Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
DYSKUSJE DOKTRYNALNE => BIBLIA - DYSKUSJE..... => Wątek zaczęty przez: ROB660 w 14 Luty, 2026, 13:18
-
Biblia tego nie podaje
Czy ma ktoś wersety biblijne o spożywaniu wina w trakcie Wieczerzy Pańskiej ?
-
14 A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. 15 Wtedy rzekł do nich: «Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. 16 Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym».
17 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; 18 albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże». Łk.22,14-17
=================
26 A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». 27 Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, 28 bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Mt.26,26-28
-
17 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; 18 albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże». Łk.22,14-17
odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże
To określenie w opisach Wieczerzy brzmi w grece:
ἐκ τοῦ γεν(ν)ήματος τῆς ἀμπέλου
dosł. „z/od plonu (produktu) winorośli” = „owoc/wytwór winnego krzewu”.
a z drugiej strony słowo wino pada dosyć często.
Greckie οἶνος = wino jest normalnym słowem NT.
Przykłady (dla pokazania, że ewangeliści znają i używają słowa „wino”):
Mateusz 9:17: „οἶνον νέον” („młode/nowe wino”)
Marek 2:22: „οἶνον νέον”
Łukasz 5:37: „οἶνον νέον”
Ewangelia według Jana 2:3 (Kana): „nie mają wina” (οἶνος)
Skoro pili wino to dlaczego nazywają to "(coś) z owocu winnego krzewu" ?
nawet ci sami ewangeliści
-
Skoro pili wino to dlaczego nazywają to "(coś) z owocu winnego krzewu" ?
nawet ci sami ewangeliści
Bo to nie było wino, tylko ocet winny.
-
Stawiając pytania to:
czemu to cos nazwał krwią, nawet w przenośni?
czemu adwentyści mówią że sok pił?
czemu mormoni używają zwykłej wody?
czemu Russell mówił, że może być wino ale może być woda z sokiem
czemu w KK dodają do wina wodę?
czemu jak pytam: napijesz się czegoś, mam na myśli alkohol?
czemu nie powiedział, nie chodzi mi o wino?
czemu wszystkie poapostolskie pisma mówią o winie?
jaki płyn był w kielichu, kto da dowody rzeczowe, że nie były to zioła?
mógłbym dalsze pytania mnożyć
-
Idąc twoją logiką.
Kto da dowody, że bóg istnieje?
Kto da dowody ,że duch święty istnieje?
Kto da dowody na istnienie trójcy?
-
Amen
-
Bo to nie było wino, tylko ocet winny.
A gdzie jest napisane że był to ocet -wymyślamy ?
mamy w Biblii nazwy , i tak
οἶνος = wino wielokrotnie wymieniane w ewangeliach
ὄξος (óxos) = „ocet / kwaśne wino (sour wine)”, czasem rozumiane jako żołnierski napój
Skoro te nazwy występują u pisarzy ewangelii (i to dosyć często) to nie mogły być używane podczas Wieczerzy
Wymyślmy coś innego z winorośli do picia (po pół roku od zbiorów winogrona )
i to będzie to
obstawiam syrop winogronowy i tej nazwy nie ma w biblii
A Wy ?
-
Dowody na istnienie Boga?
Wiara nie potrzebuje dowodów.
Jak ktoś nie wierzy to i dowody ani fakty tego nie zmienią.
-
A gdzie jest napisane że był to ocet -wymyślamy ?
mamy w Biblii nazwy , i tak
οἶνος = wino wielokrotnie wymieniane w ewangeliach
ὄξος (óxos) = „ocet / kwaśne wino (sour wine)”, czasem rozumiane jako żołnierski napój
Skoro te nazwy występują u pisarzy ewangelii (i to dosyć często) to nie mogły być używane podczas Wieczerzy
Wymyślmy coś innego z winorośli do picia (po pół roku od zbiorów winogrona )
i to będzie to
obstawiam syrop winogronowy i tej nazwy nie ma w biblii
A Wy ?
A było białe czy czerwone? Słodkie czy wytrawne??
-
Dowody na istnienie Boga?
Wiara nie potrzebuje dowodów.
Jak ktoś nie wierzy to i dowody ani fakty tego nie zmienią.
Wiara bez dowodów to ślepa wiara.
-
Jakie to mają być dowody?
-
Jakie to mają być dowody?
Ja nie znam dowodów.
Cos co by potwierdzało prawdziwość twierdzeń.
-
Co sie czepiacie! Przeciez jak Biblia mowi ze Bog istneije to tak cybe jest, nie? Przeciez tam jest tak napisane...
-
Niektórzy widzą zapowiedź chleba i wina w tych tekstach o Mądrości i Melchizedeku:
„Przyjdźcie, jedzcie mój chleb i pijcie wino, które zaprawiłam” (Prz 9:5, PNS 2018).
„A Melchizedek, król Salem, który był kapłanem Boga Najwyższego, przyniósł chleb i wino” (Rdz 14:18),
Odrzucanie wina, co robią adwentyści i mormoni, to zawracanie Wisły kijem.
-
Co sie czepiacie! Przeciez jak Biblia mowi ze Bog istneije to tak cybe jest, nie? Przeciez tam jest tak napisane...
Co to się na tym świcie porobiło.
Ludzie nie chcą wierzyć w fake newsy.
Chyba niedługo przyjdzie armagedon.
-
Biblia tego nie podaje
Czy ma ktoś wersety biblijne o spożywaniu wina w trakcie Wieczerzy Pańskiej ?
Fajnie sobie tak pogadać, ale jak ktoś to weźmie nazbyt poważnie, to potem powstanie Kościół Ocecistów Kielicha Dni Przedostatnich czy jakiś inny fajny.
Więc chciałbym powiedzieć, że jeśli to, co było w kielichu, ma jakiekolwiek znaczenie, to pewnie jest to 216 rzecz na liście rzeczy mających znaczenie w kontekście Wieczerzy. No, chyba, że jesteś sektą i chcesz takiego tematu zastępczego, żeby rozważać, jakie to było wino, czy w ogóle, żeby nikt nie zwrócił uwagi na to, że zamiast je pić, to podajesz pomiędzy sobą jak cegły na budowie.
-
Ma to ogromne znaczenie, gdyż mogli być pod wpływem na wieczerzy lub nie. A pod wpływem to różne rzeczy się mówi i robi :)
-
A było białe czy czerwone? Słodkie czy wytrawne??
Przepraszam za mały off top, ale nie mogłem się powstrzymać. ;D To mogło być takie wino? ;D
(https://static.pepper.pl/comments/raw/v87xw/8052707_1/fs/1090x545/qt/80/8052707_1.jpg)
-
Przepraszam za mały off top, ale nie mogłem się powstrzymać. ;D To mogło być takie wino? ;D
(https://static.pepper.pl/comments/raw/v87xw/8052707_1/fs/1090x545/qt/80/8052707_1.jpg)
;D
-
to chlali na ostatniej wieczerzy:
W tej alternatywnej wersji historii, w Jerozolimie panował nietypowy dla tego regionu mróz, a winnice obrodziły wyjątkowo marnie. Zamiast soku z winogron, apostołowie – dzięki kontaktom handlowym z dalekiej północy – weszli w posiadanie tajemniczego, „płonącego” destylatu z żyta.
Scena wyglądałaby zapewne tak:
Siedzą przy stole. Atmosfera jest gęsta, nie tylko od napięcia, ale i od ostrego zapachu spirytusu. Jezus podnosi kielich, ale zamiast rubinowego płynu, w środku lśni krystalicznie czysta, lodowata ciecz.
— Bierzcie i pijcie z tego wszyscy — mówi, a po pierwszym łyku lekko mruży oczy i głośno wypuszcza powietrze. — To jest bowiem krew moja... tylko taka, wiecie, z charakterem. Rozgrzeje was na te trudne dni, które nadchodzą.
Apostołowie podają sobie naczynie. Pierwszy pije Piotr. Wykrzywia twarz, uderza pięścią w piersi i sapie:
— Panie, to wypala wszelki grzech! Czuję się, jakbym połknął pochodnię!
Jan, najmłodszy, po wypiciu swojej porcji nagle odzyskuje pewność siebie i zaczyna zapewniać wszystkich o swojej dozgonnej miłości, nieco bełkotliwie, ale z wielkim uczuciem. Judasz natomiast siedzi w kącie, nerwowo zagryza ogórkiem kiszonym i unika wzroku reszty. Myśli sobie: „Za trzydzieści srebrników mógłbym mieć całą skrzynkę tego towaru...”.
Po kilku kolejkach nastroje radykalnie się zmieniają:
Ostatnia Wieczerza zamienia się w biesiadę. Zamiast cichej modlitwy, zaczynają się wspólne śpiewy psalmów, ale w wersji znacznie głośniejszej i nieco rozstrojonej.
Piotr deklaruje walkę z całym światem. — Ja nikogo nie zaprę! — krzyczy, wymachując nożem do chleba. — Wszystkich Rzymian sam rozgonię!
Tomasz staje się jeszcze większym niedowiarkiem. — Nie wierzę, że to nie jest filtrowane! — krzyczy, patrząc pod światło w pusty kieliszek.
Gdy nadchodzi czas wyjścia do ogrodu Getsemani, apostołowie idą wężykiem. Jezus patrzy na nich z politowaniem, poprawia sandał i mruczy pod nosem: „Wiedziałem, że woda była bezpieczniejsza”.
Finał jest taki, że w ogrodzie nikt nie musi ich budzić – chrapią tak głośno, że straż świątynna znajduje ich bez użycia pochodni.
-
to chlali na ostatniej wieczerzy:
W tej alternatywnej wersji historii, w Jerozolimie panował nietypowy dla tego regionu mróz, a winnice obrodziły wyjątkowo marnie. Zamiast soku z winogron, apostołowie – dzięki kontaktom handlowym z dalekiej północy – weszli w posiadanie tajemniczego, „płonącego” destylatu z żyta.
Scena wyglądałaby zapewne tak:
Siedzą przy stole. Atmosfera jest gęsta, nie tylko od napięcia, ale i od ostrego zapachu spirytusu. Jezus podnosi kielich, ale zamiast rubinowego płynu, w środku lśni krystalicznie czysta, lodowata ciecz.
— Bierzcie i pijcie z tego wszyscy — mówi, a po pierwszym łyku lekko mruży oczy i głośno wypuszcza powietrze. — To jest bowiem krew moja... tylko taka, wiecie, z charakterem. Rozgrzeje was na te trudne dni, które nadchodzą.
Apostołowie podają sobie naczynie. Pierwszy pije Piotr. Wykrzywia twarz, uderza pięścią w piersi i sapie:
— Panie, to wypala wszelki grzech! Czuję się, jakbym połknął pochodnię!
Jan, najmłodszy, po wypiciu swojej porcji nagle odzyskuje pewność siebie i zaczyna zapewniać wszystkich o swojej dozgonnej miłości, nieco bełkotliwie, ale z wielkim uczuciem. Judasz natomiast siedzi w kącie, nerwowo zagryza ogórkiem kiszonym i unika wzroku reszty. Myśli sobie: „Za trzydzieści srebrników mógłbym mieć całą skrzynkę tego towaru...”.
Po kilku kolejkach nastroje radykalnie się zmieniają:
Ostatnia Wieczerza zamienia się w biesiadę. Zamiast cichej modlitwy, zaczynają się wspólne śpiewy psalmów, ale w wersji znacznie głośniejszej i nieco rozstrojonej.
Piotr deklaruje walkę z całym światem. — Ja nikogo nie zaprę! — krzyczy, wymachując nożem do chleba. — Wszystkich Rzymian sam rozgonię!
Tomasz staje się jeszcze większym niedowiarkiem. — Nie wierzę, że to nie jest filtrowane! — krzyczy, patrząc pod światło w pusty kieliszek.
Gdy nadchodzi czas wyjścia do ogrodu Getsemani, apostołowie idą wężykiem. Jezus patrzy na nich z politowaniem, poprawia sandał i mruczy pod nosem: „Wiedziałem, że woda była bezpieczniejsza”.
Finał jest taki, że w ogrodzie nikt nie musi ich budzić – chrapią tak głośno, że straż świątynna znajduje ich bez użycia pochodni.
Czas sądu za takie żarty z Pana jest bliski a dzień wyroku nie drzemie...
-
oj, oj, ojj już jestem przerażony - ta Księga Legend - to jak Baśnie braci Grim albo opowiadania Szeherezady >:D >:D
-
CZY NA WIECZERZY PAŃSKIEJ
BYŁO WINO?
Mk 14:23-25 Potem wziął kielich, złożył dziękczynienie i dał im. I pili z niego wszyscy. I powiedział im: To jest moja krew nowego testamentu, która się za wielu wylewa. Zaprawdę powiadam wam: Nie będę więcej pił z owocu winorośli aż do tego dnia, gdy go będę pił nowy w królestwie Bożym.
Mt 26:27-28 Potem wziął kielich, złożył dziękczynienie i dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; To bowiem jest moja krew nowego testamentu, która wylewa się za wielu na przebaczenie grzechów.
Łk 22:16-18 Mówię wam bowiem, że nie będę jej więcej jadł, aż się spełni w królestwie Bożym. Potem wziął kielich, złożył dziękczynienie i powiedział: Weźcie go i rozdzielcie między siebie. Mówię wam bowiem, że nie będę pił z owocu winorośli, aż przyjdzie królestwo Boże.
J 13:4-5 Wstał od wieczerzy i złożył szaty, a wziąwszy ręcznik, przepasał się. Potem nalał wody do miednicy i zaczął myć nogi uczniom, i wycierać ręcznikiem, którym był przepasany.
Słowo Boże nic nie mówi na temat wina ani jego rocznika. Ewangelia według św. Łukasza (Łk 7,34) wspomina, jakie plotki niektórzy rozsiewali o Jezusie: „Przyszedł syn człowieczy, jedząc i pijąc, a mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”.
Wygląda więc na to, że od tej pory Jezus postanowił raz na zawsze przeciąć te podejrzenia i zostać abstynentem. Wobec tego na kolacji podano jedynie wodę — choć niektórzy twierdzą, że mogła to być „rozwodniona krew Mistrza”.
Część uczestników być może zdziwiła się tej zmianie obyczaju, lecz uspokoił ich sam Mistrz, oznajmiając, że aż do nadejścia Królestwa Bożego nie tknie nawet owocu winorośli. Uczniowie zrozumieli to i z niecierpliwością zaczęli oczekiwać przyjścia owego Królestwa, by móc sobie pofolgować — jak się jednak okazało, srodze się zawiedli, gdyż, jak wiemy, do tej pory ono nie nadeszło.
Najciekawsza wydaje się jednak relacja Ewangelia według św. Jana, z której wynika, że Ostatnia Wieczerza nie miała dla niego szczególnego znaczenia. Znacznie ważniejsze okazały się zabiegi higieniczne Jezusa — w postaci obmywania nóg swoich, jak sugeruje autor, dość niechlujnych uczniów.
A skoro już mowa o higienie, Janowi umknął najwyraźniej mało higieniczny zwyczaj picia z jednego kielicha, praktykowany do dziś w Kościele. Jednak jeśli już cud przeistoczenia — czyli transsubstancjacja — to konsekwentnie do końca: wszelkiego rodzaju bakterie i wirusy trafia wtedy szlag.
Jeśli zaś chodzi o Jezusa, to — według tej narracji — do samej śmierci wytrwał jako abstynent i nawet na krzyżu odmówił wina, zadowalając się jedynie octem.
-
Nie było wina. Pili wodę, albo kielich może był pusty. :)
A może owcze mleko? ;)