Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
DYSKUSJE DOKTRYNALNE => "NOWE ŚWIATŁA" => Wątek zaczęty przez: falafel w 18 Wrzesień, 2026, 21:29
-
Moze ktos zechce skomentowac nowe swiatlo w tej sprawie ? :)
-
Wkrótce ma się ukazać polska wersja Sprawozdania Ciała Kierowniczego nr 6/2026. Na razie "wisi" tylko zapowiedź w j. angielskim. Dostępny jest też artykuł w tym języku.
Oto zwięzłe streszczenie artykułu:
Kluczowe ustalenia ze Sprawozdania Ciała Kierowniczego 6/2026 i artykułu wyjaśniającego:
• Zniesienie zakazu przyjęcia 4 głównych składników krwi: Decyzja o przyjęciu krwinek
czerwonych, krwinek białych, osocza oraz płytek krwi pozyskanych od dawcy staje się
wyłączną kwestią osobistego sumienia każdego chrześcijanina.
• Możliwość oddawania krwi: Świadkowie Jehowy mogą odtąd oddawać krew, o ile jej
celem jest dostarczenie frakcji lub składników dla innych osób.
• Brak ingerencji ze strony zboru: Zbór ani czciciele nie będą ingerować w decyzje
medyczne poszczególnych osób ani ich osądzać (Rzym. 14:12; Gal. 6:5).
• Oficjalne stanowisko ws. zakazu: Podtrzymano zakaz spożywania krwi, jedzenia mięsa
nieodkrwawionego, tradycyjnych transfuzji krwi pełnej oraz oddawania krwi bezpośrednio
na cel transfuzji krwi pełnej.
• Użycie krwi własnej: Potwierdzono, że Biblia nie odnosi się do medycznego
wykorzystania własnej krwi, co również pozostawiono indywidualnemu sumieniu.
• Argumentacja teologiczna: Ciało Kierownicze powołuje się na brak szczegółowych
nakazów biblijnych w kwestii produktów krwiopochodnych, wskazując na zasady z 1 Kor
4:6 („nie wykraczać ponad to, co napisane”) oraz 2 Kor 1:24 („nie jesteśmy panami waszej
wiary”).
• Narzędzia i procedury: Na jw.org opublikowano tabelę „Produkty pochodzące z krwi
pełnej”. Aktualizacji ulegną także formularze dla szpitali (tzw. oświadczenia na wypadek
opieki medycznej), a Komitety Łączności ze Szpitalami mają wspierać indywidualne
decyzje pacjentów przy zachowaniu pełnej poufności.
Link do artykułu:
https://www.jw.org/en/library/series/more-topics/jehovahs-witnesses-view-blood/ (https://www.jw.org/en/library/series/more-topics/jehovahs-witnesses-view-blood/)
Link do angielskiego Sprawozdania:
https://www.jw.org/en/library/videos/#en/mediaitems/LatestVideos/docid-1112024060_1_VIDEO (https://www.jw.org/en/library/videos/#en/mediaitems/LatestVideos/docid-1112024060_1_VIDEO)
-
Ci, którzy nie są przywódcami, a przewodzą orzekli, że cała krew jest zła, ale jej poszczególne części są ok.
Nie powołali się na Jehowę, tylko po modlitwie wpadli na takie rewelacje.
Można zatem dokonać transfuzji "części krwi" czyli całej by potem ją rozdzielić. Można zatem przyjąć całą, ale w częściach.
Rok 1984 w najlepszym wydaniu.
I na koniec perełka: mówią, że nie chcą wychodzić poza to, co napisane, czym potwierdzają że przez całe dziesięciolecia wychodzili.
-
I na koniec perełka: mówią, że nie chcą wychodzić poza to, co napisane, czym potwierdzają że przez całe dziesięciolecia wychodzili.
Piszą też, ze jeden brat może zdecydować tak, drugi - siak. Gdzie sie podziała jednomyślność? Ciało Kierownicze samo wprowadza podziały w zborze? ;)
-
Z tego co mówią google w Polsce nie przetacza się pełnej krwi, więc wychodzi na to, że w praktyce mamy zgodę na voś co powszechnie rozumiemy jako transfuzję. Cxy ktoś z doświadczeniem medycznym może to potwierdzic?
-
Piszą też, ze jeden brat może zdecydować tak, drugi - siak. Gdzie sie podziała jednomyślność? Ciało Kierownicze samo wprowadza podziały w zborze? ;)
Dzień dobry - bo to mój pierwszy post!
i nasuwa się pytanie - czy ten, który odmówi, będzie bardziej duchowy od tego, który się zgodzi, czy odwrotnie, ten, który przestawi się niczym włącznikiem od lampki (podobnie jak ci, którzy zaczęli zapuszczać brodę natychmiast po ogłoszeniu) na nowe zrozumienie, uważany będzie za przykładnego?
Z tego co mówią google w Polsce nie przetacza się pełnej krwi, więc wychodzi na to, że w praktyce mamy zgodę na voś co powszechnie rozumiemy jako transfuzję. Cxy ktoś z doświadczeniem medycznym może to potwierdzic?
Doświadczenia mi brak, więc się wypowiem - według reddit exjw (no ale to inne kraje raczej) krew pełną przetacza się rzadko, przy okazji wypadków, ciężkich operacji, kiedy trzeba uzupełnić naraz wszystkie składniki. Czyli ratowanie życia nadal jest, cóż, zakazane.
Ciekawe, jak jest z tym w PL.
Mnie osobiście fascynuje kwestia oddawania krwi. W głowie się nie mieści taki fikołek. Czy bracia po służbie na stojaku podążą do RCKiK?
-
Ci, którzy odmawiali transfuzji i zmarli z tego powodu, podejmowali osobiste decyzje. Nikt ich do tego nie zmuszał. Zabrakło im zrozumienia zasad biblijnych dlatego tak ważne jest, by wnikliwie studiować Biblię i oparte na niej publikacje.
Taki ironiczny komentarz ;)
-
Kiedyś słyszałem taką opinię, że Komitet d/s łączności ze Szpitalami był po to, aby dopilnować, aby pacjent będący ŚJ nie przyjął krwi. Znam osoby, które świadome zagrożenia nie przyjęły transfuzji. Na całe szczęście żyją. Ogólnie jestem zdziwiony poluzowaniem nauki o transfuzji, widać że idzie to małymi kroczkami. No cóż z jednej strony to dobrze, ale jak to wyjaśnić osobom, których bliscy nie mogli przyjąć transfuzji i przypłacili to zdrowiem lub życiem? Czy te osoby zastanowią się nad tym i będą zadawać pytania, dlaczego teraz można? Czy przejdzie to w organizacji bez echa?? Jestem ciekaw..
-
Doktryna Świadków Jehowy dotycząca krwi przeszła całkowitą transformację — od bezwarunkowej akceptacji medycznej, przez dekady rygorystycznego zakazu, aż po fundamentalne reformy z 2026 roku, które w większości przekazały kwestię transfuzji osobistemu sumieniu wyznawców.
Przez pierwsze dekady istnienia ruchu organizacja nie zgłaszała sprzeciwu wobec zabiegów medycznych z użyciem krwi.
W latach 20. i 30. XX wieku artykuły publikowane przez Towarzystwo Strażnica jednoznacznie chwaliły transfuzje jako wielkie, ratujące życie osiągnięcie nauki.
Radykalny zwrot nastąpił w lipcu 1945 roku, kiedy to Ciało Kierownicze ogłosiło oficjalną, nową interpretację nakazu „powstrzymywania się od krwi” (opierając się na wersetach z Księgi Rodzaju 9:4, Kapłańskiej 17:10 oraz Dziejów Apostolskich 15:28, 29).
Od tego momentu przyjmowanie krwi od dawców stało się grzechem w 1961 roku sankcję tę zaostrzono — za nieuzasadnione przyjęcie krwi groziło bezwzględne wykluczenie ze zboru.
Oficjalny organ prasowy organizacji, czasopismo Strażnica, regularnie publikowało artykuły utwierdzające wiernych w przekonaniu, że lojalność wobec prawa Bożego przewyższa doczesne życie.
Ta destrukcyjna sekta (Ww), bo tak można szczerze nazwać nie różni się nic od KRK, który jest obarczone winą krwi
GDZIE TU ''DUCH BOŻY".
''Boże widzisz i nie grzmisz''
-
Pamiętam w latach 90 ubiegłego wieku, na tablicy ogłoszeń były wywieszone nazwy wędlin, potocznie nazywane kiełbasami, które miały dodatki krwi w sobie. Ich nie można było kupować i spożywać. Taki rygor był :D
Ech ile to człowiek kiełbasy nie zjadł przez ten wykaz :)
-
Duch Boży jest w składzie CK. Zwróciliscie uwagę na to, ilu nowych członków w ostatnim czasie się w nim pojawiło? A teraz weźcie pod uwagę, że CK podejmuje decyzje większością 2/3 głosów. Ktoś tam bardzo chciał te zmiany wprowadzić, ale musiał się mocno postarać, żeby dokooptować odpowiednich nowych członków, którzy zagłosują w odpowiedni sposób. Musieli zebrać większość, jak w sejmie :)
Fenomenalne jest to, że tak poważna rzecz bezpośrednio wpływającą na życie i śmierć ludzi dojechała przed urodzinami.
-
Mogę śmiało powiedzieć, że w Polsce nie przetacza się całej krwii.
-
Należy się przyzwyczaić do tego, że jak będą nowi w CK, to wkrótce będą nowe światła. Co do krwi i innych drobnych wcześniej zmian, to CK gotuje żabę. To wygląda na testowanie lojalnośći wobec CK i ich postanowień. Ta olbrzymia zmiana jak dla mnie, może oznaczać to, że CK ma teraz naprawdę wolną rękę do każdej zmiany. Jeżeli w zborach nie podniesie się szum, płacz tych, którzy stracili bliskich przez odmowę preparatów opartych na tych frakcjach, to już nic nie będzie stało na przeszkodzie dla CK. Będą mieć namacalny dowód, że wierni są tak zmanipulowani i ślepo ufający we wszystko, że przyjmą nawet zmianę nauki z pala na krzyż. CK powie, ze zweryfikowało swoje stanowisko w tej sprawie, ponieważ nie można jednoznacznie potwierdzić lub wykluczyć czy był to pal czy krzyż i w związku z tym każdy może mieć swoją opcję. Narzędzie zbrodni nie ma zasadniczo żadnego wpływu na wiarę i zbawienie. Co teraz czują starsi, którzy wykluczali takie osoby? Oczywiście CK nie przeprosi za niepotrzebną śmierć, bo przecież jak już tu było wspomniane, każdy osobiście podejmuje decyzję. Tyle, że często te decyzje były pod presją, ukrytym warunkowym szantażem. Chciałbym aby w zborach rodziny zmarłych, którzy stracili takie osoby wywiesiły zdjęcia swoich bliskich na tablicy ogłoszeń z dopiskiem, że zmarli przez nieudole zrozumienie Biblii przez CK. Po takim trzęsieniu ziemi wprowadzanie kolejnych zmian będzie nadzwyczaj proste. W różnych grupach na FB byli betony(ŚJ), którzy zawzięcia bronili stanowiska co do frakcji. Ciekawe jak teraz obronią taką zmianę. Może niektórzy dostrzegą, że ten Niewolnik nie jest tym rozumnym i roztropnym, tylko tym drugim NIEGODZIWYM niewolonikiem.
-
Mogę śmiało powiedzieć, że w Polsce nie przetacza się całej krwii.
Oczywiście, że się przetacza, ale w niewielu przypadkach. Być może wspomniałeś o tym żeby wykazać, ze zgodą na transfuzję głównych składników równa się w praktyce zgodzie na większość procedur medycznych, które kiedyś wiązały się z transfuzją krwi pełnej, a dziś już tak nie jest, ale to nie zmienia dwóch zasadniczych kwestii, której nadal pozostają:
1. jeśli z powodu pozostałego w mocy zakazu umrze jeden człowiek, to będzie to karygodne, ponieważ
2. tak jak dla zakazu przyjmowania głównych składników krwi nie ma żadnej podstawy biblijnej, tak też dla zakazu przyjmowania krwi pełnej takiej podstawy nie ma.
-
Są to pojedyńcze, pomijalne przypadki. W praktyce nie ma nawet za bardzo czego przetaczać, ponieważ krew oddawana przez krwiodawców jest od razu rozdzielana na frakcje. Procentowo to blisko 0% (mniej niż 1%) wszystkich transfuzji to transfuzja pełnej krwii.
-
W obliczu tych danych to wyglada jak pozwolenie nantransfuzje. Ciekawe czy druki sie zmienia.
Rocznie polskie szpitale zużywają od 1,5 do 1,7 miliona jednostek składników krwi. Oficjalne dane medyczne potwierdzają niemal całkowite odejście w Polsce od transfuzji krwi pełnej na rzecz precyzyjnego podawania poszczególnych frakcji.
Szacunkowe roczne zużycie w polskich szpitalach dzieli się następująco:
Koncentrat krwinek czerwonych (KKCz): ok. 1,2 miliona jednostek. Jest to absolutnie najczęściej przetaczany składnik, odpowiadający za ponad 70% wszystkich transfuzji.
Osocze świeżo mrożone (FFP): ok. 300 tysięcy jednostek.
Koncentrat krwinek płytkowych (KKP): ok. 120–130 tysięcy jednostek.
Krew pełna: Jej bezpośrednie przetaczanie stanowi zjawisko marginalne w ogólnopolskich statystykach zużycia klinicznego.
-
"Pomijalne przypadki" z punktu widzenia statystyki ale nie z punktu widzenia moralności otrzymywanego zakazu. Życie jest życiem i za to też mają krew na rękach.
-
Pewnie za jakiś czas światło się zmieni całkowicie :D
Czy ktoś z was może ma info jak Świadkowie Jehowy reagują na to w zborach i pytanie jak wytłumaczyć rodziną co z tego powodu umarli hmm?
• Użycie krwi własnej: Potwierdzono, że Biblia nie odnosi się do medycznego
wykorzystania własnej krwi, co również pozostawiono indywidualnemu sumieniu.
A czy odnosi się do przetaczanej :D tej tradycyjnej?
-
Nie odnosi się, co teraz powinien zauważyć już średnio rozgarnięty subskrybent Strażnicy, wobec tego droga otwarta do całkowitego wycofania się z zakazu transfuzji krwi, co byłoby już tylko symboliczne, ale jednak byłby to potężny symbol.
Po takim ruchu można olewać rok 1914 i pokolenie, bo jeśli krew z konsekwencjami nie ruszy głosicieli, to niby czemu rok 1914 miałby ruszyć? A potem to już w ogóle będzie Kościół Katolicki Light :) w zasadzie już teraz jest.
-
Jak jeszcze głosiłem, to niewiele mówiło się już o roku 14. Z książeczki do nauczania usunięto cały rozdział dotyczący roku 1914. Zakładam, że niewiele młodych zna metodologie oraz wersety, na podstawie których obliczało się rok 1914. Odnosząc się do transfuzji, po tych zmianach i przyjęciu ich bezkrytycznie przez zbory, wystarczy niewielki wysiłek organizacyjny do całkowitego poluzowania zakazu przyjmowania krwi. Będzie to tym łatwiejsze gdy przeminie pokolenie pamiętający rygor oraz ofiary tego zakazu. Podobnie ma się z nauką roku 1914
-
Jeżeli zlikwidowane są komitety za przyjęcie krwi i już ich nie ma tak zrozumiałem, odłączenia się za przyjęcie krwi.
To jest super, tylko trzeba poczeka na Paście bo moje zaufanie do tej sekty jest ograniczone.
Co do pełnej krwi to całkowita zgoda to mniej niż 1% transfuzji, ale ta pełna krew to wypadki drogowe i porody jak coś mocno się skomplikuje.
Jeżeli wywalą decyzje o leczeniu to zostanie kretyniski zapis, o zakazie krwi pełnej.
Oby było tak dobrze jak wygląda, tysiące gnoje zmusili do umierania oby w piekle cierpieli na zawsze przeklęci kłamcy z CK, Mateusza (Mt 25, 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom.
-
Alissa's awake na tiktoku dodała z reddit'a list, który wypłynął, oto jego treść juz przetłumaczona na j.polski:
OGŁOSZENIE
18 września 2026 r.
DLA STARSZYCH
1. Aktualizacja Ciała Kierowniczego nr 6 z 2026 r.:
W związku z filmem „Aktualizacja Ciała Kierowniczego nr 6 z 2026 r.” Ciało Kierownicze zatwierdziło opublikowanie prostej tabeli. Przedstawia ona niektóre z najczęściej występujących produktów pochodzących z krwi. Tabela wraz z artykułem „Pytania czytelników” opracowanym na podstawie tej aktualizacji została udostępniona na JW.org oraz w bibliotece JW Library. Nadzorcy grup powinni być gotowi pomóc głosicielom, szczególnie starszym, którzy mogą potrzebować pomocy w uzyskaniu dostępu do tej tabeli.
2. Każdy chrześcijanin musi sam zdecydować, czy przyjmie składnik lub frakcję pochodzącą z krwi innej osoby. Zbór nie będzie angażował się w tę decyzję, a poszczególni chrześcijanie nie powinni osądzać innych. Starsi nie mają obowiązku wypytywania o takie osobiste sprawy.
3. Pomaganie tym, którzy niewłaściwie użyli krwi:
Jeśli starsi dowiedzą się, że chrześcijanin spożywał mięso z krwią lub nieodsączone z krwi albo przyjął transfuzję pełnej krwi innej osoby (alogenną), dwóch starszych powinno spotkać się z nim, aby udzielić mu życzliwej pomocy duchowej i ustalić fakty (Dzieje 15:28, 29).
Czy zrobił to świadomie? Na przykład: Czy transfuzja została podana wbrew jego woli? Czy inni wywierali na niego presję? Czy był osłabiony przez chorobę lub być może przez silne leki? Czy istniały inne okoliczności łagodzące, które doprowadziły go do kompromisu? Jaki jest teraz jego stosunek do tej sprawy?
W większości przypadków osoba taka pozytywnie zareaguje na wysiłki starszych, którzy chcą zapewnić jej duchową pomoc (Jana 21:16). W zależności od okoliczności może jednak przez pewien czas nie być wzorem dla innych. W rzadkich przypadkach może nie reagować na pomoc starszych lub mogą pojawić się dodatkowe pytania dotyczące danej sytuacji. Wtedy należy skontaktować się z Działem Służby.
Ten akapit zastępuje wskazówkę znajdującą się w „Paście trzodę Bożą”, rozdział 7, paragraf 35. W następnej aktualizacji „Paście trzodę Bożą” zostanie to odpowiednio uwzględnione.
DLA KOORDYNATORÓW GRON STARSZYCH
4. Ogłoszenie dla zborów:
Prosimy dopilnować, aby ogłoszenie dla zborów zostało odczytane na najbliższym zebraniu zborowym przez starszego, który dobrze czyta. Jeśli biuro oddziału udostępnia tłumaczenie ogłoszeń w języku waszego zboru, prosimy poczekać na otrzymanie oficjalnego tłumaczenia, zanim ogłoszenie zostanie odczytane zborowi. Następnie ogłoszenie powinno być wywieszone na tablicy informacyjnej przez co najmniej miesiąc.
5. Punkt zebrania w tygodniu dotyczący „Aktualizacji Ciała Kierowniczego nr 6 z 2026 r.”:
Należy dopilnować, aby zmiany wprowadzone do programu zebrania w tygodniu w związku z filmem „Aktualizacja Ciała Kierowniczego nr 6 z 2026 r.” zostały ogłoszone zborowi.
DLA NADZORCÓW ZEBRAŃ W TYGODNIU
6. Punkt zebrania w tygodniu dotyczący „Aktualizacji Ciała Kierowniczego nr 6 z 2026 r.”:
Film „Aktualizacja Ciała Kierowniczego nr 6 z 2026 r.” powinien zostać odtworzony w tygodniu rozpoczynającym się 5 października 2026 r. Czas jednej lub większej liczby części należy skrócić, aby zrobić miejsce na film. Może to obejmować studium Biblii w zborze. Jeśli w tym tygodniu nie zaplanowano zebrania w tygodniu, film należy odtworzyć w tygodniu rozpoczynającym się 12 października 2026 r., zamiast 15-minutowego punktu dotyczącego potrzeb zboru.
-
Zaplątała się w swoich nakazach i zakazach (Ww), do transfuzji również roku 1975. Zobaczymy dalsze ich androny a szara sfera nadal im wierzy i przytakuje psycho-manipulacja odegrała zasadniczą rolę.
Tylko można współczuć Tym, co utracili mężów, synów, wnuków.
''Ale kto bawi się zapałkami, ten sika w nocy''
Może ten podany zapis w liście otworzy oczy owieczką
-
Taki werset powinien znaleźć się w uaktualnionym i ujednoliconym przekładzie Nowego Świata:
Dz 15:29:
„Powstrzymajcie się od rzeczy ofiarowanych bożkom i od krwi pełnej. Jeśli jednak zostanie ona rozdzielona, a krwinki czerwone i białe, płytki oraz osocze wyodrębnione będzie do osobnych bukłaków, niech każdy według własnego sumienia przyjmie je albo odrzuci; podobnie rzecz się ma z tym, co z owych składników dalej wyodrębniono. Powstrzymujcie się także od tego, co uduszone, i od niemoralności seksualnej. Jeśli będziecie się pilnie wystrzegać tych rzeczy według aktualnego zrozumienia, dobrze wam się powiedzie. Bądźcie zdrowi.”
~~
- Stefciu, a gdyby mi podali w szpitalu krew w jednym bukłaku, to grzech?
- Grzech, Jadwinia - odparł uczenie Stefan.
- No, a jak ją… tę krew… wcześniej rozdzielą do czterech osobnych bukłaków - mimowolnie wzdrygnęła się.
- Jak do czterech, to cztery razy nie grzech - brnął Stefan. - Albo kwestia sumienia - uzupełnił jakby w didaskaliach.
- To czego ja się mam właściwie wystrzegać? - zmarszczyła brewki Jadwinia.
- Całości, Jadwinia. Części są najwyraźniej mniej całe - doprecyzował. - No i tego, co uduszone, i niemoralności płciowych - dorzucił jeszcze Stefan.
- A właściwie co jest na obiad? - zmienił sprytnie temat.
- Duszona jagnięcina z kopytkami i buraczkami - odparła Jadwinia.
Stefan pobladł.
-
Sprawozdanie Ciała Kierowniczego 6/2026 po polsku:
https://www.jw.org/pl/biblioteka/materia%C5%82y-wideo/#pl/mediaitems/docid-1112024060_1_VIDEO (https://www.jw.org/pl/biblioteka/materia%C5%82y-wideo/#pl/mediaitems/docid-1112024060_1_VIDEO)
-
Mózg zlasowany
-
Jest też już polski artykuł "Jak Świadkowie Jehowy okazują szacunek dla życia?".
Jeśli ktoś oglądał Sprawozdanie, może sobie darować czytanie. To słowo w słowo tekst z filmu. Oczywiście bez informacji o kongresach. ;)
https://www.jw.org/pl/biblioteka/serie/wiecej-tematow/%C5%9Bwiadkowie-jehowy-pogl%C4%85d-krew/ (https://www.jw.org/pl/biblioteka/serie/wiecej-tematow/%C5%9Bwiadkowie-jehowy-pogl%C4%85d-krew/)
A tu tabela "Produkty uzyskiwane z krwi pełnej":
https://www.jw.org/pl/biblioteka/serie/wiecej-tematow/produkty-uzyskiwane-z-krwi-pe%C5%82nej/ (https://www.jw.org/pl/biblioteka/serie/wiecej-tematow/produkty-uzyskiwane-z-krwi-pe%C5%82nej/)
-
Ci, którzy nie są przywódcami, a przewodzą orzekli, że cała krew jest zła, ale jej poszczególne części są ok.
Czyli, całego obiadu nie możesz zjeść.
Możesz poczęstować się oddzielnie zupą, potem kotletem, ziemniakami, sałatką, deserem.
Ale wszystko razem jest "be", jako obiad na talerzu.
No są genialni w tej swojej manipulacji.
Ktoś tu pytał o reakcje w zborach.
Tam jeszcze nie ma oficjalnych wiadomości z najnowszych świateł.
Ale ci, co do nich dotarli twierdzą, że niewolnik jest super.
Do wielu nie dotrze ta hipokryzja, tak jak do wielu nie dotarły fakty o ukrywanych pedofilach z komisji australijskiej.
Poziom myślenia zero, a może i mniej.
:'( :'(
-
A w załączniku inna tabela, która nadal nie została zaktualizowana i pokazuje, jak to kwestia tych czterech składników była "osobistą decyzją"/"kwestią sumienia" wcześniej :)
To fenomenalne, że będą teraz na ich własnej stronie wisieć jeszcze materiały wprowadzające w błąd w tak ważnej kwestii mającej wpływ na czyjeś życie lub śmierć.
Źródło:
https://www.jw.org/pl/biblioteka-medyczna/informacje-medyczne/komitety-lacznosci-ze-szpitalami/hln/
-
Można z 4 składników podstawowych krwi stworzyć krew pełną, rekonstytuowaną.
To tylko czekać na nowe światło rok 2027 Krew z podstawowych składników jest dopuszczalna. Rok 2028 o nic nie pytajcie czy krew była rozmontowana i zmontowana. Rok 2029 Świadkowie nigdy nie zabraniali krwi była to nadinterpretacja.
-
Ja jak studiowałem to mówiłem że Biblia o tym nie mówi i ta nauka to bzdura. Wychodzi na to że ja szybciej dostałem światło niż "Ciało Kierownicze" i wyszło na nasze i moje tak ja z Brodą :D
Ktoś coś wie jakie są reakcje w zborach? i co z tym co umarli z tego powodu?
-
Widziałem kilka komentarzy pod artykułami w necie i myślę, że one dobrze oddają to, jak będą reagować ludzie w zborze. Moim zdaniem będzie to:
"Biblijny zakaz transfuzji jest cały czas w mocy, to się nie zmieniło, a w związku z tym ludzie, którzy odmówili przyjęcia krwi i zmarli, i tak by zmarli, ponieważ w tej kwestii nic się nie zmieniło."
lub, co jest świetne wewnętrznie dla Świadków,
"Ci bracia i siostry dokonali osobistego wyboru zgodnego ze swoim sumieniem"
Powyższe linie, moim zdaniem, są najlepszą drogą, by znów się oszukać co do tego, że jest się w najlepszym możliwym miejscu. Co prawda ignoruje fakty, które były już omówione powyżej, ale jest najprostszą, jeśli nie jedyną, do zastosowania. Jakie mają alternatywy? Przyznać, że ludzie umierali na darmo? Że ich życie zależy od decyzji ludzi?
Po raz kolejny zadziała mechanizm typowy dla sekty, czyli wyparcie ubrane w powyższe słowa, które "brzmią rozsądnie" dla kogoś, kto ma wyprany mózg.
-
Ja wczoraj czytałem w komentarzach od ŚJ pod pewnym filmem nt. nowego stanowiska w sprawie krwi, że te "niby nowinki na ten temat-to sprawa sztucznej inteligencji...! Hm, ciekawe, co powiedzą tacy ludzie jak będą o tym mówili oficjalnie w zborach.
-
"Pomijalne przypadki" z punktu widzenia statystyki ale nie z punktu widzenia moralności otrzymywanego zakazu. Życie jest życiem i za to też mają krew na rękach.
10 lat pracuję w "ochronie" zdrowia i nawet nie ma takiej opcji(na papierze czy elektronicznie) przy składaniu zamówienia na krew, żeby wybrać pełną. Nawet przy zagrożeniu życia toczy się po prostu KKCz.
-
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na możliwe kalendarium tej zmiany, bo o tym raczej się nie mówi, a warto rozważyć przynajmniej jeden scenariusz.
Mamy pierwszą zmianę dotyczącą krwi ogłoszoną w marcu 2026, a drugą we wrześniu 2026. Pomiędzy tymi wydarzeniami jest zaledwie 6-7 miesięcy. W tym czasie nie wydarzyło się też nic spektakularnego w zakresie oskarżeń wobec organizacji czy pozwów, ponieważ o tym raczej byśmy wiedzieli. Wobec tego może warto zadać następujące pytania:
Czy Ciało Kierownicze podjęło dwie oddzielne decyzje w tak krótkim czasie dotyczące tego samego tematu? To możliwe.
Czy Ciało Kierownicze podjęło jedną decyzję i postanowiło rozłożyć wdrożenie jej na okres kilku miesięcy, by uniknąć szoku wśród wiernych? To możliwe.
Czy to może oznaczać, że realnie ratująca ludzkie życie zmiana mogła zostać wdrożona już w marcu, ale zaniechano tego, by stopniowo testować nastroje? To możliwe.
A tak w ogóle, to z jakim wyprzedzenie CK głosuje takie zmiany? Proces pewnie trwa i jest poprzedzony analizami prawnymi itd. Niemniej jednak pewnie nawet od ostatniego głosowania do publikacji zmiany mija pewien czas związany z już przygotowanymi materiałami, kalendarium publikacji, koniecznością opracowania nowych materiałów, w tym nagrań itd. Moglibyśmy założyć, że to może trwać dodatkowe 1-2 miesiące.
Jak by to tak podsumować, mogłoby się okazać, że Ciało Kierownicze już w styczniu 2026 wiedziało, że przyjmowanie 4 głównych składników krwi jest w porządku, ale z różnych względów postanowiło czekać z tym do września 2026. Nie twierdzę, że tak było, bo tego nie wiem, ale uważam to za prawdopodobny scenariusz. Ilu dodatkowych ludzi zmarłoby przez te 9 miesięcy tylko z powodu "zarządzania zmianą" w "Bożej organizacji"?
10 lat pracuję w "ochronie" zdrowia i nawet nie ma takiej opcji(na papierze czy elektronicznie) przy składaniu zamówienia na krew, żeby wybrać pełną. Nawet przy zagrożeniu życia toczy się po prostu KKCz.
Odnosisz się do własnej praktyki w realiach polskiej ochrony zdrowia. Mamy jednak ponad 200 krajów, w których żyje oficjalnie ponad 9 milionów Świadków Jehowy, więc nawet jeśli przetoczenie krwi pełnej dotyczy jednej osoby rocznie i wynika z lokalnych uwarunkowań, charakteru zdarzenia (kataklizm) czy innego czynnika (transfuzja wymienna u noworodków), to nadal kluczowe jest to, że tak jak nie ma podstawy biblijnej do zabraniania przyjmowania któregokolwiek z 4 głównych składników krwi, tak też nie ma podstawy do zabraniania przyjmowania krwi pełnej. Stąd moje przekonanie, że nawet jeśli zjawisko mieści się w granicy błędu statystycznego, to CK jest odpowiedzialne za tą równie bezsensowną śmierć, jak wszystkie inne.
Co więcej, Roszada w jednym ze swoich artykułów pisał, że oficjalny zakaz transfuzji pojawił się w 1961 roku. Przejście na terapię składnikową, z którą mamy do czynienia dziś - na tyle, na ile się zaznajomiłem z tematem - miało miejsce na większą skalę w latach 80 i to jeszcze nie obejmowało takiej skali jak dziś, przy czym normy zawsze upowszechniają się w różnym tempie w różnych krajach. W Polsce dopiero ustawa o publicznej służbie krwi z 1997 roku była przypieczętowaniem mniej więcej tego, co znamy dziś. Więc nawet jeśli od trzech dekad transfuzja krwi pełnej praktycznie nie ma zastosowania (choć przewiduje się taką możliwość), to nadal pozostaje poważna kwestia historyczna.
-
Mafia czarnych garniturów zniknie z korytarzy szpitalnych
Zadam pytania:
Czy mamy do czynienia z rzeczywistą zmianą podejścia doktrynalnego?
Czy jest to próba ograniczenia odpowiedzialności za wcześniejsze decyzje i ich konsekwencje?
A może chodzi przede wszystkim o dostosowanie do nowego planu biznesowego?
napisz swoje spostrzeżenie
-
Można z 4 składników podstawowych krwi stworzyć krew pełną, rekonstytuowaną.
To tylko czekać na nowe światło rok 2027 Krew z podstawowych składników jest dopuszczalna. Rok 2028 o nic nie pytajcie czy krew była rozmontowana i zmontowana. Rok 2029 Świadkowie nigdy nie zabraniali krwi była to nadinterpretacja.
Może w 2030 roku, będzie już dostępna krew w proszku i znowu będzie potrzebne nowe światło - jak ją stosować.
-
4 podstawowe składniki krwi były szeroko dostępne od ponad 40 lat. Jeśli w 2030 wejdzie krew w proszku, to w 2070 niewolnik ogarnie co z nią zrobić. Będzie to gdzieś po zazębiającym się pokoleniu bezzębnych z trzecim pokoleniem martwych.
-
Widziałem kilka komentarzy pod artykułami w necie i myślę, że one dobrze oddają to, jak będą reagować ludzie w zborze. Moim zdaniem będzie to:
"Biblijny zakaz transfuzji jest cały czas w mocy, to się nie zmieniło, a w związku z tym ludzie, którzy odmówili przyjęcia krwi i zmarli, i tak by zmarli, ponieważ w tej kwestii nic się nie zmieniło."
lub, co jest świetne wewnętrznie dla Świadków,
"Ci bracia i siostry dokonali osobistego wyboru zgodnego ze swoim sumieniem"
Powyższe linie, moim zdaniem, są najlepszą drogą, by znów się oszukać co do tego, że jest się w najlepszym możliwym miejscu. Co prawda ignoruje fakty, które były już omówione powyżej, ale jest najprostszą, jeśli nie jedyną, do zastosowania. Jakie mają alternatywy? Przyznać, że ludzie umierali na darmo? Że ich życie zależy od decyzji ludzi?
Po raz kolejny zadziała mechanizm typowy dla sekty, czyli wyparcie ubrane w powyższe słowa, które "brzmią rozsądnie" dla kogoś, kto ma wyprany mózg.
[/b][/size]
Bo to jest bardzo wygodne, nie trzeba samemu podejmować decyzji. Twoja decyzja jest zapisana w publikacjach, a jak tam odpowiedzi na problem nie ma, to idziesz do starszych i oni Ci powiedzą. Takie osoby więc muszą znaleść dla siebie wytłumaczenie i uzasadnienie sprzeczności z tradycją dot. krwi, zwłaszcza, że gro osób w latach ubiegłych ten zakaz okupiło swoim życiem i zdrowiem. Poczekam więc jak zachowają się bracia, siostry i jakie komentarze będą z ich strony na ,,nowe światło". Jestem tego bardzo ciekaw.
-
Zmienność doktrynalna budzi głęboki moralny sprzeciw i szok, zwłaszcza gdy zestawimy ją z historią organizacji (Ww).
Przez dziesięciolecia oficjalne periodyki, na czele ze Strażnicą, chlubiły się niezłomną postawą wyznawców, którzy w imię wierności zakazowi transfuzji decydowali się na śmierć.
Historie te były stawiane za wzór najwyższego oddania Bogu.
W tym kontekście nagłe ustępstwa i pozostawienie kluczowych elementów krwi osobistemu sumieniu stanowią bolesny cios dla osób, które bezpowrotnie utraciły swoich najbliższych.
Taka huśtawka przepisów obnaża brutalną prawdę: ofiara z życia wielu oddanych ludzi nie była wynikiem niezmiennych wymagań Stwórcy, lecz tragicznych w skutkach, ludzkich interpretacji.
Próba przerzucenia odpowiedzialności na Boga i zasłanianie się „nowym światłem” jest w tym przypadku niemożliwym do zaakceptowania cynizmem, który zamiast nieść duchowe odpowiedzi, pogłębia jedynie ból i poczucie krzywdy oszukanych rodzin.
-
Witam-czy ktos sie może się orientuje, kiedy i na jakim zebraniu będzie zaprezentowany w/p film?
Bo przeryłem sie przez plan zebran-nigdzie nic o takim filmie.A może juz było?
Bardzo chiałbym być obecny na takim zebraniu :)
-
Witam-czy ktos sie może się orientuje, kiedy i na jakim zebraniu będzie zaprezentowany w/p film?
Bo przeryłem sie przez plan zebran-nigdzie nic o takim filmie.A może juz było?
Bardzo chiałbym być obecny na takim zebraniu :)
Jedyne co na zebraniu było dzisiaj to odczytali że 6 sprawozdanie zawiera, zmiany jakie CK wprowadziło 18 września w sprawie krwi, odczytał o składnikach że po przemyśleniach chrześcijanin podejmuje sam decyzję i nie możemy wpływać na decyzję innych.
Czy przyjmie składniki krwi , i że będzie ta tabelka która nas poinformuje, że zmiany będą też w dyspozycji co do leczenia.
Ogólnie to tak trochę dziwnie było atmosfera na zebranku, szczególnie że w zboże sporo starszych schorowanych, anemia cukrzyca i problemy z nerkami i był ostatnio bardzo ciężki poród.
Po porodzie matka leżała długo w szpitalu, o czerwone krwinki poszło zdrowia jej nikt nie odda które straciła a tu teraz wolno.
Sprawozdania puszczają za coś na przykład potrzeby zboru, i wtedy mówca na zebraniu mówi że zamiast potrzeb zboru sprawozdanie w programie nigdy nie ma, nie wiedzą kiedy dupki z CK zabłysną że czytać umieją i światełko zapalą nowe.
-
Należało się tego spodziewać, że wielkiego oddźwięku nie będzie. W zborze są starsze osoby, którym trudno jest przyswoić terminy medyczne. Zakładam, że większość tych osób nie do końca rozumie, o co dokładnie chodzi. Byłem świadkiem jak pod koniec roku część osób w zborze przy podpisywaniu oświadczenia dla służby zdrowia szło do starszego lub sługi, aby im pomógł właściwie wypełnić oświadczenie zgodnie z linia organizacyjna.
-
Tak było odkąd pamiętam. Nawet z mównicy padały ogłoszenia, by w razie potrzeby udać się do swojego grupowego i mnóstwo ludzi szło i pytało, co mają zaznaczyć. Byłem świadkiem, jak niektórzy grupowi, którzy jakieś tam zadanie domowe odrobili, próbowali wytłumaczyć, jakie są opcje, o co chodzi, to część z tych ludzi im przerywała z uśmiechem i mówiła: "Lesiu, ja ci ufam i wiem, że ty mi dobrze poradzisz. To powiedz mi co ja mam tu zaznaczyć."
-
Tak było odkąd pamiętam. Nawet z mównicy padały ogłoszenia, by w razie potrzeby udać się do swojego grupowego i mnóstwo ludzi szło i pytało, co mają zaznaczyć. Byłem świadkiem, jak niektórzy grupowi, którzy jakieś tam zadanie domowe odrobili, próbowali wytłumaczyć, jakie są opcje, o co chodzi, to część z tych ludzi im przerywała z uśmiechem i mówiła: "Lesiu, ja ci ufam i wiem, że ty mi dobrze poradzisz. To powiedz mi co ja mam tu zaznaczyć."
Żywcem wyjęta scena z mojej, hehe, "posługi". Przyszła do nas starsza siostra prosić o pomoc w wypełnieniu dyspozycji i nie chciała podjąć żadnej decyzji, tylko żebyśmy jej powiedziali jak ma pozaznaczać.
-
Po prostu życie. Ale nie ma się co dziwić. Kiedyś pojęcie krwi jako czynnika niedozwolonego krążyło w nomenklaturze zborowej oraz środki krwio zastępcze. I to było jasne. Dzieląc krew na czynniki pierwsze skomplikowano wybór członkom zboru. Dlatego się nie dziwie reakcji zboru i należy sie spodziewać, że żadnej głębszej refleksji nie będzie.
-
Każda zorganizowana religia jest dla ludzi, którzy lubią mieć podane wszystko na tacy, ale Świadkowie Jehowy jednak - jak wynika z moich obserwacji - są już w ogóle ludźmi, którzy bardzo mocno chcą mieć zdjęte ze swoich barków jakiekolwiek ryzyko decyzyjne. Jedyna decyzja, którą mają do powzięcia, to słuchać niewolnika czy nie słuchać. Robisz to całe życie, jest ci z tym dobrze, świat wokół się komplikuje, jest coraz bardziej złożony z wielu względów, a tutaj masz "bezpieczną przystań", w której nie musisz myśleć, tylko przyjmować to, co ci dają i wrócić do domu "pokrzepiony", że jesteś dokładnie tu, gdzie masz być.
I takie to są "osobiste decyzje wynikające z sumienia wyszkolonego na Słowie Bożym"...
-
Witam-czy ktos sie może się orientuje, kiedy i na jakim zebraniu będzie zaprezentowany w/p film?
Bo przeryłem sie przez plan zebran-nigdzie nic o takim filmie.A może juz było?
Bardzo chiałbym być obecny na takim zebraniu :)
Według reddit film ma być zaprezentowany w tygodniu od 5/10. "The GB update #6 is to be shown at the meeting week of October 5th."
-
Starcy z CK mają nomen omen krew na rękach, w związku ze śmiercią osób który nie przyjęły w przeszłości transfuzji dla uratowania swojego życia!
-
Czyżbyś ograniczał odpowiedzialność wyłącznie do Ciała Kierowniczego? A co z Komitetami Łączności ze Szpitalami? Co z wszystkimi innymi starszymi i sługami? A co z Jadzią i Zenkiem, którzy "zachęcali" innych do nie przyjmowania żadnego z tych 4 składników krwi?
Każdy kto przyłożył do tego rękę jest współodpowiedzialny. Możesz być zwiedzony przez tych ludzi z CK, ale jeśli jednak stajesz się narzędziem w ich rękach, to nadal ciąży na tobie osobista odpowiedzialność. Można było przynajmniej mieć wątpliwości. Można było ludziom na łożu śmierci nie mówić, że "Bóg tak chce". Wtedy nie byłoby tak źle. W przeciwnym wypadku wszyscy którzy przyłożyli do tego rękę są współodpowiedzialni.
-
Czyżbyś ograniczał odpowiedzialność wyłącznie do Ciała Kierowniczego? A co z Komitetami Łączności ze Szpitalami? Co z wszystkimi innymi starszymi i sługami? A co z Jadzią i Zenkiem, którzy "zachęcali" innych do nie przyjmowania żadnego z tych 4 składników krwi?
Każdy kto przyłożył do tego rękę jest współodpowiedzialny. Możesz być zwiedzony przez tych ludzi z CK, ale jeśli jednak stajesz się narzędziem w ich rękach, to nadal ciąży na tobie osobista odpowiedzialność. Można było przynajmniej mieć wątpliwości. Można było ludziom na łożu śmierci nie mówić, że "Bóg tak chce". Wtedy nie byłoby tak źle. W przeciwnym wypadku wszyscy którzy przyłożyli do tego rękę są współodpowiedzialni.
W każdej sekcie, to guru w postaci kierownictwa tejże, ponosi i to w świetle prawa największą odpowiedzialność...
-
No to róznimy się opinią, bo chociaż zgadzam się, że CK ponosi największą odpowiedzialność, to jednak nie uważam, że dysproporcja pomiędzy ich odpowiedzialnością, a odpowiedzialnością wiernych jest znacząca.
Mogą być wyjątki od takiej oceny sytuacji:
1) ktoś może być niepoczytalny i jest wykorzystywany przez guru, ale nie sądzę, by jakikolwiek sąd uznał ogromną większość świadków Jehowy za niepoczytalnych w stopniu zwalniającym z odpowiedzialności,
2) guru stosuje bezpośrednie groźby zagrażając życiu wiernego lub jego rodziny.
Ani jedno ani drugie nie ma miejsca w przypadku Świadków Jehowy.
Ci ludzie ponoszą za to współodpowiedzialność. Takie jest moje zdanie.
-
W każdej sekcie, to guru w postaci kierownictwa tejże, ponosi i to w świetle prawa największą odpowiedzialność...
W zasadzie tak, ale od tej zasady są wyjątki. Po II WŚ żołnierze walczący po stronie niemieckiej, tłumaczyli swoje zbrodnicze czyny enigmatycznym „To Rzesza wymagała ode mnie posłuszeństwa”. Oni byli pociągnięci do odpowiedzialności, pomimo tego że powoływali się na autorytet zwierzchników lub Rzeszy (byt intersubiektywny, istniejący tylko w naszej świadomości ludzkiej!). Ze ŚJ sytuacja jest analogiczna. CK nakreśliło kierunek/zasady, ale wykładowcami nauk, wykonawcami praw oraz, de facto, aparatem przymusu byli członkowie niższych szczebli władzy JW.
Dążę do tego, że poszczególnym ŚJ może nie grozić odpowiedzialność karna za, ujmę to łagodnie, utwierdzanie współbraci w decyzjach potencjalnie grożących utratą życia lub zdrowia, ale ciąży na niech odpowiedzialność moralna oraz etyczna.
-
Każdy kto wszedł do organizacji świadomie przyjmował naukę o krwi. Myślę sobie, że część osób w zborze podchodziła z wiara do to tej nauki. Sami krwi by nie przyjęli i innym odradzali. Nam łatwo jest potępiać te naukę i osoby, które doradzały czy też działały w KŁzSz, będąc tak naprawdę odstępcami. Stoimy teraz z boku i oceniamy. A co z takimi osobami co mają wiarę i święcie wierzą, że przyjęcie krwi jest zlekceważeniem ofiarnej krwi Jezusa? Czy też należy wrzucić ich to tego samego worka? Znam osoby, które nie przyjęły krwi i były to osoby z funkcjami w zborze. I ich sytuacja byla podbramkowa. Z tego powodu mogę napisać, że nie wiem ile osób cynicznie postępuje, doradza lub działa, ale sama przyjela by transfuzje, a ile jest osób zwyczajnie zmanipulowanych i podporządkowanych wymaganiom organizacyjnym i święcie przekonane, że dobrze czynią.
-
Problem i ocena moralna, o której piszesz (Gandalf Sz...), najczęściej nie dotyczą szarych członków zboru, ale samej góry organizacyjnej. To tam zapadają decyzje o wykluczaniu osób, które w chwili słabości lub ratowania dziecka przyjęły krew.
To tam tworzy się procedury i naciski, które nie zostawiają człowiekowi wolnego wyboru w szpitalu.
Nie da się ocenić ludzkich serc jedną miarą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi tak silna presja strukturalna i doktrynalna, jaką stosuje ck (Ww)
-
Każdy kto wszedł do organizacji świadomie przyjmował naukę o krwi. Myślę sobie, że część osób w zborze podchodziła z wiara do to tej nauki. Sami krwi by nie przyjęli i innym odradzali. Nam łatwo jest potępiać te naukę i osoby, które doradzały czy też działały w KŁzSz, będąc tak naprawdę odstępcami. Stoimy teraz z boku i oceniamy. A co z takimi osobami co mają wiarę i święcie wierzą, że przyjęcie krwi jest zlekceważeniem ofiarnej krwi Jezusa? Czy też należy wrzucić ich to tego samego worka? Znam osoby, które nie przyjęły krwi i były to osoby z funkcjami w zborze. I ich sytuacja byla podbramkowa. Z tego powodu mogę napisać, że nie wiem ile osób cynicznie postępuje, doradza lub działa, ale sama przyjela by transfuzje, a ile jest osób zwyczajnie zmanipulowanych i podporządkowanych wymaganiom organizacyjnym i święcie przekonane, że dobrze czynią.
W wielu kwestiach, będąc jeszcze aktywnym Świadkiem Jehowy, nie mam czystego sumienia i dawałem się robić tak samo jak większość głosicieli. Jednak pytany zarówno przez "braci i siostry" w prywatnych rozmowach oraz przez ludzi w służbie, którzy od czasu do czasu, gdy bardziej ogarnięci, pytali przecież Świadków, którzy do nich przychodzili, o to, czy przyjęli by krew lub podali ją bliskiej osobie, gdyby to od nich zależało, zawsze odpowiadałem, że nie wiem co bym zrobił. Nigdy nie odpowiedziałem, że odmówiłbym krwi sobie lub komuś. Uczciwie mówiłem, że nie wiem, bo wielokrotnie się nad tym zastanawiałem i wiedziałem, że chciałbym "postąpić właściwie" ale wiedziałem też, że nie wiem, czy bym tak postąpił. Byli jednak głosiciele, którzy bez wahania mówili w drzwiach, że nie tylko sami by odmówili, ale że własnemu dziecku by nie dali i że Jehowa je wskrzesi, co oczywiście spotykało się z uzasadnionym szokiem rozmówcy przy drzwiach (potem był taki moment, że poruszano kwestię na zebraniu i radzono, by nie wspominać o śmierci dzieci...).
W tym samym czasie, gdy to się działo, na zebraniach omawiano, jak delikatni i ostrożni muszą być "słudzy Boży", gdy doradzają innym w kwestiach pracy i wykształcenia... Jak to jest, że w takich błahych kwestiach mam być ostrożny, co doradzam, ale jak mam doradzać w kwestii krwi, to mogę doradzać wyłącznie rozwiązania podwyższające ryzyko śmierci? Bardzo kochałem organizację, nieraz dałbym się za nią pokroić, broniłem nauki o zakazie przyjmowania krwi i wielu innych nauk, ale jednak nigdy nawet w deklaracji nie byłem tu kategoryczny wobed samego siebie, a co dopiero wobec innych. Wtedy odczuwałem to jako moją słabość, ale być może jednak był to jakiś zdrowy rozsądek, który sprawiał, że to zbyt poważna sprawa, żeby robić to, czego się oczekiwało. Więc uważam, że mam czyste sumienie w tej kwesii, że mogę krytykować określone postawy nie tylko teraz, z perspektywy czasu, ale też patrząc na swoją postawę jako jeszcze pioniera stałego.
Masz rację, że ludzie są zmanipulowani i wierzą w to, że dobrze czynią. To jednak ich nie tłumaczy. Śmierć jest śmiercią, mogą oceniać ją nawet jako "śmierć dla Jehowy", ale w takiej sytuacji również są za nią współodpowiedzialni. Nawet jeśli oceniają tą śmierć jako potrzebną, nadal są za nią współodpowiedzialni. Natomiast my, jak jesteśmy w tym wątku zebrani, raczej nie mamy wątpliwości co do oceny tego rodzaju śmierci i logika też nie daje nam wyboru, jak tylko uznać je za zupełnie bezsensowne.
Problem i ocena moralna, o której piszesz (Gandalf Sz...), najczęściej nie dotyczą szarych członków zboru, ale samej góry organizacyjnej. To tam zapadają decyzje o wykluczaniu osób, które w chwili słabości lub ratowania dziecka przyjęły krew.
To tam tworzy się procedury i naciski, które nie zostawiają człowiekowi wolnego wyboru w szpitalu.
Nie da się ocenić ludzkich serc jedną miarą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi tak silna presja strukturalna i doktrynalna, jaką stosuje ck (Ww)
DontBeUnkind ma racje przytaczając procesy Norymberskie. Można nawet spojrzeć na współczesne sytuacje i oceny tak prawne, moralne jak i etyczne. Jest wiele sytuacji, gdy - szczególnie młodzi ludzie, ale nie tylko - radykalizują się pod wpływem różnego rodzaju treści, chwytają za broń i robią masakrę. Paradoksalnie, gdy ci ludzie stoją przed sądem, sąd krytycznie odnosi się do treści, które zradykalizowały takiego człowieka, ale jeśli treści te nie są jawnym nawoływaniem do nienawiści na określonym tle czy przemocy, a często tak nie jest, to na słownym potępieniu autora tych treści się kończy. W iluś przypadkach "sukces" ma wielu ojców, bo ludzie radykalizują się na forach, gdzie czerpią z wielu źródeł. Siła słowa jest ogromna, ci ludzie bez wątpienia też są wprowadzeni w błąd i zmanipulowani wierząc, że czynią dobrze.
A jednak sąd, po ustaleniu, że działali świadomie, sądzi ich - de facto - jako głównych odpowiedzialnych! Byli bowiem wykonawcami ideologii. Ideolog w wielu wypadkach podlega jedynie ocenie etycznej, za to ten szary zmanipulowany człowiek z nożem w ręku zostaje zamknięty czy stracony (jak to czasem ma miejsce i miało miejsce na przestrzeni wieków). Więc nawet praktyka współżycia społecznego pokazuje, że CK może pisać i nagrywać manipulujące treści, ale gdyby ktoś na ich podstawie złapał za broń i wystrzelał odstępców, to sąd co najwyżej pogrozi CK palcem, a skaże wykonawcę ideologii.
Dlaczego mam nie stosować tego samego podejścia do oceny odpowiedzialności w kwestii bezsensownych śmierci ludzi, którzy odmówili krwi? Czasem odpowiedzialność CK wyniesie 60:40, a czasem, przy wyjątkowo gorliwych KŁS-ach czy zwykłych głosicielach siedzących przy łóżkach konających i zagrzewających ich do tego konania wyniesie tylko 20:80, bo czasem nadgorliwość wchodziła tak bardzo, że nie zostawiali człowieka samego, żeby niby "nie przetoczyli mu krwi", co jednak w gruncie rzeczy było pilnowaniem, by ten człowiek nie podjął potencjalnie ratujące jego życie decyzji. Nie kojarzę, by CK dawało tak daleko idące "zalecenia", a jednak nieraz tak się to odbywało.
-
Donadamsie czy jesteś pewny, że doradzanie, pilnowanie zakazu przyjmowania transfuzja jest czynem równoważnym z ludobójstwem? Według mnie z definicji to się nie zgrywa. Tutaj pomimo nacisków decyzje podejmuje członek organizacji. Ma wybór i może postąpić inaczej, w konsekwencji poddać się wykluczeniu. Natomiast zbrodniarze osądzani w Norymberdze uczestniczyli w eksterminacji warstw społecznych . Ich ofiary nie miały żadnego wyboru. Myślę, że zbyt rygorystycznie oceniasz ludzi w zborze. W jednym mogę się zgodzić. CK ponosi odpowiedzialność za ofiary nauki o krwi. To oni ją wprowadzili do stosowania, a teraz wycofując się z tego wprowadzanymi zmianami dają dowód, że ta nauka była bezzasadna. Myślę że jej celem było wymuszenie posłuszeństwa wśród owieczek. I to ich najbardziej obciąża, że poświęcenie członków zboru było po nic.
-
Być może nie zrozumiałeś moich intencji, ale nie próbowałem zrównywać ludobójstwa - co wydało mi się jasne - za to chciałem zrównać mechanizm, który najlepiej da się wyrazić słowami "Robiłem tak, bo mi kazali" lub "Wykonywałem rozkazy". W tych częściach tych historii jest pełna zgodność, chociaż dotyczą różnych przewinień.
Oceniam surowo tych ludzi, bo nie godzę się na tłumaczenie kogokolwiek tym, że "ktoś mu coś kazał". Jesteś dorosły? Możesz podejmować samodzielnie decyzję? Jesteś współodpowiedzialny. Tak byś ocenił ludzi w innych sytuacjach. Tutaj z jakiegoś powodu stosujesz wyłączenie, może dlatego, że sam byłeś w takiej sytuacji, może czujesz się oszukany, może chcesz to odsunąć też od siebie, a może jest inny powód. Nie wiem.
Jak mówię, że CK jest winne zmarnowania części mojego życia, to widzę też drugą stronę tego twierdzenia, mianowicie, że będąc już dorosłym ignorowałem sygnały, które mogłyby zaoszczędzić mi kilka lat. Nie zrzucam wszystkiego na CK, tylko uczciwie widzę też swoje działania i muszę z nimi żyć. Wydaje mi się, że jestem też uczciwie surowy wobec siebie.
I nie twierdzę, że ta odpowiedzialność sprawia, że ci ludzie są już skreśleni. Myślę jednak, że jeśli mają iść dalej w życiu, powinni stanąć w prawdzie i powiedzieć, że byli w błędzie, wprowadzali w błąd innych i być może ktoś zmarł bez sensu też przez nich.
Poza tym oceniam tych ludzi miarą, którą oni chcą byś oceniani Gandalfie Szary. Mienią się jako sól ziemi, jako mający głębokie zrozumienie zasad biblijnych, ludzie duchowi, rozeznani, niosący miłosierdzie, prowadzeni przez Boga... Czy to wszystko, twoim zdaniem, brzmi jak opis dokonany przez ludzi, którzy chcą być oceniani jakby byli dziećmi we mgle? Myślę, że stosuję dokładnie taką miarę, jaką chcieliby być mierzeni - tyle, że nie w tej sytuacji.
-
Zrozumiałem dobrze twoją wypowiedz. Moim wpisem odniosłem się do tej części twojego postu, gdzie napisałeś że ,,DontBeUnkind ma racje przytaczając procesy Norymberskie" i dalej podajesz przykłady ludzi zradykalizowanych, którzy podobnie jak hitlerowcy w Norymberdze tłumaczą się przed sądem. No więc uważam, że przykład Norymbergi jest za daleko idący. To nie ten poziom zła. Tam obligatoryjnie ludzie życie tracili, tutaj mogli wybrać. Dlatego napisałem to co napisałem.
cyt: ,,Poza tym oceniam tych ludzi miarą, którą oni chcą byś oceniani Gandalfie Szary. Mienią się jako sól ziemi, jako mający głębokie zrozumienie zasad biblijnych, ludzie duchowi, rozeznani, niosący miłosierdzie, prowadzeni przez Boga... Czy to wszystko, twoim zdaniem, brzmi jak opis dokonany przez ludzi, którzy chcą być oceniani jakby byli dziećmi we mgle? Myślę, że stosuję dokładnie taką miarę, jaką chcieliby być mierzeni - tyle, że nie w tej sytuacji".
Nie, nie brzmi, dlatego jestem coraz bardziej rozczarowany tym co się dzieje w organizacji. Z dzisiejszej perspektywy bardzo mi żal straconego czasu poświęconego ŚJ, ale również patrzę na siebie i przypominam sobie, że jako nastolatek byłem bardzo gorliwy i głęboko wierzyłem we wszystkie nauki organizacyjne. Nie robiłem tego dla ludzi tylko dla Boga, dlatego zakładam, ze jakaś część nawet osób funkcyjnych, na poziomie starszego zboru czy też sługi pomocniczego działa w dobrej wierze. Również zdaję sobie sprawę, że wszyscy w organizacji podlegamy tym samym prawom. Co dotyczy zwykłego członka zboru dotyczy też starszego. Więc ten starszy, który przekonuje, namawia osobę chorą do powstrzymania się od transfuzji również temu samemu rygorowi podlega. W zborze wszyscy jadą na jednym wózku. Dlatego słowa które napisałeś bardziej odniósł bym do CK, które kreuje się na nieomylny kanał łączności z Bogiem. Nie potępiałbym zmanipulowanego starszego czy sługę, ale CK, które doskonale wie jakimi pobudkami kierowali się podejmując decyzję o tej, czy innej nauce.
-
Wypowiem się i ja:przed wiekami byłem członkiem KŁS przez lat wiele.Z mojej strony wyglądało to mocno inaczej.Na początku odwiedzaliśmy oddziały szpitalne(zwłaszacza ordynatorów)wreczaliśmy im literaturę dotyczącą ich specjalizacji i''bezkrwawych'' metod leczenia.Literatura była w języku angielskim i duża część ordynatorów( zwłaszcza starszych wiekiem) języka tego nie znała na tyle, by czytać artykuły medyczne po angielsku.Młodzi lekarze znali medyczny angielski znakomicie.Po pewnym czasie odwiedzaliśmy ich powtórnie, aby znaleźć takich, którzy pomogą ŚJ i przeprowadzą operację bez użycia krwi(taki skrót).Tacy się znajdowali,i ich polecaliśmy tym braciom,którzy mieli takie życzenie. Nie przypominam sobie żadnej sytuacji, gdzie ktokolwiek namawiał,wywierał presję,albo naciskał na pacjenta by ''trwał w swojej lojalności''. Nie tylko nie byłem obecny przy takich sytacjach ,ale o takich nawet nie słyszałem(a mam zdrowe uszy).
Kiedyś w mieście uniwersyteckim odbyło się spotkanie kilkudziesięciu lekarzy z przedstawicielem Towarzystwa z Brooklynu który tłumaczył lekarzom jakie metody leczenia są odpowiednie dla ŚJ, a jako tłumacz, przyjechał młody brat z Nadarzyna który znakomicie znał angielski,niestety nie angielski medyczny.Smiechu było co niemiara gdy młodzieniec już na samym początku'wyłożył' się na''cell saver''.Po kwadransie został zmieniony przez młodego lekarza z widowni,fachowca.
Tamte wydarzenia związane z KŁS całkiem inaczej pamiętam niż te, które przez niektórych są tutaj opisywane.
-
To nie ten poziom zła.
W ogóle tego nie neguję, dlatego już dwa razy podkreslilem, że odnosiłem się do mechanizmu obrony w oczach swoich czy innych, a nie rodzaju popełnianych czynów.
Nie robiłem tego dla ludzi tylko dla Boga, dlatego zakładam, ze jakaś część nawet osób funkcyjnych, na poziomie starszego zboru czy też sługi pomocniczego działa w dobrej wierze. Również zdaję sobie sprawę, że wszyscy w organizacji podlegamy tym samym prawom. Co dotyczy zwykłego członka zboru dotyczy też starszego. Więc ten starszy, który przekonuje, namawia osobę chorą do powstrzymania się od transfuzji również temu samemu rygorowi podlega. W zborze wszyscy jadą na jednym wózku. Dlatego słowa które napisałeś bardziej odniósł bym do CK, które kreuje się na nieomylny kanał łączności z Bogiem. Nie potępiałbym zmanipulowanego starszego czy sługę, ale CK, które doskonale wie jakimi pobudkami kierowali się podejmując decyzję o tej, czy innej nauce.
W żaden sposób nie odbieram tym ludziom dobrych intencji ale to niestety nie wystarczy. Myślę też, że dokonujesz zbyt daleko idącego założenia co do samego CK. Jakie są intencje CK? Czy wiesz, że są złe? W dawniejszych czasach Raymond Franz oceniał je na dobre. Czy teraz też takie są? A jeśli intencje CK są dobre, tak jak intencje starszych i głosicieli, to czy to sprawia, że ludzie z którzy umarli, umarli mniej, bo z dobrych intencji? Moim zdaniem intencja nie wpływa w żaden sposób na odpowiedzialność za czyn.
Wiele razy pisałem, że nikt z nas nie zna intencji ani motywacji CK. Przecież oni mogą wierzyć w to, że są kanałem łączącym ludzi z Bogiem. To może stawiać ich nawet w pozycji ofiar i okaże się, że ta organizacja w obecnym kształcie to od góry do dołu same ofiary manipulacji. Ale co to zmienia w kwestii ludzi, ktorzy przez to stracili życie?
-
Wrzucę jeszcze kamyczek do tego ogródka odnośnie posłuszeństwa i odpowiedzialności.
Stanley Milgram, zainspirowany procesami norymberskimi, postanowił sprawdzić jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek w wykonywaniu poleceń autorytetu. W tym celu przeprowadził eksperyment - słynny eksperyment Milgrama!
„Nauczyciel” (prawdziwy badany) miał zadawać „uczniowi” pytania. Błędna odpowiedź pociągała za sobą konieczność ukarania „ucznia” wstrząsem elektrycznym przez „nauczyciela” (aparatura, guziczki, te sprawy), którego napięcie stopniowo zwiększano od 15 do 450V. Uczeń-aktor (aparatura była atrapą) początkowo krzyczał, jęczał, błagał, a wraz ze zwiększaniem natężenia przestawał reagować. Na pytania Nauczyciela-badanego, czy może zakończyć, bo widział na własne oczy co się działo z „uczniem”, eksperymentator ograniczał się do mówienia „Eksperyment wymaga kontynuowania”. Tyle wystarczyło, żeby 65% badanych doszło do ostatniego poziomu.
65% uczestników kontynuowało do najwyższych poziomów, czyli 450V - potencjalnie mogącego zagrozić czyjemuś życiu. Możemy dyskutować o etyczności tego eksperymentu, o tym jak bardzo jest to złożony, wielopoziomowy problem, ale on pokazał że ludzie mogą wykonywać jakieś polecenia nawet jeśli są niezgodne z ich sumieniem.
Posiadamy małpi mózg, nie lubimy się wychylać, nie lubimy wychodzić przed szereg, uwielbiamy gdy rozmywa się odpowiedzialność, ale ta odpowiedzialność istnieje. CK jest odpowiedzialne, ale również cała organizacja, szeregowi głosiciele. Nie podnieśli głosu, nie zaprotestowali, zaakceptowali.
Czy ŚJ-pacjent mógł podjąć inną decyzję w kwestii krwi? Mógł. Tylko poważnie - będziemy wystawiać osoby poszkodowane na ocenę? Serio? Osoby, które tkwiły często od dzieciństwa w manipulacyjnej grupie, odcięte społecznie, być można zależne ekonomicznie (w przypadku poważnych chorób realna sytuacja). Czym my się w tym momencie różnimy od ŚJ mówiących „Bóg ich wskrzesi”, „Nic się nie zmieniło”? ŚJ powiedzą, ze to kwestia sumienia, Jehowa osądzi, a my, stojący po drugiej stronie barykady, że mogli podjąć inną decyzję. To nikt się za nimi nie opowie?
Profesorze Tutka, to teraz będzie tak emocjonalnie. Taki babiniec urządzę. Piszę to jako żona męża, który zmarł z powodu tego idiotycznego zakazu. Miałam przyjemność rozmowy z braćmi z KŁS już jako PIMO. Byłam mocno zanurzona w tym medyczny świecie. Ocierałam się już o fiksacje. Rozmawiając z braćmi z KŁS miałam wrażenie, że oni nie mają zielonego pojęcia co do nich mówię, nie rozumieli czego od nich oczekuję, a tym bardziej nie zrozumieli jak poważna jest sytuacja. Przeżyłam naciski na odmowę transfuzji w wykonaniu nadzorcy obwodu.
Super, że Ty masz tak pozytywne doświadczenia z pracy w KŁS, ale ja, te kilka lat wstecz, będąc w tamtej sytuacji, przepraszam, zabijałabym gołymi rękami.
-
Mają się "cekiści" z Warwick z tym swoim nowym "światełkiem" na temat krwi.
Cały internet aż huczy od nagrań i różnych memów, ukazujących całą tragedię osób, które się do niej dostosowywały.
Przez całe dziesiątki lat.
Horror!!!
-
W żaden sposób nie odbieram tym ludziom dobrych intencji ale to niestety nie wystarczy. Myślę też, że dokonujesz zbyt daleko idącego założenia co do samego CK. Jakie są intencje CK? Czy wiesz, że są złe? W dawniejszych czasach Raymond Franz oceniał je na dobre. Czy teraz też takie są? A jeśli intencje CK są dobre, tak jak intencje starszych i głosicieli, to czy to sprawia, że ludzie z którzy umarli, umarli mniej, bo z dobrych intencji? Moim zdaniem intencja nie wpływa w żaden sposób na odpowiedzialność za czyn.
Wiele razy pisałem, że nikt z nas nie zna intencji ani motywacji CK. Przecież oni mogą wierzyć w to, że są kanałem łączącym ludzi z Bogiem. To może stawiać ich nawet w pozycji ofiar i okaże się, że ta organizacja w obecnym kształcie to od góry do dołu same ofiary manipulacji. Ale co to zmienia w kwestii ludzi, ktorzy przez to stracili życie?
Ja również pamiętam jak R. Franz opisywał głosowanie w CK nowych nauk. W czasopismach CK przedstawia się jako jednomyślne ciało, a z opisu F.R tak nie jest. Tam było jakoś 2/3 głosów, aby sprawa została przegłosowana. O ile dobrze pamiętam sprawy były omawiane, a więc każdy mógł przedstawić swoje stanowisko. Intencje były znane, oczywiście poszczególnym członkom CK. Do tego dochodzi leśny dziadek, który przesypiał zebranie i budził się na głosowanie. To nie wyglądało dobrze. W dobie dzisiejszej mogę wyciągać wnioski na podstawie decyzji jakie podejmują. Dlatego uważam, że ich wina jest największa.
-
Wiesz, leśny dziadek, który przesypia spotkanie decydujące o losach milionów ludzi nadal może tych wszystkich ludzi kochać na swój sposób i chcieć dla nich jak najlepiej. Napisałeś poprzednio:
Nie potępiałbym zmanipulowanego starszego czy sługę, ale CK, które doskonale wie jakimi pobudkami kierowali się podejmując decyzję o tej, czy innej nauce.
CK wie jakimi pobudkami się kieruje. Ale ponawiam pytanie - co, jeśli kieruje się szczerymi i dobrymi pobudkami? Co, jeśli jest pełne miłości do ludzi? Czy jeśli robi to co robi, chcąc zapewnić ludziom życie wieczne, to czy to nadal jest manipulacja? A czy w takiej sytuacji możemy mówić o "zmanipulowanych starszych" czy innych głosicielach? Może CK jest po prostu jak ten ojciec i matka, którzy upraszają rzeczywistość na potrzeby swoich dzieci - ale nie po to, by nimi manipulować, tylko z troski, że nie zniosą prawdy o świecie?
Ja tego wszystkiego nie wiem, jak bym miał oceniać, jak czuję, to uznałbym, że CK wierzy w swoją misję od Boga, ale jest przy tym dość cyniczne (co dobrze oddaje to, co Jackson powiedział przed Australijską Komisją, mianowicie, że jak czytają Biblię, to duch święty działa na nich tak samo jak na innych świadków, którzy czytają Biblię - z tą różnicą, że oni są Ciałem Kierowniczym). Próbuję jednak przykuć twoją uwagę do intencji CK, bo nie znasz ich, a zakładasz manipulację ze strony CK. Ponieważ nie wiemy, jakie są intencje, myślę, że rozsądnie byłoby odrzucić je podczas oceny odpowiedzialności.
Sądy, z resztą, robią to bardzo podobnie - stosując niejako dwustopniową ocenę. Jeśli ktoś wjedzie w człowieka na pasach staje się odpowiedzialnym za śmierć tego człowieka. Intencje kierowcy nie wpływają na to, czy jest odpowiedzialny za ten czyn, czy nie. Drugim stopniem jest ocena intencji, by właściwie dobrać karę. Czy to był wypadek? Czy może na pasach szedł kochanek jego żony i po prostu chciał go zabić? Od intencji będzie zależeć, czy dostanie zawiasy czy 25 lat pozbawienia wolności, ale nie to, czy jest za to odpowiedzialny.
-
Donadamsie ja Ciebie rozumiem i nawet zgadzam się z twoimi argumentami. Natomiast nie mogę pogodzić się z porównaniem do Norymbergii, zwłaszcza w kontekście zwykłego członka zboru, gdyż przywołałeś siostrę Zosie, która doradzała w sprawie krwi i w twojej ocenie na równi jest winna z CK, starszymi itp. Ja widzę różnicę pomiędzy CK, którzy podejmują decyzję o naukach, a zwykłymi szarakami, które muszą tym naukom się podporządkować. Zgodzę się z Tobą, że jako członek zboru nie znam pobudek CK przy podejmowaniu decyzji. Wyraźnie to napisałem. Co do szczerości pobudek, czy działając na niekorzyść swoich ,,wyznawców" można mówić o działaniu w imię miłości i opiece ojcowskiej? Skoro teraz okazuje się, że to co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było zabronione pod groźbą wydalenia z organizacji dzisiaj jest kwestią sumienia, ba nawet dozwolone. To nie jedyny kamyczek do tego ogródka.
-
Chyba napisaliśmy wszystko, co mogliśmy, by siebie przekonać w tej sprawie i wyjaśnić swoje stanowiska :)
-
Chyba napisaliśmy wszystko, co mogliśmy, by siebie przekonać w tej sprawie i wyjaśnić swoje stanowiska :)
Raczej tak, ale pozytywnie :)
-
Witam-czy ktos sie może się orientuje, kiedy i na jakim zebraniu będzie zaprezentowany w/p film?
Bo przeryłem sie przez plan zebran-nigdzie nic o takim filmie.A może juz było?
Bardzo chiałbym być obecny na takim zebraniu :)
Sprawozdanie nr6 o krwi puszczą w zborach od 5 października, na zebraniu w tygodniu.
W sumie jak krew jako pytanie czytelnika, światełkiem błysnęli.
To co na coroczne spotkanie strażnicy dadzą, żeby znormalnieć w oczach bliźnich urodziny, a może święta bo chyba narazie nie ci co od nich odeszli tam jeszcze jadem plują i nienawiścią.
-
Miałem problem z odnalezieniem tego wątku jak tylko zniknął mi z "Ostatnich".
Naszła mnie taka refleksja, że jeszcze nie minął miesiąc od tej - jakby nie patrzeć - rewolucyjnej zmiany, a temat w zasadzie już ucichł. Tutaj, na forum, od jakiegoś czasu tematu się już nie porusza. Powiedzieliśmy, co wiedzieliśmy i tyle. Przeglądałem dziś też social media, żeby zobaczyć, czy tam coś sie dzieję, ale też w zasadzie cisza.
Czy macie jakieś wieści ze zborów? Może ktoś wam coś mówił, rozmawialiście z jakimś głosicielem i jakoś zareagował na tę zmianę?
Ostatecznie uważam to za przerażające, że tak poważna zmiana żyła dosłownie niecałe dwa tygodnie, a teraz "news" umiera śmiercią naturalną...
-
Mało rzeczywiście temat podgrzewany.
Brakuje refleksji ze zborów.
Słyszałem od członka forum ŚJ, że ich po prostu to zatkało. Ci którym stała się krzywda w rodzinach nie odzywają się, bo im łyso, a inni, których nie dotknęło to bez fanfar to przyjęli.
Ja przypomnę dawniejsze stwierdzenie o 4 składnikach:
*** w04 15.6 ss. 29-30 Pytania czytelników ***
Świadkowie Jehowy uważają, że przyjęcie krwi pełnej bądź któregoś z jej czterech podstawowych składników stanowi pogwałcenie prawa Bożego. Co ciekawe, trzymanie się tego biblijnego stanowiska chroni ich przed wieloma zagrożeniami, na przykład przed takimi chorobami, jak zapalenie wątroby i AIDS, których można się nabawić przez krew.
Czyli teraz nie będzie ich już chronić "przed takimi chorobami, jak zapalenie wątroby i AIDS".
https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2004448?q=%22sk%C5%82adnik%C3%B3w+stanowi+pogwa%C5%82cenie+prawa+Bo%C5%BCego%22&p=par&fbclid=IwY2xjawU90U5leHRuA2FlbQIxMABwZG9mAWJyaWQRMEFWTE15anFnVHkwM0ZDQnVzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEe-NUI-Qbg0lkPL1ZAb_S2s-qQ45FWyumGL1WMfene6RI5Zj6S3l5BQ_-UBs0_aem_KOGkeDSNrK-M2_WkfpAccg#h=11
-
Czytałem wczoraj ponownie fragment Raya Franza na temat zniesienia zakazu służby zastępczej w 1996 r.
Tak samo, jak dziś w sprawie składników krwi, zareagowali ŚJ w roku 1996, gdy zniesiono zakaz odbywania zastępczej służby.
Jedni siedzieli cicho, bo ich zatkało, a inni zrozumieli, że siedzieli w więzieniach (lub ich krewni) bez sensu za coś, co dziś nie jest zakazywane.
Mało tego, Ray Franz wspomniał, że niektórzy ŚJ w więzieniu robili to samo, co by robili w zastępczej służbie (prace porządkowe, w kuchni, itp.).
Ale w zastępczej służbie pracowaliby 8 godzin i mieszkali w domach, a nie w celach. Mogliby chodzić na zebrania.
Tak samo ci chorzy, którym zabraniano składników krwi, nie umarliby lub byliby zdrowsi.
CK nie przeprosiło ani za więzienia braci, ani za śmierć tych, co składników krwi nie mogli przyjmować.
Składniki krwi są połowicznym rozwiązaniem wobec krwi.
Tak jak zastępcza służba była połowicznym rozwiązaniem wobec służby wojskowej.
Takie analogie mi się narzuciły, choć to całkiem inna dziedzina.
-
Wspomnienie R. Franza – „jednorazowe przyjęcie zastrzyku z frakcji krwi jest dopuszczalne jako „lekarstwo”. Ale przyjęcie zastrzyku więcej niż raz oznacza „karmienie się” tą frakcją krwi i dlatego stanowi pogwałcenie biblijnego zakazu spożywania krwi”
Poniżej cały tekst o frakcjach krwi:
„Przez wiele lat na nadsyłane do Biura Głównego organizacji (lub jej Biur Oddziałów) listy z pytaniami od osób chorych na hemofilię odpowiadano, że jednorazowe przyjęcie zastrzyku z frakcji krwi jest dopuszczalne jako „lekarstwo”. Ale przyjęcie zastrzyku więcej niż raz oznacza „karmienie się” tą frakcją krwi i dlatego stanowi pogwałcenie biblijnego zakazu spożywania krwi Wiele lat później zarządzenie to uległo zmianie. Ci członkowie personelu, którzy pracowali przy odpowiadaniu na korespondencję wiedzieli, że w przeszłości wysyłali listy z odpowiedziami innymi niż obecnie, i że chorzy na hemofilię, którzy wzięli już swoją „jednorazową” iniekcję, żyli wciąż pod wrażeniem, że następny zastrzyk będzie uznany za pogwałcenie słów Pisma Świętego.
Z powodu zajmowania takiego stanowiska mogli wykrwawić się na śmierć. Administracja nie zgadzała się na opublikowanie nowego stanowiska drukiem, ponieważ dawna zasada nigdy nie była drukowana, lecz jedynie podawana tym, którzy konkretnie o to pytali. Opublikowanie czegoś wymagało najpierw wyjaśnienia, na czym polegało dawne stanowisko, a następnie poinformowania, że obecnie jest ono już nieaktualne. Było to nie do przyjęcia. Dlatego też pracownicy dokonali szczegółowego przeglądu swych kartotek z korespondencją, starając się odszukać nazwiska i adresy wszystkich osób chorych na hemofilię. Wysłano do nich następnie listy, w których poinformowano o zmianie. Takie rozwiązanie w odczuciu pracowników było lepsze. W trakcie poszukiwań pracownicy uświadomili sobie, że wiele pytań zgłaszano telefonicznie. Nie było rejestrów takich rozmów, toteż administracja nie miała absolutnie żadnej możliwości ustalenia, kim byli chorzy na hemofilię. Nie wiedziano też, czy w międzyczasie, zanim wprowadzono nową zasadę, niektórzy z nich nie zmarli. Nie wiedziano również – z uwagi na brak kontaktu – ilu nieświadomych tego, że zaszła zmiana, jeszcze umrze. Pracownicy wiedzieli tylko jedno: należy wypełniać instrukcje, być lojalnym i posłusznym wobec swych przełożonych w organizacji. Zmiana stanowiska organizacji w stosunku do osób chorych na hemofilię nastąpiła w dniu 11 czerwca 1975 roku, podczas spotkania Ciała Kierowniczego. Jednakże wiadomość o zmianie opublikowano dopiero trzy lata później, w 1978 roku, a i to w sposób nie do końca jasny. Co dziwniejsze, w Strażnicy angielskiej z 15 czerwca 1978 roku (Strażnica polska nr 5/1979, tom C, strony 22, 23) sprawę tę potraktowano na równi z zagadnieniem stosowania zastrzyków z surowicy, podawanych w celu zwalczania chorób, a przecież hemofilia nie jest chorobą, lecz defektem dziedzicznym. W artykule nie przyznano jednak jasno, że jest to zmiana dotychczasowego stanowiska, które zabraniało wielokrotnego przyjmowania frakcji krwi przez osoby chore na hemofilię.” (Kryzys sumienia 2006 s. 118-119).
-
Przyłącze się do pytania: Czy ktoś z forum, co ma kontakt ze zborem może napisać jak to bracie przyjęli??
-
Witam-ja jako pimo ,zagadnąłem jedna siostrę w autobisuie, wracając z zebrania-":popatrz ciociu-teraz można juz transfuzje przyjmować- ona na to ,ze " tak naprawdę,to nic sie nie zmieniło --według niej----ja na to " no to po co to ogłosili"--wspomniałem, ze juz od dawna w szpitalach nie podają krwi pełnje ,tylko raczej jednnak 4 frakcje----nic do niej nie dotarło-tak mi sie wydaje-ciocia spokojnie mówi,ze nic sie nie zmieniło-takie były moje odczucia słuchowe-dwa dni temu podczas powrotu z zebrania służby.
-
Taka reakcja byłoby zgodna z tym, co można było czytać w komentarzach na FB.
-
Ja czasem na zebranie się przejdę, coś z rodziną gadałem. Delikatnie mówiąc: ludzie są na poziomie intelektualnym ameb i większe podniecenie wywołały brody i spodnie...