PS. Staznica nie upadnie niebawem - bedzie ja wykanczac demografia, i bedzie sie dostosowywac i powoloutku kurczyc, ale nie padnie.
KROPKA. Kazda inna rewelacja to teoria spiskowa i myslenie zyczniowe.
Zeby poradzic sobie z zalem, gorycza i zludnymi nadziejami lepiej to zaakceptowac i zyc dalej, przekierowujac myslenie na terazniejszosc.
Tez mialem to nastawienie, ale mi pomoglo ograniczenie tresci "okolo-straznicowych" do totalnego minimum,
zaakceptowanie tego ze straznica bedzie trwac i trwac oraz skupienie sie na zyciu tu i teraz.
Tak co do tych teorii spiskowych i myślenia życzeniowego w tym cytacie.
Tak też wypowiem się trochę w temacie "znikania jw.orga", chociaż już o swoim stanowisku w tej kwestii wcześniej pisałam tu.
Ale donadams i lubię truskawki do tego mocno nawiązują więc korzystając z tej okazji wypowiem się jasno, co o tym myślę.
Na początek zacznę tak, zupełnie zgadzam się tu z moimi z przedmówcami.
Jej upadek tak szybko nie nastąpi, są prawnie zbyt dobrze zorganizowani jako korporacja i dzielnie się bronią na różnych frontach.
Zawiadują ogromnym majątkiem i ogromną rzeszą zmanipulowanych ludzi, potrafią skutecznie wciskać swoje „dziadkowe" doktryny.
I w tej kwestii musiałam przejść dużą metamorfozę, jak do mnie dotarło jak wygląda rzeczywistość.
Sądziłam, że afera pedofilska z Australii to już ją na amen rozgniecie, w tym czasie się wybudziłam i takie było moje życzenie.
Ale to było 11 lat temu, przez ten okres sporo się u mnie zmieniło.
W moim „życzeniowym myśleniu” !!!

Na dziś jest ono zupełnie inne i już dawno nie czekam na jej rychły upadek za każdym rogiem!!!
To już u mnie trwa sporo czasu i to skorygowane myślenie mną rządzi.
Dotarło do mnie, że są zbyt doskonale zorganizowani, żeby ich mogło jakoś tak nagle zmieść z powierzchni ziemi!!!
Chociaż cieszy mnie fakt, że po różnych bzdurnych posunięciach strażnicy ludzie jednak stamtąd odchodzą.
I też w dużej mierze zgadzam się z argumentem, że demografia ich powoli aczkolwiek sukcesywnie wykończy.
Mogę to obserwować na przykładzie swojego i okolicznych zborów tu na tej mojej mazurskiej prowincji.
Bo jednak młodzi się do nich nie garną, mają religię w głębokim poważaniu.
Stwierdzam to po obserwacji pokolenia naszych dzieci, gdzie dosłownie nieliczne rodzynki się tam uchowały.
A widziałam jakieś badania, które pokazywały, że tylko 1/3 dzieci wychowywanych w rodzinach śj, zostaje aktywistami.
A nowych też nie widać, żeby do nich walili drzwiami i oknami.
Także …
Donadamsie …
Lubię truskawki …
Tak się u mnie teraz przedstawia moje zapatrywanie na upadek tego kolosa religijnego.
Ale cieszy mnie fakt, że po różnych ich akcjach ze "strzałami w swoje kolanka" różne cegiełki z tego ich muru jednak wypadają.
Jak słyszy się informacje, że odchodzą stamtąd starsi, nadzorcy podróżujący, pionierzy specjalni, misjonarze.
To chyba nie zaprzeczycie, że Was to również w jakiś sposób cieszy.
Bo nie uwierzę, że nie.