Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
DYSKUSJE DOKTRYNALNE => BIBLIA - DYSKUSJE..... => Wątek zaczęty przez: Andrzejek w 01 Kwiecień, 2026, 10:36
-
KARA BOSKA
Człowiek
Na temat wymierzania przez Najwyższego kar za przekroczenie jego przykazań, w chrześcijaństwie jest szereg powiedzeń, z których najbardziej znane to:
Boskie młyny mielą powoli, ale nieuchronnie, oraz
Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Te ludowe mądrości mają również częściowe odbicie w następujących przekazach Pisma:
Na 1:3 Pan jest nieskory do gniewu i wielki w mocy, a winnego nie uniewinni. Droga Pana jest w wichrze i w burzy, a obłok jest prochem pod jego stopami.
Ga 6:7 Nie łudźcie się, Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Co bowiem człowiek sieje, to też żąć będzie.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że boska sprawiedliwość w przeważającej ilości przypadków rozciąga się w czasie, a w pewnych przypadkach grzesznika nie spotyka na tym ziemskim łez padole kompletnie żadna kara.
To zjawisko zauważyli już Żydzi, dlatego w swoim piśmie (Stary Testament) zawarli szereg celnych rad i uwag, mających zastępować opieszałość Pana. Dla przykładu, Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią. Wj 21:17, a jeśli nas uderzą - zabić - Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią Wj 21:15.
Pomiędzy Starym a Nowym Testamentem jest też zasadnicza różnica - w Starym Bóg bardzo często osobiście bierze sprawiedliwość w swoje ręce i na pniu karze przestępcę, przeciwnie niż to się dzieje w Nowym, gdzie jego założyciel Jezus preferuje raczej łagodność i wyrozumienie dla przestępców, powtarzając na przykład jak mantrę: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni Mt 7:1, lub w przypadku złapanej na gorącym uczynku cudzołożnicy głosi: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem J 8:7.
Taka łagodność w religii katolickiej, wydaje się przynajmniej w oczach wyznawców tej wiary mieć to pewien sens, gdyż pozwala grzesznikowi dać czas na opamiętanie się i zmianę swojego stylu życia, ewentualnie poczekanie na Sąd Ostateczny. Dla niecierpliwych Kościół wprowadził instytucję spowiedzi, pojęcie żalu doskonałego, pokutę i rozgrzeszenie, a często nawet odpust zupełny.
W przeciwieństwie do tych przekonań, Żydzi stoją na stanowisku, że do przebaczenia upoważniony jest tylko i wyłącznie Bóg, a grzesznik musi nosić swój bagaż grzechów aż do śmierci. Oczywiście w religii judaistycznej jest szereg zaleceń, co powinien uczynić grzesznik. Przede wszystkim powinien zadośćuczynić spowodowaną krzywdę i uzyskać przebaczenie pokrzywdzonego, wyrazić żal i postanowić poprawę. Jednak to nie załatwia sprawy, bowiem grzesznik do śmierci nie może mieć pewności czy Bóg mu przebaczył czy nie, a to jest najważniejszy element i straszak przed popełnianiem błędów.
Na kanwie porównywania tych dwóch systemów wydać wyraźnie pogląd Żydów, którzy stoją na stanowisku, że żaden człowiek nie może zostać plenipotentem Boga w sensie przebaczania grzechów gdyż każdy człowiek jest mniejszym czy większym grzesznikiem. Udowodnili to niejednokrotnie nie tylko katoliccy księża, ale nawet papieże, których wybryki poświadczyły prawdę, że nie nadawali się nie tylko do pasania owieczek, ale nawet świń.
Duchy
Jeżeli chodzi o karanie duchów, to od razu widać ostrą różnicę pomiędzy Starym a Nowym Testamentem. W tym pierwszym nie ma winnych duchów, bowiem wszystkie, nawet te złe są wysłannikami Boga działając z jego plenipotencji i są mu ślepo posłuszne. Na przykłada taki anioł - Ha Satan działa jako boski oskarżyciel (przypadek Hioba) , a Duch Kłamstwa na rozkaz Boga postanawia zwieść króla Achaba.
Pojawiają się jednakże takie postacie jak Azazel czy Lewiatan, które stworzył Jahwe w niewiadomym dla nas celu. Jednakże nie są to żadne złe duchy, a po prawdzie to nie wiadomo czym są. Po prostu istnieją, ale nigdzie nie ma ani słowa że mogą szkodzić ludziom czy Bogu. Można je traktować na równi z innymi zwierzętami.
Dla odmiany w nowym Testamencie aniołowie postanowiły się w niewyjaśnionych przez NT okolicznościach, ni z tego ni z owego się zbuntować. Nowy Testament jest pod tym względem dziurawy jak sito, bowiem nie mówi nam którzy z aniołów i której klasy ( np. serafin, cherubin czy chaszmalim) się zbuntowały, ani jaka była ich totalna liczba. Nie podaje nam również przyczyny ich buntu, a to jest najważniejszy element w tej całej sprawie.
Jest jednak drugi aspekt tej sprawy. W 2 Liście Piotra 2:4 czytamy: Bóg nie oszczędził bowiem upadłych aniołów, lecz wtrącił ich do ciemności piekielnych, gdzie oczekują na sąd. Logika sugeruje, że skoro buntownicy zostali uwięzieni, to na świecie nie ma już zbuntowanych aniołów. Jednak rzeczywistość biblijna wydaje się bardziej złożona: teksty Pisma Świętego wskazują, że buntownicy podzielili się na różne klasy – na przykład duchy nieme, legiony czy smoki – i wciąż realizują swoją zgubną dla człowieka działalność.
Dlatego, chociażby z tej tylko przyczyny, nie można uważać NT za prawdziwe słowo boże. Ale skoro mleko się już wylało, to możemy przystąpić do dalszego ciągu wydarzeń.
Mamy na przykład parę cytatów mówiących o fakcie, że wszelkie dobro i zło ma swój początek w Bogu.
Iz 45:7 To Ja stworzyłem światłość i ciemność. To Ja zsyłam dobrobyt i nieszczęścia. To Ja, Pan, robię to wszystko.
Lm 3:38 Czy nie z ust Najwyższego pochodzi zarówno zło, jak i dobro?
Am 3:6 Czy lud się nie przerazi, gdy ktoś w mieście w róg zadmie? Czy zdarza się w mieście coś złego, czego Pan by nie zrządził?
Na tym tle rodzi się ważne pytanie: dlaczego Bóg dopuścił bunt swoich synów? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Można jedynie przypuszczać, że Bóg postanowił, iż od pewnego momentu ich zadaniem będzie wyłącznie szkodzenie ludzkości. Prawdopodobnie sam nie mógł już skutecznie powstrzymać rozprzestrzeniania się zła na świecie.
Ale po co miałby to robić? Mógłby po prostu zastosować inną zasadę postępowania i zacząć rozpowszechniać tylko dobro, które w końcu całkowicie zlikwidowałoby zło. Podobny system działa w świecie zwierzęcym, gdzie poszczególne gatunki nie tępią siebie nawzajem i, co najważniejsze, nie niszczą własnego środowiska.
Jednak takie działanie całkowicie wyeliminowałoby sens istnienia Boga, który zostałby zmuszony udać się na emeryturę. Tyle że bezczynność mogłaby go zniszczyć, dlatego wybrał ciągłe prowokowanie ludzi do działań przeciw sobie.
W Nowym Testamencie Bóg, Logos, stworzył 11 klas złych duchów, które szkodziły ludziom. Zwalczaniem ich z zapałem zajął się jego syn Jezus wraz ze swoimi akolitami.
Niestety, była to walka Don Kichota z wiatrakami i nie przynosiła większych efektów. Duchy mnożyły się w piorunującym tempie, ponieważ Jezus i jego pomocnicy ograniczali się jedynie do wyganiania ich z jednego miejsca do drugiego.
Teraz rodzi się zasadnicze pytanie: dlaczego Logos nie uśmiercił tych złych duchów, skoro doskonale widział, że wracają jak gumka recepturka i nadal szkodzą ludziom ?
Odpowiedź Kościoła.
Logos nie „uśmiercił” złych duchów, bo ich obecność służy nauce, wolnej woli i duchowemu wzrostowi ludzi. Wyganianie duchów jest sygnałem, że zło można pokonać, ale nie w sposób natychmiastowy ani jednostronny.
Mój argument.
Obecność złych duchów w sposób istotny posłużyła duchowemu wzrostowi ludności. W organizowanych przez Papieży wyprawach Krzyżowych zginęło około miliona ludzi niekoniecznie okupantów Jerozolimy. Byli to przeważnie cywile, którzy mieli nieszczęście znaleźć się na trasie przemarszu krzyżowców. Łupem tych zbrodniarz padali zarówno mężczyźni jak i kobiety i dzieci. Jaka z tego wypłynęła moralna nauka? To wyraźnie pokazała I wojna światowa podczas której poległo około 30 mln ludzi. Ludzie dalej moralnie się rozwijali do tego stopnia, że podczas ostatniej wojny światowej można było swobodnie mówić o liczbie zabitych 85 milionów.
Kościół Katolicki cały czas zawodzi o bożym miłosierdziu zapominając że działa ono jedynie na korzyść zbrodniarzy a nigdy pokrzywdzonych. Zawsze zbrodnie są usprawiedliwianie głupim argumentem wolnej woli człowieka i niemożności jej likwidacji, przez Najwyższego, gdyż wg nich, człowiek stał by się automatem. Zaślepieni swoimi ideałami teolodzy nigdy nie zdali sobie sprawy, że wolna wola nic nie ma wspólnego z grzesznym postępowaniem człowieka. To nie wolna wola pcha go do grzechu, ale stworzony przez Boga jego wredny od samego początku charakter.
Jeśli grzech byłby wynikiem wolnej woli, to w momencie stworzenia człowiek byłby neutralny moralnie i w pełni zdolny do wyboru dobra lub zła. Historia religijna i literacka pokazuje jednak, że nawet niewinne dzieci wykazują skłonności do egoizmu i agresji, co sugeruje, że wrodzony charakter predysponuje do grzechu, niezależnie od wolnej woli.
Nawet osoby o wyraźnym poczuciu moralności często ulegają pokusom lub robią coś złego w sytuacjach stresowych czy nagłych, co wskazuje, że charakter, a nie świadoma decyzja, steruje postępowaniem.
Wolna wola może istnieć teoretycznie, ale praktyczne działanie człowieka jest zdeterminowane przez jego wrodzone cechy.