S.Lett - Nowe oblicze doktryny
Stephen Lett jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w Ciele Kierowniczym Świadków Jehowy, głównie ze względu na swoją ekspresyjną mimikę i specyficzny sposób przemawiania, który stał się przedmiotem licznych dyskusji.
Choć wewnątrz organizacji jest ceniony za gorliwość, niektóre jego wystąpienia wywołały spore kontrowersje w szerszym otoczeniu oraz wśród byłych członków wspólnoty.
Jednym z najgłośniej komentowanych momentów była jego wypowiedź z 2022 roku dotycząca niemowląt.
Podczas porannego programu w telewizji JW Broadcasting, Lett określił małe dzieci mianem „małych nieprzyjaciół Boga” (ang. little enemies of God).
Argumentował to tym, że rodzą się one z grzechem pierworodnym i nie mają jeszcze więzi z Jehową.
To sformułowanie zostało uznane za szokujące i nieczułe, wywołując falę krytyki w mediach społecznościowych oraz oburzenie osób postronnych, które uznały taki język za skrajnie radykalny w stosunku do dzieci.
Innym aspektem, który często budzi emocje, są jego wystąpienia dotyczące finansów organizacji.
Lett wielokrotnie podkreślał w nagraniach, że wydatki przewyższają wpływy, co przez wielu obserwatorów było odbierane jako manipulacyjne wywieranie presji na wyznawców, by zwiększali swoje datki, mimo że organizacja oficjalnie deklaruje brak przymusu finansowego. Ponadto jego bardzo ekspresyjna gestykulacja i modulacja głosu sprawiły, że stał się on częstym celem parodii, co dla wielu wiernych jest bolesne, a dla osób z zewnątrz sprawia wrażenie braku powagi w przekazywaniu treści religijnych.
Warto wspomnieć, że nazwisko Letta pojawiało się również w kontekście krytyki dotyczącej sposobu, w jaki Ciało Kierownicze zarządza kwestiami wykorzystywania seksualnego małoletnich wewnątrz zboru.
Choć nie dotyczy to bezpośrednio jednej konkretnej „wpadki” wizerunkowej, to jako jeden z liderów jest on utożsamiany z polityką „dwóch świadków”, która przez lata była punktem zapalnym w relacjach organizacji z opinią publiczną i organami ścigania.
Relacje między Stephenem Lettem a Anthonym Morrisem III, dwoma najbardziej wyrazistymi postaciami Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy ostatnich lat, stały się przedmiotem intensywnych spekulacji po nagłym i bezprecedensowym usunięciu Morrisa z tego grona na początku 2023 roku.
Choć oficjalnie obaj prezentowali jedność, ich style bycia i „wpadki” wizerunkowe tworzyły dwa różne, choć równie kontrowersyjne bieguny krytyki organizacji.
Prawdziwe nieporozumienie, czy raczej wyraźny rozdźwięk, stał się widoczny dopiero po usunięciu Morrisa.
To właśnie Stephen Lett w jednym z komunikatów wideo ogłosił historyczne zmiany doktrynalne (dotyczące brody, ubioru i traktowania wykluczonych), które stały w całkowitej sprzeczności z tym, co przez lata forsował Morris.
Morris był znany z fanatycznego podejścia do zakazu noszenia brody i surowego oceniania osób wykluczonych.
Fakt, że to Lett stał się „twarzą” liberalizacji tych przepisów tuż po odejściu Morrisa, jest interpretowany przez ekspertów jako dowód na wewnętrzną walkę frakcji wewnątrz Ciała Kierowniczego.
Wygląda na to, że grupa pod przewodnictwem Letta i innych członków uznała styl Morrisa za zbyt toksyczny i archaiczny w obliczu problemów prawnych w Norwegii czy Japonii.
Krytyka płynąca ze strony otoczenia wskazuje na hipokryzję w zarządzaniu „wpadkami” obu panów.
Podczas gdy Morris został po cichu odsunięty (prawdopodobnie za wizerunkowe obciążenie grupy), Lett nadal występuje, mimo że jego wypowiedzi o dzieciach wywołały niemal równie duży skandal. Sugeruje to, że organizacja pod przewodnictwem Letta wybrała strategię „wymiany wizerunku” – usunięto postać kojarzoną z agresywnym dogmatyzmem (Morris), by wprowadzić zmiany, które mają nadać grupie bardziej współczesny i łagodny charakter, nawet jeśli za cenę podważenia wiarygodności wszystkiego, czego nauczano przez ostatnie dekady.
Reakcja najstarszych stażem członków organizacji, w tym wieloletnich pionierów i nadzorców, na nagłe zniknięcie Anthony’ego Morrisa III oraz wprowadzone przez Stephena Letta reformy, jest niezwykle złożona i pełna wewnętrznego napięcia.
Dla pokolenia, które wychowało się na surowych zasadach i traktowało każde słowo Ciała Kierowniczego jako absolutny wyznacznik moralny, obecna sytuacja stała się ogromnym testem lojalności.
Wielu z tych „weteranów” przez dekady surowo oceniało młodszych współwyznawców za najmniejsze odstępstwa od normy – takie jak noszenie zarostu czy kolorowych skarpetek – a teraz, z dnia na dzień, te same czyny zostały uznane za dopuszczalne i niegodne potępienia.
W środowisku konserwatywnych pionierów zapanowała konsternacja, ponieważ zmiany te uderzają w fundamenty ich tożsamości, opartej na poczuciu bycia „oddzielonym od świata” poprzez rygorystyczny wygląd i zachowanie.
Osoby, które przez lata odmawiały kontaktów z wykluczonymi członkami rodziny, opierając się na twardej retoryce Morrisa, czują teraz bolesny dysonans poznawczy, słysząc od Stephena Letta, że krótkie przywitanie z taką osobą jest już dopuszczalne.
Dla części z nich te reformy nie są „nowym światłem”, lecz destabilizacją zasad, za które oni sami ponosili ogromne koszty osobiste i społeczne przez całe życie.
Z drugiej strony, silny mechanizm teokratycznego posłuszeństwa sprawia, że większość starszych członków stara się tłumić swoje wątpliwości.
W zborach dominuje narracja o „pokorze” – pionierzy uczą się akceptować nowe wytyczne, tłumacząc sobie, że organizacja dostosowuje się do współczesnych realiów, by przyciągnąć więcej osób.
Niemniej jednak, pod powierzchnią oficjalnego entuzjazmu, widać pewne wycofanie; część starszych wiekiem świadków z nostalgią wspomina czasy „starej gwardii”, której Morris był ostatnim wyrazistym przedstawicielem, i z trudem odnajduje się w nowej, bardziej medialnej i wizualnie swobodnej formie kultu promowanej przez Letta.
Ostatecznie postać Stephena Letta stała się dla tej grupy symbolem nowej ery, która budzi w nich lęk przed sekularyzacją organizacji.
Choć oficjalnie popierają każdą zmianę, w prywatnych rozmowach często przebija żal, że zasady, za które byli gotowi cierpieć, zostały zniesione jednym wystąpieniem wideo.
Sytuacja ta pokazała, że nawet najbardziej lojalni członkowie odczuwają skutki wizerunkowych wstrząsów na szczytach władzy, a cyfrowe „wymazanie” Morrisa przy jednoczesnym wprowadzeniu liberalnych zmian przez Letta, pozostawiło w ich sercach niepokojące pytania o trwałość nauk, którym poświęcili całe życie.