Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Krew. Pieniądze, medycyna, tajemnice - Rose George  (Przeczytany 871 razy)

Offline Terebint

Krew. Pieniądze, medycyna, tajemnice - Rose George
« dnia: 11 Wrzesień, 2019, 17:46 »
Substancja cenniejsza od ropy i złota. Zawiera w sobie gwiezdny pył z martwych supernowych, a także ocean – sól i wodę. Tysiące ludzie oddaje ją za darmo, choć rynek handlu krwią jest wart 252 miliardy dolarów.

"Oto jedyna w swoim rodzaju biografia krwi, pełna niesamowitych historii, ciekawostek i anegdot.

Czy wiesz, że codziennie w naszym ciele krąży 30 bilionów krwinek, które pokonują 19 tysięcy kilometrów w układzie krwionośnym o łącznej długości ponad 90 tysięcy kilometrów (czyli dwa razy tyle, ile ma równik)? Czy wiesz, że na świecie istnieją farmy, w których hoduje się miliony „medycznych” pijawek? Dlaczego menstruacja od zawsze była takim tematem tabu? Skąd wziął się u Świadków Jehowy zakaz transfuzji krwi? Dlaczego ludzie wierzyli w wampiry i czy one na pewno nie istnieją?

O krwi wiemy bardzo dużo, ale wciąż skrywa wiele tajemnic. Jest obiektem fascynacji i obsesji. Rose George, nowa gwiazda literatury faktu na świecie, opowiada o jej medycznym, biznesowym i kulturowym znaczeniu. źródło

Nie czytałem, trafiłem na krótką recenzję dopiero dzisiaj na blogu "To tylko teoria", ale przypuszczam, że może zainteresować nas wszystkich. Ciekawi mnie, co takiego napisano o świadkach Jehowy. Pozytywnie czy negatywnie?
"Dusza jest całym światłem... Ciemność jest spowodowana martwym sercem, które ożywić może ból". Hazrat Inayat Khan


Offline Trinity

Odp: Krew. Pieniądze, medycyna, tajemnice - Rose George
« Odpowiedź #1 dnia: 11 Wrzesień, 2019, 21:33 »
bardzo jestem ciekawa jak
żadnej krwi trafiło u świadków pod strzechę
bardzo.
czy był to jakiś eksperyment?
bo Biblia wyraża się oń bardzo lakoniczne.
ale czy  dojdziemy kiedyś prawdy? 


Offline Storczyk

Odp: Krew. Pieniądze, medycyna, tajemnice - Rose George
« Odpowiedź #2 dnia: 12 Wrzesień, 2019, 10:37 »
bardzo jestem ciekawa jak
żadnej krwi trafiło u świadków pod strzechę
bardzo.
czy był to jakiś eksperyment?
bo Biblia wyraża się oń bardzo lakoniczne.
ale czy  dojdziemy kiedyś prawdy?
Nasuwa sie jedyny wniosek, skoro wywodza sie od Abrahama do nich skierowany jest Stary Testament ,nie  mogli nie zakazać przyjmować krwi  .Pewnie sa tez i inne opcje ,ale to juz teorię spiskowe.


Offline Snow

Odp: Krew. Pieniądze, medycyna, tajemnice - Rose George
« Odpowiedź #3 dnia: 29 Grudzień, 2019, 13:57 »
Nie czytałem, trafiłem na krótką recenzję dopiero dzisiaj na blogu "To tylko teoria", ale przypuszczam, że może zainteresować nas wszystkich. Ciekawi mnie, co takiego napisano o świadkach Jehowy. Pozytywnie czy negatywnie?


Na tak zadane pytanie odpowiedź wydaje się być tylko jedna …każdy może ocenić to sam. Na 416 stron polskiego tłumaczenia książki, Świadkom Jehowy poświęcono zaledwie 10 stron i jest to zwarty epizod opisujący – jak wspomniałeś – interesujące nas zagadnienie. Konkretnie w rozdziale pt. „Krew jak Guinness – Przyszłość”, mamy wyodrębnione „podrozdziały” dotyczące różnych zagadnień, jeden z nich jest zapisem kontaktów autorki książki ze Świadkami Jehowy. Poniżej cytuję odpowiedni fragment, starałem się zachować format tekstu użyty w książce:


###

Kłopoty zaczęły się, gdy pacjentkę ułożono na noszach na kółkach. Hazel Jenkins bała się, jak to przed poważną operacją, ale tylko trochę. Rok wcześniej wykryto u niej nowotwór jelita. Przeszła zabieg, jelito zostało usunięte, ale nowotwór dał przerzuty do żołądka i dwunastnicy. Oczywiście zgodziła się na kolejne leczenie chirurgiczne i w pełni wierzyła w nowoczesną medycynę. Istniał jednak pewien haczyk. Hazel należy do świadków Jehowy, chrześcijańskiej grupy wyznaniowej o charakterze millenarystycznym, liczącej 9 milionów członków na całym świecie. Świadkowie Jehowy oczekują powtórnego przyjścia Pana, świętowanie urodzin uważają za pogański obrzęd, a ponadto nie zgadzają się na przetaczanie im cudzej krwi. Wynika to z kilku fragmentów Biblii, choćby z zakazu spożywania krwi. „Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia", czytamy w Księdze Rodzaju. W Dziejach Apostolskich zabroniono żywienia się pokarmem składanym bożkom w ofierze, mięsem uduszonych zwierząt, jak również krwią. Najbardziej surowo wypowiada się na ten temat Księga Kapłańska:
351
----------
kto spożywa krew, ten ściągnie na siebie gniew Boży i wyłączony spośród swojego ludu".
Trudno mi oprzeć się wrażeniu, że Stwórca zaleca nam , wegetarianizm, jednak po drugiej wojnie światowej, kiedy transfuzja zyskała powszechną akceptację w medycynie, przywódcy sekty uznali ją za formę konsumowania krwi i wpisali ją na listę grzechów.
„To krew życia", objaśnia mi Hazel w cichym holu hotelu Leeds, gdzie zatrzymała się po ostatnim rezonansie w pobliskim szpitalu. Krwi życia nie wolno marnować. Jehowitów myli się niekiedy z członkami Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki, którzy uważają medycynę za szarlatanerię. Tymczasem świadkowie wie Jehowy z wdzięcznością korzystają z pomocy lekarzy. „Wierzymy w miłosiernego Boga, który pragnie, byśmy żyli”. Nie przyjmują jednak krwi. Bob, mąż Hazel, siedzi po drugiej stronie stołu. On także ma nowotwór. Para typowych mieszkańców Yorkshire; mówią bez owijania w bawełnę. Żadnych nonsensów. Hazel opowiada, jak wykryto u niej raka. Pojechała na izbę przyjęć, gdzie zmierzono jej temperaturę. „Chcieli się przekonać, czy od razu kopnę w kalendarz, czy mogę zaczekać parę godzin, aż lekarz znajdzie dla mnie czas". Oboje wstąpili do sekty w latach sześćdziesiątych. Czytali Pismo, a także dokształcali się na temat krwi, jej aspektów doktrynalnych i medycznych. „No cóż, to przecież jedno z naszych głównych wierzeń". Nic dziwnego, że pragnęli porządnie zgłębić temat.
Mają pięcioro dzieci i czworo wnucząt. Co prawda przy porodzie często przetacza się krew, ale do tej pory Jenkinsowie nie stanęli przed koniecznością sprawdzenia swoich przekonań w praktyce. Najpierw u Boba wykryto szpiczaka, nowotwór układu krwiotwórczego. W ciężkich przypadkach stosuje się przeszczep komórek macierzystych, niszcząc wcześniej szpik chorego. Jeśli wszystko idzie dobrze, po paru tygodniach nowe, zdrowe komórki
352
----------
Zaczynają się mnożyć. Co prawda produkują one krew, ale świadkowie Jehowy godzą się na taki przeszczep. Tyle że przez pewien czas pacjent ma silnie obniżoną odporność i zazwyczaj wykonuje się transfuzję. Chorzy na białaczkę, u których również przeszczepia się szpik, otrzymują nawet do 30 jednostek krwi rocznie. Transfuzja kojarzy się nam z rannymi i ofiarami wypadków, lecz w krajach rozwiniętych wcale nie takie jest jej główne zastosowanie, Opublikowany niedawno raport na temat przeznaczenia czerwonych krwinek w Wielkiej Brytanii mówi, że tylko jedną czwartą transfuzji przeprowadza się podczas operacji. Większość czerwonych krwinek wykorzystuje się w terapii hematologicznej i onkologicznej. W krajach rozwijających się krew przetaczana jest głównie osobom po wypadkach lub podczas porodów. U nas natomiast typowy biorca to starszy człowiek z przewlekłą chorobą, czyli ktoś w rodzaju Boba. Tyle że Bob jest świadkiem Jehowy.
Problem przed operacją Hazel wynikał z faktu, że nauka wyprzedziła biblijne zakazy. Richard Carter, jehowita, zasiada w szpitalnej komisji stanowiącej źródło informacji zarówno dla członków sekty, jak i dla lekarzy. Robi to od dwudziestu siedmiu lat; uczestniczył w mnóstwie spotkań z hematologami i specjalistami od krwi, więc mówi spokojnym tonem i biegle zna medyczny język. Podobne komisje zaczęły powstawać w latach dziewięćdziesiątych. Wcześniej przez długie dekady świadkowie Jehowy stanowili problem. Jak przeprowadzić operację bez użycia krwi? Krew uważano za oczywiste dobro. Po drugiej wojnie światowej stała się powszechnie stosowanym lekarstwem, choć nie poddawano jej rygorystycznym testom klinicznym, którym podlegały inne leki. Tysiące uratowanych żołnierzy stanowiły wystarczający dowód. Doktor Dana Devine, redaktorka czasopisma „Vox Sanguinis" poświęconego krwi, mówi: „Dawniej panowało przekonanie, że krew zawsze jest pożyteczna. Uzupełnialiśmy ją, jak
353
----------
uzupełnia się olej w silniku. Teraz jednak coraz lepiej rozumieć, na czym polega skuteczna transfuzja". Już w 1956 roku część specjalistów zaczęła się zastanawiać, czy powszechne przetaczanie krwi faktycznie nie wiąże się z żadnymi zagrożeniami. Doktor Theodore Zeltin, kierownik South London Blood Transfusion Centre, przestrzegał na łamach „Manchester Guardian” przed „lekkomyślnym stosowaniem transfuzji". Stała się tak częstą praktyką, że „w niektórych szpitalach krew leje się swobodnie niczym piwo w pubie”. Wierzono w krew mówi doktor Harvey Klein, kierownik do spraw transfuzji w Narodowych Instytutach Zdrowia. Podawało się pacjentom dawkę ot tak, na wzmocnienie. Pół litra płynnej krzepy.
A tymczasem jacyś dziwni ludzie z powodu swej wiary stanowczo odmawiali krwi, lecz zarazem domagali się, by ich leczono. Czasem umierali. Wielokrotnie przypadki takie trafiały przed sąd, zwłaszcza jeśli pacjentem było dziecko. Lekarze wściekali się, że zamiast ratować życie, muszą znosić upór pacjentów. W materiale BBC znalazła się uwaga, że poglądy jehowitów „mogą wywoływać nieprzychylne reakcje, podobnie jak żądanie terapii bez użycia krwi, czasami kosztownej i nieskutecznej. Wielu doszukuje się tu przyczyny zgonów, których dałoby się uniknąć". Świadkowie Jehowy nadal umierają. Krótko przed Gwiazdką w 2016 roku Eloise Dupuis, młoda Kanadyjka, zmarła na skutek wstrząsu krwotocznego po cesarskim cięciu. Dziesięciokrotnie odmówiła transfuzji. Jej ciotka oskarżyła członków komisji pośredniczącej między lekarzami a jehowicką wspólnotą o wywieranie presji na dziewczynę, jednak koroner ustalił w dochodzeniu, że decyzja miała charakter dobrowolny. Wielu wybitnych lekarzy zadawało głośno pytanie, czy autonomia pacjenta nie poszła tu za daleko.
Richard Carter uważa, że komisje pośredniczące po prostu budują dialog między lokalną społecznością jehowitów (w jego
354
----------
rejonie jest ich 13 tysięcy) a przedstawicielami zawodów medycznych. Zapewniają przepływ informacji w obydwie strony. Nikt nie wywiera na nikogo nacisku (aczkolwiek na licznych blogach przeczą temu byli świadkowie Jehowy) . Carter pragnie też przekazać mi rozmaite informacje. Robi to starannie i rzetelnie.
Dostaję o d niego wzór karty z napisem „Nie przetaczać krwi” i przekreślonym rysunkiem worka z krwią. Jehowici noszą ją portfelach i torebkach. Zazwyczaj działa, lecz nie zawsze. W nagłych wypadkach ratownik nie ma czasu przeszukiwać kieszeni, Zresztą, mówi Carter, nikt nie lubi grzebać w torebce. Może lepsza byłaby bransoletka? Może tak. Na razie są plany stworzenia aplikacji albo alarmu cyfrowego.
Oprócz karty jest też szczegółowy formularz wyliczający, czego konkretnie dotyczy zakaz. Przede wszystkim „podstawowych składników": czerwonych krwinek, białych krwinek, osocza, płytek. Reszta, mówi Carter, „to sprawa indywidualnego sumienia". Doktryna staje się mniej jednoznaczna. Świadkowie Jehowy mogą sami decydować, czy akceptują autologiczną transfuzję, kiedy przetacza się im ich własną, wcześniej pobraną krew (w tym śródoperacyjne odzyskiwanie krwi, kiedy krew odsysa się z nacięcia chirurgicznego, filtruje się i podaje pacjentowi do żył). W formularzu mowa też o klejach służących do zamykania ran i wspomagających terapię, o rekombinowanej erytropoetynie (EPO), zwiększającej poziom utlenienia krwi i przeciwdziałającej anemii. Jehowici nie mają oporów przed oddawaniem krwi do analizy, aczkolwiek od pacjentów na oddziałach intensywnej terapii pobiera się w tym celu nawet 4o mililitrów dziennie. (Niektórzy lekarze określają podobne praktyki mianem „wampiryzmu" i pytają, po co pobierać tak dużo od osób, które prawdopodobnie mają anemię. Niekiedy tak często sprawdza się, czy aby nie potrzeba transfuzji, że ostatecznie transfuzja staje się konieczna).
355
----------
Troje świadków Jehowy, z którymi rozmawiam to ludzie uprzejmi i sympatyczni. Miło pić z nimi herbatę w końcu jednak muszę poruszyć kwestię braku logiki w ich postępowaniu. Dlaczego wyrzekają się krwi, ale nie przeszkadzają im wybrane składniki? Odmawiają przyjmowania trombocytów, stanowiących zaledwie 1 procent krwi, natomiast albuminy nie stanowią problemu. Podobnie jak pobieranie próbek. Dlaczego godzą się akurat na przeszczep komórek macierzystych? Hazel mówi, że trzeba jakoś wyznaczyć granicę. Przywołuje Noego. „Pismo mówi, że gdy ustąpiły wody, Bóg pozwolił Noemu jeść zwierzęta. Oczywiście należało spuścić z nich krew. Ale kiedy kupujesz stek u rzeźnika zawsze trochę krwi zostaje. Myjesz mięso pod kranem i większość krwi spływa. Nie da się usunąć wszystkiego. Wydaje mi się, że tu działają podobne mechanizmy". A więc chodzi o wytyczanie granicy po swojemu. Niektórzy jehowici, opowiada Hazel, każdą ilość krwi uważają za „skazę". Inni, w obliczu śmierci, zgadzają się na jej przetoczenie. Do 2000 roku, nim zmieniono zasady, ludzi takich wykluczano ze społeczności". W kontekście wszechogarniającej kultury sekty oznaczało to utratę przyjaciół, rodziny i Kościoła. Kiedy pytam Hazel, jak teraz postępuje się z osobami przyjmującymi transfuzję, pada ostrożna odpowiedź.  „Można to uznać za wskaźnik, czy naprawdę jesteś świadkiem Jehowy. Jeżeli wybierasz sobie dowolnie zasady, których chcesz lub nie chcesz przestrzegać, w istocie nie praktykujesz naszej wiary". A zatem dyskwalifikacja.
Bywa, że jehowicie w krytycznym stanie, na przykład po wypadku samochodowym, zostaje przetoczona krew. Zdaniem Cartera to wybaczalne. Czasem ratownicy nie znajdą karty, czasem nie ma pod ręką bliskich, mogących przekazać odpowiednie informacje. Zdarza się. Hazel zawsze ma przy sobie kartę i formularz. Wie o produktach krwi. Operacja usunięcia jelita została przeprowadzona w trybie pilnym, drugi zabieg był natomiast planowany,
356
----------
starczyło czasu na przedyskutowanie szczegółów. Do tego miał się nią zająć ten sam chirurg, który operował ją wcześniej; wielokrotnie zajmował się on świadkami Jehowy. Tyle że leki miał podawać inny anestezjolog. Nie uczestniczył w przedoperacyjnych rozmowach, a teraz, bezpośrednio przed operacją, spytał, czy Hazel wyraża zgodę na podanie produktu frakcjonowania krwi, o którym nigdy wcześniej nie słyszała. Kobieta nie wiedziała co zrobić. Bob jadł akurat śniadanie w szpitalnej stołówce i nie mógł pomóc. Ostatecznie powiedziała lekarzom, że im ufa. Nie bez powodu: znajdowała się w szpitalu, w którym przeprowadzono pionierski zabieg przeszczepu wątroby bez użycia krwi.
Anestezjolog potrzebował jednak jednoznacznej zgody. Leżąc na noszach, zaczęła więc telefonować do Boba i do Cartera. Zrobiło się zamieszanie. „Moja żona potwierdzi, że jeśli w poniedziałek z samego rana dzwoni telefon, to na pewno anestezjolog, który ma już osobę przygotowaną do operacji", mówi mi Carter. Hazel pytała, czy powinna się zgodzić i czy Kościół dopuszcza ten konkretny produkt. W końcu chirurg wyszedł z sali operacyjnej, zapytał, skąd to opóźnienie, i usłyszawszy odpowiedź, powiedział po prostu: „Dobra, w takim razie użyjemy czegoś innego". I tyle. Spokojny człowiek. „Oczywiście mają wiele różnych rzeczy w zapasie".
Owe zapasy powiększyły się po tym, jak wirus HIV skaził zasoby krwi. Nagle okazało się, że może być ona trująca i niebezpieczna. Ludzie stali się uważniejsi, zadawali więcej pytań. Równocześnie medycyna, do tej pory paternalistyczna, zaczęła się uważniej wsłuchiwać w głos pacjentów. „Trafiliśmy na dobry moment”, mówi Carter. „Wcześniej chory nie pytał chirurga, w jaki sposób ten zamierza przeprowadzić zabieg. Obecnie sprawy wyglądają zupełnie inaczej". Padają najróżniejsze pytania na temat krwi. Ile, jaka grupa i czy oprócz oczywistych korzyści nie przynosi też szkód. Kanadyjski lekarz Paul Hebert wywołał poruszenie
357
----------
gdy w 1999 roku opublikował wyniki badania przeprowadzonego na próbie 823 osób w stanie krytycznym. Wskazaniem do transfuzji krwi jest określone stężenie hemoglobiny we krwi pacjenta. Jeśli hemoglobiny brakuje, krew nie może skutecznie dostarczać tlenu i pojawia się groźna anemia. Od czasu wojny przyjmowano, że należy robić transfuzję, kiedy stężenie hemoglobiny spada poniżej 10 gramów na decylitr krwi. Hebert podzielił pacjentów na dwie grupy. Jednym podawano krew od razu po przekroczeniu tego progu, drugim natomiast dopiero wówczas, gdy stężenie hemoglobiny spadało do 7 gramów na decylitr. Ku powszechnemu zaskoczeniu okazało się, że nie wystąpiły żadne istotne różnice. Pacjenci poniżej pięćdziesiątego piątego roku życia mieli nawet lepsze rokowania, jeśli zastosowano bardziej restrykcyjne warunki. Późniejsze, zakrojone na szeroką skalę badanie „Wskazani do transfuzji w intensywnej terapii” przyniosło podobne wyniki.
Obecnie zaleca się przetoczenie krwi, jeśli poziom hemoglobiny spada poniżej 7 gramów na decylitr, aczkolwiek zdaniem wielu lekarzy potrzeba większej elastyczności. Początek wielu innowacjom dała nowa, niezwykła myśl: a co, jeśli krew nie jest samym dobrem? Czy istnieje alternatywa? Jeśli chce się używać mniej krwi lub w ogóle z niej zrezygnować, trzeba zapobiec krwotokom. Początkowo stosowano transfuzje autologiczne. Pobierano krew pacjenta przed operacją i podawano ją ponownie w miarę potrzeby. Świadkowie Jehowy nie uznawali tego rozwiązania. Uważali, że przechowywanie krwi jest równoznaczne z jej rozlewaniem na ziemię. Nie dopuszczali też dodawania środków konserwujących. Poza tym czy to naprawdę dobry pomysł, żeby pobierać krew od osoby, której grozi anemia? .
Carter wręcza mi broszurkę przygotowaną przez Królewskie Kolegium Chirurgów, służącą jako przewodnik dla lekarza w sytuacji, kiedy pacjent odmawia transfuzji. Wymieniono wiele
358
----------
opcji. Przed operacją: podawanie EPO przez kilka tygodni, co może doprowadzić nawet do siedmiokrotnego wzrostu produkcji czerwonych krwinek przez szpik kostny. Zapewnia to większy margines w razie utraty krwi. Do tego poprawia się transport tlenu do mięśni i organizm mniej się męczy. Właśnie dlatego EPO zawsze już będzie się kojarzyć z zawodowymi sportowcami stosującymi doping. Zasadniczo, oprócz oczywistego problemu, świadkowie Jehowy to porządni pacjenci. „Ryzyko w naszym przypadku jest niewielkie” podkreśla Carter. „Nie palimy papierosów, mamy płuca w dobrym stanie i radzimy sobie, kiedy spada liczba komórek krwi. Spożywamy mało alkoholu. Daleko nam do doskonałości, ale dyscyplina i przestrzeganie zasad to element naszej kultury. Zażywamy przepisane nam leki, trzymamy się zaleconej diety”.
Aby wyrównać spodziewany ubytek czerwonych krwinek, przed operacją można podać wypełniacze objętości takie jak roztwór skrobi hydroksyetylowanej. Podczas zabiegu lekarz może zamykać naczynia krwionośne za pomocą zacisków, by ograniczyć wypływanie krwi. Jeśli tylko wchodzi to w grę, może wybrać operację laparoskopową zamiast metody otwartej. Embolizacja pozwala wprowadzić do naczyń krwionośnych materiał blokujący przepływ krwi. Są też leki wspierające krzepnięcie, na przykład kwas traneksamowy. Oprócz tego istnieją różne opaski uciskowe, środki powodujące zwężenie naczyń, klamry. A także skalpele harmoniczne. Powinnam sprawdzić, jak działa taki przyrząd, ale wolę wyobrażać sobie stalowe noże śpiewające w chórze. Zdroworozsądkowe metody pozwalają osiągnąć pewne drobne korzyści. Carter mówi, że jeśli uniesiemy pacjenta, spadnie ciśnienie. Niektóre zabiegi przeprowadza się obecnie nie na typowym stole, ale w pozycji „leżakowej”.
Postawa świadków Jehowy stanowiła bodziec do ograniczenia skali transfuzji; później ogromnie przyczyniły się do tego HIV
359
----------
i wirusowe zapalenie wątroby. Proces zmian jednak się nie zakończył. Ba, powstało nowe słownictwo. Obecnie mówi się o bezkrwawej chirurgii albo o restrykcyjnej strategii przetoczeń. W 2001 roku założono Stowarzyszenie na rzecz Lepszego Przygotowywania Krwi. Stawia sobie ono za cel, by „dbanie o jakość krwi stało się standardem opieki zdrowotnej, a transfuzję traktowano jako alternatywę”. Przetaczanie krwi „pociąga z sobą spore koszty dla nas wszystkich. Jest co prawda bezpieczniejsze niż kiedykolwiek, ale nadal istnieją poważne zagrożenia zdrowotne”. W krajach dysponujących odpowiednimi zasobami krwi negatywne reakcje organizmu to raczej rzadkość, lecz nie da się ich w pełni wykluczyć. „Wśród dowiedzionych zagrożeń mamy ostre niepożądane reakcje poprzetoczeniowe, poważne uszkodzenie płuc, zmiany w układzie odpornościowym prowadzące do częstszych infekcji oraz przeciążenie układ krążenia”. Pacjenci po transfuzji dłużej przebywają w placówkach ochrony zdrowia. Badania wykazały „istnienie związku między liberalną polityką przetaczania krwi a wzrostem liczby przypadków zakażeń szpitalnych, w tym zakażeń ran pooperacyjnych i sepsy”.
Być może należy to przypisać substancjom dodawanym do czerwonych krwinek albo długiemu okresowi ich przechowywania. W komórkach zachodzą nieustanne zmiany. Wiele rzeczy, nie zawsze dobrych, może się zdarzyć przez trzydzieści siedem dni. Obecnie mówi się o „stosowności” transfuzji. Przetoczenie krwi przynosi niekiedy niesamowite efekty, ale czy zawsze należy je wykonywać? Piętnastu ekspertów przeanalizowało niedawno ogromną liczbę przypadków transfuzji przeprowadzanych podczas procedur leczniczych, operacji i akcji ratunkowych. Orzekli, że przetaczanie krwi było wskazane tylko w 11,8 procent przypadków. Kolejne 28,9 procent przypadków uznano za „niepewne”, natomiast w prawie 60 procentach przypadków transfuzja nie
360
----------
była potrzebna. Bezkrwawe metody są ponadto lepsze dla budżetu. W Stanach Zjednoczonych przetoczenie jednostki erytrocytów kosztuje 1200 dolarów. Jeśli faktycznie w połowie przypadków jest to zbędne, kraj marnuje rocznie 8,4 miliarda dolarów. Lepsze gospodarowanie krwią powoduje, że rzadziej wykorzystuje się erytrocyty. Przez ostatnie piętnaście lat Wielka Brytania zanotowała na tym polu dwudziestopięcioprocentowy spadek. W 2016 roku Amerykański Czerwony Krzyż zebrał i rozdystrybuował o 26,4 procent mniej jednostek erytrocytów niż oku 2009. Liczba transfuzji zmniejszyła się o jedną czwartą; jeśli obecny trend się utrzyma, do 2020 roku spadnie łącznie o 40 procent.
Krew ratuje życie. Przynosi poprawę milionom ludzi. Jeśli możecie, oddawajcie krew. Ale zarazem powinniśmy z niej lepiej korzystać. A co, gdybyśmy mogli ją zupełnie zastąpić?
361
----------

Przypis
Krew. Pieniądze, medycyna, tajemnice; George Rose (tłumaczenie Jan Dzierzgowski); Społeczny Instytut Wydawniczy Znak; rok 2019; strony 351-361; suma stron 416.