Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Niemiłość  (Przeczytany 1785 razy)

Offline audrey

Niemiłość
« dnia: 27 Maj, 2018, 22:38 »
Zaczynam te historie nie pierwszy raz, ale chce się nią podzielić bo chyba dalej nie potrafię sobie z nią poradzić, jest długa i skomplikowana, dlatego napiszę tak jak umiem i będzie to moje katharsis na tym forum. Zacznę od swoich doświadczeń żeby dać pewne zrozumienie dla mojej naiwności. Nigdy nie miałam nikogo tak bliskiego, nigdy nie czułam takiego wsparcia od nikogo, nigdy nie czułam takiej bliskości jakiej doznałam, może to była głupia pierwsza miłość ale oddalam jej cala siebie. Poznaliśmy się na neutralnym gruncie, dużo wcześniej. Musiało minąć pare lat zanim spojrzeliśmy na siebie trochę inaczej. Nasz kontakt zaczął się rozwijać, ja długo nie znałam jego poglądów, nie przyznał się, że jest świadkiem a potem uznałam ze to nic takiego. Pokochałam go całym sercem, był mi przyjacielem, partnerem...wszystkim czym może być mężczyzna dla kobiety, młodej kobiety. Nie mówił o swoich przekonaniach, ze jest świadkiem, nie zachowywał się tak jak przystało na świadka. A był nim od dziecka. To był temat tabu. Po jakimś czasie sama zaczęłam szukać, sprawdzać, tak bardzo chciałam żeby było dobrze, że uwierzyłam w całą tę doktrynę, poświęciłam rodzinę, przyjaciół...dla wszystkiego co nowe, co związane ze świadkami. Naiwna lub głupia uznałam ze jeśli dołącze do zboru wszystko się zmieni na lepsze, zaczęłam studiować, chodzić na zebrania i z początku balam się przyznać ale dowiedział się. Z czasem coraz bardziej okazywał przychylność dla tego co robie, mimo że przez to sam pogrążał się w kłamstwie jak się później okaże, ale wtedy uznałam ze to znak ze będzie dobrze. Trwało to długo, żyliśmy jak para, aż w końcu coś zaczęło się sypać, ja coraz bardziej się angażowałam a on coraz bardziej ode mnie odchodził, niby przez zasady, "przecież chcesz żyć w zgodzie z zasadami" - tak mówił. Po jakimś czasie okazało się, że od dłuższego czasu miał w zborze inną siostrę, nie pierwszą za moimi plecami, wszystko co robił było udawane. Żył podwójnym życiem...w zborze przykładny brat i jego równie przykładna towarzyszka, poza zborem ja, równie nieprzykładna już zainteresowana...dużym zaskoczeniem było jego wykluczenie, a dla mnie? Wtedy myślałam że to coś co robię w imię Jehowy, dziś wiem, że było dla mnie zemstą - przepraszam, a może i nie.

Dziękuję za uwagę!


Offline zero1

  • Pionier
  • Wiadomości: 957
  • Polubień: 2096
  • YT - 'Świadkowie Jehowy przebudźcie się!'
Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #1 dnia: 27 Maj, 2018, 22:47 »
Ciężko mi na ten moment napisać coś od siebie, bo jest to bardzo ciężkie przeżycie, które opisujesz; przypomina mi się tylko jedna z wypowiedzi takiego mądralińskiego na zebraniu, że problemy w małżeństwie biorą się ze słabej więzi z Jehową.
I tak oto ludzie są wpinani w nierówne jarzmo, nie rozumieją się i nawet gdy to sobie uświadomią, to trwają dla 'dobra sprawy', albo dla dziecka - tu już jest warto rozważyć komfort dorastającego człowieka - albo po prostu dla bóstwa. I to te dwa najbardziej niedorzeczne wyjaśnienia - pierwsze i trzecie - powodują napięcia i takie przykre sytuacje.
Bo co, bo każe się liczyć, że jak już będziemy po drugiej stronie, to Jehowa magicznie zmieni nam partnera? Cóż, tak się każe. A tymczasem najlepiej zaangażować się mocniej w dystrybucję pisemek - wtedy nawet nie ma czasu na spory w małżeństwie, albo są rozładowywane w trybie ekspresowym w drodze z domu do Sali, a potem ze sztucznym uśmiechem każde wchodzi do przybytku miłości. 'To była taka uśmiechnięta para' - padają potem komentarze.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline audrey

Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #2 dnia: 27 Maj, 2018, 23:01 »
To co napisałam, jest moim subiektywny postrzeganiem tego czego doświadczyłam, może gdyby miał szanse się wypowiedzieć, stwierdziłby że nie miałam podstaw, że tylko był moim "kolegą"...ale nie, wiem że nie, świadczą o tym wszelkie wydarzenia z tamtego okresu, dlatego po tym wszystkim wiem, ze zasada "tylko w Panu", jest jak najbardziej na miejscu...moja rodzina nigdy nie miała związków ze swiadkami, jego rodzina z tradycjami...tata starszy, mama pionierka, brat pionier...wolna wola to fikcja i nawet chrzest w wieku doroslym jest jej namiasta, bo a to naciski, oczekiwania itd. Chcialabym tak duzo i na raz z siebie wyrzucic, że prosze o wybaczenie jesli jest to wszystko chaotyczne.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 360
  • Polubień: 12288
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #3 dnia: 27 Maj, 2018, 23:02 »
  Jedno jest pewne, powinno się kochać osobę, za to jaką jest, co sobą reprezentuje, a nie za to w co wierzy ( gdzie przynależy). Jeśli jest nawet jakieś zauroczenie, to chwilowe.
Wejście do organizacji nie działa jak czarodziejska różdżka, która wszystko zmienia na cacy.
Szukam osób wątpiących w słuszność organizacji z okolic Wyszkowa ( mazowieckie).


Offline audrey

Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #4 dnia: 27 Maj, 2018, 23:05 »
Owszem, masz racje. Ja byłam bardzo zaślepiona, a nasza znajomość nie była chwilowa - jesli to mnie w jakis sposob usprawiedliwia. Uwierzyłam, że tylko moja przynależność religijna jest przeszkodą


Offline Safari

Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #5 dnia: 27 Maj, 2018, 23:08 »
Wow. Podziwiam Cie za odwage napisania o tym co myslisz, co czuje... Trzymaj sie I pisz. Czasem trzeba zrzucic z barkow taki ciezar.
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline free

Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #6 dnia: 27 Maj, 2018, 23:33 »
Wiem ze bardzo sie musialas poswiecic zmieniajac cale swoje zycie, srodowisko i wierzenia. Bardzo to podziwiam i zazdroszcze temu czlowiekowi ktory cie skrzywdzil. Chociaz to forum to idealne miejsce na znalezienie ludzi ktorzy cie w pewien sposob zrozumieja to mysle ze podstawa twojego problemu nie do konca  sa roznice religijne. Podwojne zycie to czesty problem mlodych SJ jesli rozpatrujemy go w kontekscie zboru. Twoj facet jednak prowadzil cos co zwyklo sie nazywac poza zborem podwojna gra. W przypadku zdrady ofierze czesto trudno sie przed soba przyznac ze wlasnie tego doswiadcza. Mam nadzieje ze jestes na tyle silna by to przetrwac.
SJ indoktrynowani od dziecka i dorastajacy w srodowisku SJ maja niestety czesto maly szacunek do ludzi spoza zboru. To sa uwarunkowania nie tylko religijne ale i srodowiskowe.

Mam nadzieje ze uda ci sie dosc szybko ulozyc zycie osobiste bo to jest dla ciebie teraz najwazniejsze. Znam cie z tych kilku zdan ale jestem pewien ze na takie super zycie Ty zaslugujesz na pewno.

Jesli dzieki bogu pana boga nie ma to chwala bogu
Jesli nie daj boze pan bog jest to niech nas reka boska broni


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 962
  • Polubień: 6892
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #7 dnia: 27 Maj, 2018, 23:42 »
to jest niestety częsty problem - wielu świadków Jehowy tak właśnie żyje: "do zabawy" dziewczyna ze świata która można wykorzystać i seksualnie i emocjonalnie i uczuciowo, a potem małżeństwo z przykładną siostrzyczką ze zboru. A że "światuska" cierpi i płacze? A kogo obchodzą łzy osoby która i tak przeznaczona jest na śmierć w armagedonie...


Offline salvat

Odp: Niemiłość
« Odpowiedź #8 dnia: 28 Maj, 2018, 06:11 »
Audrey
Można ci  tylko współczuć, bo choć danie w mordę delikwentowi na chwilę poprawi nastrój to i tak w końcowym rozrachunku przyniesie smutek.
Bolesne wspomnienie z czasem może boli mniej, ale nie da się go wymazać z pamięci jak twardego dysku.
Skoro jednak przypominasz o nim publicznie właśnie tu, tzn., że najprawdopodobniej rozliczyłaś przeszłość lub robisz to teraz i jednocześnie sprawdzasz trochę nas - nasze reakcje bowiem powiedzą wiele o tym kim jesteśmy. Podejrzewam też że wyznanie twoich życiowych rozterek spełnia rolę terapeutyczną - mam nadzieję, że przyniosło ulgę.
Jak nazwać człowieka, który mając trochę władzy mówi jedno, a robi coś co tym słowom zaprzecza?

https://www.youtube.com/watch?v=cZMCsCO9hYw