Jest życie po przenajświętszej.
Po 25 latach oddanych org zacząłem żyć własnym życiem.
Zostałem radnym, realizuję się w samorządzie. Uczestniczyłem również w pracach legislacyjnych nad ustawą w Sejmie i Senacie.
Dzisiaj obroniłem pracę magisterską.
Gdzie będę jutro?
Tego nie wiem.
Jednak wiem jedno.
To jest moje życie i ja nim kieruję.
Tym, którzy jeszcze nie wyrwali się z religijnej matni, życzę odwagi i sił żeby to zrobić.
To jest wasze życie.
Nie pozwólcie go sobie ukraść.
Z pozdrowieniami.
Widocznie jesteś młodym człowiekiem i życie w tej sekcie nie ukształtowało twojego myślenia.
U ludzi, którzy tam byli kilkadziesiąt lat, ślady jakie w psychice pozostawia przynależność do tej religii, niestety ale w większości przypadków są trwałe.
Człowiek po odejściu z tej organizacji po latach sobie myśl, że w końcu nadszedł już ten czas, kiedy to okres bycia Świadkiem I Ex świadkiem mam już za sobą i mogę ten okres oddzielić grubą kreską i zająć się już innym rzeczami.
Niestety, w większości przypadków tak to nie działa.
Piętno jakie wywarła ta religia na tych, którzy byli "w pełni oddani" temu Cielcu Kierowniczemu pozostaje chyba z nami już na zawsze... 😴
A przykładem jest to, że my, którzy odpuściliśmy tę świętą organizację długie lata temu, nadal szukamy o niej informacji, chociążby tu na tym forum. Oj, trzyma nas to długo.. Nikt nie wie, kiedy to licho nas opuści. 😊