Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Boski dekret czy nakaz z sądu? Skąd naprawdę bierze się „nowe światło”  (Przeczytany 17 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Moderator
  • Wiadomości: 6 697
  • Polubień: 9116
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Jak organizacja chroni samą siebie
Związek między wyrokami sądowymi a nagłymi zmianami w doktrynie Świadków Jehowy to jeden z najbardziej wyrazistych dowodów na to, jak pragmatyczna polityka potrafi wygrać z nienaruszalnymi zasadami religijnymi.
Choć oficjalnie każda korekta zasad jest tłumaczona lepszym zrozumieniem Biblii i działaniem „nowego światła”,
Rewolucyjne decyzje Ciała Kierowniczego zaskakująco często pokrywają się w czasie z widmem utraty państwowych dotacji, rejestracji lub głośnymi procesami o naruszanie praw człowieka.

Najbardziej jaskrawym tego przykładem stała się nagła i bezprecedensowa zmiana zasad dotyczących traktowania osób wykluczonych.
Przez dekady nakaz całkowitego bojkotu i zakaz wypowiadania nawet zwykłego „dzień dobry” do byłych współwyznawców stanowił nienaruszalny fundament organizacji.
Wszystko zmieniło się diametralnie pod presją rządu w Norwegii, który za stosowanie destrukcyjnej kontroli społecznej i naruszanie praw dzieci odebrał organizacji status prawny oraz milionowe dotacje państwowe.
Świadkowie Jehowy natychmiast ruszyli do sądów, aby walczyć o pieniądze, przed rozstrzygnięciem sprawy Ciało Kierownicze nagle ogłosiło rewolucyjne zmiany.
Wyznawcom pozwolono na krótkie witanie osób wykluczonych na zebraniach oraz złagodzono podejście do karania nieletnich.
Zbieżność czasowa z batalią w sądzie w Oslo jasno pokazała, że surowy reżim doktrynalny musiał ustąpić, gdy realnie zagrożone zostały interesy finansowe organizacji. 

Kolejnym historycznym obszarem, gdzie prawo wymusiło ustępstwa, są kwestie medyczne i fundamentalny zakaz transfuzji krwi.
Przez lata Świadkowie Jehowy odrzucali krew pod każdą postacią, uznając to za grzech śmiertelny.
Jednak wraz z falą pozwów o odszkodowania oraz decyzjami sądów w różnych krajach, które pozwalały lekarzom na ratowanie życia dzieci wbrew woli rodziców, organizacja musiała zmodyfikować swoje stanowisko.
Wprowadzono pojęcie tak zwanych „frakcji krwi”, pozostawiając przyjmowanie mniejszych elementów osocza sumieniu poszczególnych głosicieli.
Choć zmiana ta uratowała życie wielu osobom, dla obserwatorów była to wyraźna próba uniknięcia odpowiedzialności karnej i cywilnej za tragiczne skutki bezkompromisowej doktryny.
W tym samym nurcie zmian mieści się dopuszczenie przez organizację przechowywania i używania własnej krwi pacjenta podczas operacji, co jest kolejnym krokiem wymuszonym przez realia medyczno-prawne. 

Podobny mechanizm zadziałał w przypadku służby wojskowej. Przez dziesięciolecia młodym mężczyznom w organizacji surowo zabraniano nie tylko noszenia broni, ale również odbywania jakiejkolwiek alternatywnej służby cywilnej, co skutkowało masowymi wyrokami więzienia.
Gdy jednak rządy w wielu państwach demokratycznych zaczęły grozić delegalizacją grupy z powodu zakazywania obywatelom spełniania obowiązków wobec państwa, Ciało Kierownicze ogłosiło, że praca na rzecz społeczeństwa niebędąca pod dowództwem wojska jest już kwestią osobistego sumienia.

Te wszystkie przypadki pokazują, że choć organizacja chlubi się niezależnością od świata i bezkompromisowością, to w obliczu twardych wyroków sądowych, presji prawnej i groźby odcięcia od pieniędzy potrafi błyskawicznie przepisać swoje „odwieczne prawdy”.

Reasumując:
Orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) w Strasburgu odegrały gigantyczną rolę w historii Świadków Jehowy.
Przez lata organizacja ta bardzo sprytnie wykorzystywała ten międzynarodowy sąd do walki o swoje prawa w Europie.
To właśnie tam wygrywała głośne sprawy przeciwko państwom takim jak Francja, Grecja czy Rosja.
Wyroki te pozwalały jej odzyskiwać status prawny, unikać ogromnych podatków czy bronić prawa do odmowy służby wojskowej.
Przez długi czas Trybunał w Strasburgu był dla Ciała Kierowniczego tarczą obronną przed rządami, które chciały ograniczyć działalność tej grupy. Oficjalnie organizacja głosiła, że te wygrane w sądach to dowód na poparcie samego Boga.
Jednak ta sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać, gdy rządy i sądy w Europie zaczęły mocniej badać wewnętrzne praktyki Świadków Jehowy. Szczególnie te, które naruszają prawa podstawowe jednostki.
Trybunał w Strasburgu stoi na straży wolności religijnej, ale chroni też prawa dzieci, wolność osobistą i prawo do zmiany wyznania.
Dzisiaj orzeczenia z Europy coraz częściej zmuszają organizację do obrony swoich brutalnych procedur, takich jak nakaz całkowitego bojkotu byłych członków zboru czy odmowa leczenia krwią.
Współczesne sprawy przed ETPCz pokazują, że wolność religijna nie może być wymówką do krzywdzenia ludzi i łamania ich praw obywatelskich.

Dla Ciała Kierowniczego wyroki Europejskiego Trybunału to twardy orzech do zgryzienia.
Organizacja nie może ich zignorować, ponieważ wyznaczają one standardy prawne w całej Europie.
Gdy Trybunał uznaje jakieś działanie państwa za zgodne z prawem – na przykład odebranie dotacji za dyskryminację – organizacja staje pod ścianą. Musi wtedy wybierać między trzymaniem się surowych zasad a stratami finansowymi i wizerunkowymi.
Te zmagania prawne w Strasburgu jasno pokazują, jak nowoczesne prawo zmusza ową zamkniętą destrukcyjną grupę wyznaniową (Ww) do ciągłego tłumaczenia się ze swoich kontrowersyjnych doktryn przed całym światem.