Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Ja i Moon  (Przeczytany 3628 razy)

Offline Magda

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 356
  • Polubień: 449
  • https://www.youtube.com/watch?v=clS6USdnB58
Ja i Moon
« dnia: 18 Kwiecień, 2015, 21:06 »
Gdy sięgam pamięcią do lat mojego pobytu w Ruchu widzę wyraźnie jak zmieniało się moje nastawienie do Moona. Lecz wtedy właściwie nic nie było dla mnie tak oczywiste a już szczególnie nie wiedziałam co myśleć o Moonie.  Pamiętam ten moment kiedy się o tym dowiedziałam. "Siostra" powiedziała mi "to niesamowite ,że mesjasz żyje prawda?". Zupełnie nie byłam przygotowana na tą informację! Było dla mnie za wcześnie, ledwo byłam po dwudniowym workshopie, a dopiero na 7-dniowym workshopie była mowa o Moonie jako mesjaszu. To był szok, zaczęłam się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Moon jawił mi się jako dobry człowiek, który chce zmienić świat na lepszy. Ale nie mesjasz. Jakoś nie pasował mi do tej roli. Uczepiłam się tej jego "dobroci" i brnęłam dalej w życie sekty. Trudno jednak być w sekcie nie przyjmując jej wszystkich dogmatów. Nadszedł taki moment, że zaczęłam się zastanawiać nad tym czy rzeczywiście jest to możliwe, że ten niezbyt przystojny facet jest mesjaszem. Wszyscy wokół mnie o tym przekonywali, a wątpliwości. No cóż one są z tego złego świata, który odrzuca mesjasza. Zatem i ja na szczęście na niedługi czas uwierzyłam , że Moon jest kimś więcej niż tylko dobrym człowiekiem. Na szczęście nie trwało to zbyt długo. Pewnym przełomem była przypadkowa rormowa jaka odbyła się w centrum. Dowiedziałam się, że Moon pomylił się i połączył ze sobą na podstawie zdjęć dwóch chłopaków. To mnie najpierw zaskoczyło, potem skłoniło do rozmyślań. Rzecz wydawała się oczywista. Mesjasz nie powinien się mylić!! A on się pomylił. I to był początek końca mojej wiary w Moona jako mesjasza. Mój zdrowy rozsądek zwyciężył.

Jednak NIGDY nie myślałam o Moonie jako o guru sekty. Myślałam o nim : dobry człowiek, mesjasz, prawdziwy ojciec. To ostatnie najczęściej. Dopiero niedawno po 20 latach, które minęły od mojego pobytu w Ruchu pewien niesamowity facet uświadomił mi wreszcie o prawdzie, która aż kole w oczy, że Moon to zwykły GURU sekty. Niezmiernie mi ulżyło, gdy uświadomiłam sobie ten prosty fakt. I od tej pory przestałam go kojarzyć z "ojcem".

Piszę o tym m.in. dlatego, że stało się to dzięki forum o ŚJ.
jeśli coś wydaje ci się zbyt piękne, żeby było prawdziwe to jest to zbyt piękne, żeby było prawdziwe
https://www.youtube.com/watch?v=H_a46WJ1viA
https://www.youtube.com/watch?v=UoavV7D74BU


szczebiotka

  • Gość
Odp: Ja i Moon
« Odpowiedź #1 dnia: 18 Kwiecień, 2015, 22:48 »
Gdy sięgam pamięcią do lat mojego pobytu w Ruchu widzę wyraźnie jak zmieniało się moje nastawienie do Moona. Lecz wtedy właściwie nic nie było dla mnie tak oczywiste a już szczególnie nie wiedziałam co myśleć o Moonie.  Pamiętam ten moment kiedy się o tym dowiedziałam. "Siostra" powiedziała mi "to niesamowite ,że mesjasz żyje prawda?". Zupełnie nie byłam przygotowana na tą informację! Było dla mnie za wcześnie, ledwo byłam po dwudniowym workshopie, a dopiero na 7-dniowym workshopie była mowa o Moonie jako mesjaszu. To był szok, zaczęłam się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Moon jawił mi się jako dobry człowiek, który chce zmienić świat na lepszy. Ale nie mesjasz. Jakoś nie pasował mi do tej roli. Uczepiłam się tej jego "dobroci" i brnęłam dalej w życie sekty. Trudno jednak być w sekcie nie przyjmując jej wszystkich dogmatów. Nadszedł taki moment, że zaczęłam się zastanawiać nad tym czy rzeczywiście jest to możliwe, że ten niezbyt przystojny facet jest mesjaszem. Wszyscy wokół mnie o tym przekonywali, a wątpliwości. No cóż one są z tego złego świata, który odrzuca mesjasza. Zatem i ja na szczęście na niedługi czas uwierzyłam , że Moon jest kimś więcej niż tylko dobrym człowiekiem. Na szczęście nie trwało to zbyt długo. Pewnym przełomem była przypadkowa rormowa jaka odbyła się w centrum. Dowiedziałam się, że Moon pomylił się i połączył ze sobą na podstawie zdjęć dwóch chłopaków. To mnie najpierw zaskoczyło, potem skłoniło do rozmyślań. Rzecz wydawała się oczywista. Mesjasz nie powinien się mylić!! A on się pomylił. I to był początek końca mojej wiary w Moona jako mesjasza. Mój zdrowy rozsądek zwyciężył.

Jednak NIGDY nie myślałam o Moonie jako o guru sekty. Myślałam o nim : dobry człowiek, mesjasz, prawdziwy ojciec. To ostatnie najczęściej. Dopiero niedawno po 20 latach, które minęły od mojego pobytu w Ruchu pewien niesamowity facet uświadomił mi wreszcie o prawdzie, która aż kole w oczy, że Moon to zwykły GURU sekty. Niezmiernie mi ulżyło, gdy uświadomiłam sobie ten prosty fakt. I od tej pory przestałam go kojarzyć z "ojcem".

Piszę o tym m.in. dlatego, że stało się to dzięki forum o ŚJ.

Jejku nawet nie wiedziałam że jest taka sekta.


Mario

  • Gość
Odp: Ja i Moon
« Odpowiedź #2 dnia: 18 Kwiecień, 2015, 22:53 »
Gdy sięgam pamięcią do lat mojego pobytu w Ruchu widzę wyraźnie jak zmieniało się moje nastawienie do Moona. Lecz wtedy właściwie nic nie było dla mnie tak oczywiste a już szczególnie nie wiedziałam co myśleć o Moonie.  Pamiętam ten moment kiedy się o tym dowiedziałam. "Siostra" powiedziała mi "to niesamowite ,że mesjasz żyje prawda?". Zupełnie nie byłam przygotowana na tą informację! Było dla mnie za wcześnie, ledwo byłam po dwudniowym workshopie, a dopiero na 7-dniowym workshopie była mowa o Moonie jako mesjaszu. To był szok, zaczęłam się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Moon jawił mi się jako dobry człowiek, który chce zmienić świat na lepszy. Ale nie mesjasz. Jakoś nie pasował mi do tej roli. Uczepiłam się tej jego "dobroci" i brnęłam dalej w życie sekty. Trudno jednak być w sekcie nie przyjmując jej wszystkich dogmatów. Nadszedł taki moment, że zaczęłam się zastanawiać nad tym czy rzeczywiście jest to możliwe, że ten niezbyt przystojny facet jest mesjaszem. Wszyscy wokół mnie o tym przekonywali, a wątpliwości. No cóż one są z tego złego świata, który odrzuca mesjasza. Zatem i ja na szczęście na niedługi czas uwierzyłam , że Moon jest kimś więcej niż tylko dobrym człowiekiem. Na szczęście nie trwało to zbyt długo. Pewnym przełomem była przypadkowa rormowa jaka odbyła się w centrum. Dowiedziałam się, że Moon pomylił się i połączył ze sobą na podstawie zdjęć dwóch chłopaków. To mnie najpierw zaskoczyło, potem skłoniło do rozmyślań. Rzecz wydawała się oczywista. Mesjasz nie powinien się mylić!! A on się pomylił. I to był początek końca mojej wiary w Moona jako mesjasza. Mój zdrowy rozsądek zwyciężył.

Jednak NIGDY nie myślałam o Moonie jako o guru sekty. Myślałam o nim : dobry człowiek, mesjasz, prawdziwy ojciec. To ostatnie najczęściej. Dopiero niedawno po 20 latach, które minęły od mojego pobytu w Ruchu pewien niesamowity facet uświadomił mi wreszcie o prawdzie, która aż kole w oczy, że Moon to zwykły GURU sekty. Niezmiernie mi ulżyło, gdy uświadomiłam sobie ten prosty fakt. I od tej pory przestałam go kojarzyć z "ojcem".

Piszę o tym m.in. dlatego, że stało się to dzięki forum o ŚJ.

Jejku nawet nie wiedziałam że jest taka sekta.


tam to dopiero mają metody na zniewalanie umysłów


szczebiotka

  • Gość
Odp: Ja i Moon
« Odpowiedź #3 dnia: 18 Kwiecień, 2015, 22:56 »
Nie znam tego, i nawet nie chce poznawać. Chociaż przyznam się ze lubię poznawać różne religię.


Offline Magda

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 356
  • Polubień: 449
  • https://www.youtube.com/watch?v=clS6USdnB58
Odp: Ja i Moon
« Odpowiedź #4 dnia: 19 Kwiecień, 2015, 11:07 »
Szczebiotko, rzeczywiście może to brzmieć strasznie. Dla mnie to była rzeczywistość.
Nie obawiaj się niczego. Informacje, które podaje służą jedynie uświadomieniu ludzi czym w rzeczywistości jest ta pseudo-religijna biznesowa organizacja. ŚJ nie różnią się metodami działania od Ruchu. Taka sama psychomanipulacja. Dla mnie to co dowiedziałam się o ŚJ też było straszne. Bo od środka ŚJ nie znałam.
jeśli coś wydaje ci się zbyt piękne, żeby było prawdziwe to jest to zbyt piękne, żeby było prawdziwe
https://www.youtube.com/watch?v=H_a46WJ1viA
https://www.youtube.com/watch?v=UoavV7D74BU


Offline gedeon

Odp: Ja i Moon
« Odpowiedź #5 dnia: 20 Kwiecień, 2015, 21:46 »
Madziu, robisz to bardzo dobrze, sam o wielu działaniach nie miałem pojęcia. Przychodzą lub czytają to różni ludzie i dobrze że maja tak precyzyjne materiały.