAŁE SZCZĘŚCIE, PRZEZ MOJE ŚWIADKOWSKIE ŻYCIE NIE MUSIAŁAM PODEJMOWAĆ DECYZJI NA ŚMIERĆ I ŻYCIE.
   Ale jak na początku swoich odkryć nt. tej sekty, rozkminiałam to od strony swojej rodziny.
   To krew mi mroziło w żyłach.
   A nóż sam otwierał się w kieszeni i kij sam strzelał.

   DLACZEGO?
   Dzieci moje zawsze nosiły ze sobą te śmiertelne identyfikatory.
   A wiadomo, dziecko, jak dziecko, wszystko może się przytrafić.
   O wypadek groźny nie trudno, naprawdę to tylko chwila, ułamek sekundy.
   A ja, jako matka w tym zabetonowaniu doktryną, zapewne nie pozwoliłabym podać dziecku krwi.
   Gdyby taki wypadek nastąpił, bo byłam gorliwa do bólu.
   Własnymi rękoma zabiłabym swoje dziecko dla sekciarskiej doktryny.
   Brrrrrrrrrrr, jak o tym pomyślę głębiej, to aż mi się niedobrze robi rzygać mi się chce.
   I bardzo współczuję wszystkim rodzicom będącym w takiej sytuacji.
   To jest tak niemoralne, że aż trudno to ogarnąć umysłem.
   To to raz.

   A po drugie.
   Mnie też już mogłoby dawno nie być.
   Miałam bardzo poważny wypadek samochodowy.
   Cudem, naprawdę cudem jakimś wyszłam z niego z życiem.
   Ale gdyby wtedy, była potrzebna transfuzja krwi, to jako beton świadkowski, napewno bym jej odmówiła.
   I zapewne bym umarła, z wielkim przeświadczeniem, że robię to dla Boga.
   Mówię cudem, bo ludzie, którzy widzieli tę kraksę, powiedzieli, że nigdy by nie uwierzyli, że z takiego wypadku
   ktoś wyjdzie cało, gdyby tego nie zobaczyli na własne oczy.

   Dziś już mną mniej targają emocje, bardziej świadomość, bo dotarło do mnie z całą siłą, że to bezwzględna sekta.
   Zabierająca ludziom rodziny, dzieci, dziadków, ojców, matki, przyjaciół, czas, talenty, pieniądze, majątki a w końcu życie.
   ZBIERAJĄ SWOJE OFIARY NA WSPÓŁCZESNYM OŁTARZU MOLOCHA, SĄ MORDERCAMI SWOICH OWIECZEK.
   Mają pełno krwi na swoich rękach i robią to w aksamitny sposób.
   Edukowanie społeczeństwa w tej kwestii jest słusznym działaniem.
   Ich sekciarskie zapędy na władzę nad ludźmi są jak studnia bez dna.
   Bawią się ludzkim życiem.
   Bawią się w "bogów".
   A kto im dał do tego prawo??
   Sami sobie je nadali, a 8,5 miliona ludzi im wierzy.
   Mają niezłą armię, którą dowodzą.
   Dlatego dobrze, że istnieje internet i inne źródła wiedzy.
   Niech ludzie ratują swoje życie przed ich obrzydliwymi praktykami.
   Pozdrawiam.

  "Estera".

   :'(
   :-*

ŚJ to sekta składająca ofiary z ludzi.
Ofiary pod postacią odmowy transfuzji.
Też mnie zmroziło, gdy się przebudzilem, że w każdej chwili mogło zdarzyć się coś złego, i że byłem na tyle gorliwy, że odmówił bym transfuzji.


Jana 8:32

Ateizm to postawa, że zaprezentowane dowody za istnieniem boga są za słabe aby uznać istnienie takiego bytu za realne.