Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
WSZYSTKO INNE => NAPISZ my znajdziemy odpowiedni dział => Wątek zaczęty przez: Gostek w 24 Grudzień, 2025, 11:24
-
Stosunek byłych Świadków Jehowy do świąt religijnych innych wyznań.
To czy po wyjściu będziemy należeć do jakiejś innej wspólnoty religijnej, zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Jednak jest coś, co staje się pewnym schematem środowiskowym, prawdopodobnie uzależnionym od tego w jakim otoczeniu zostaliśmy wychowani. Chodzi o uczestnictwo I celebrację świąt, które przez lata uważaliśmy za obce, pogańskie a nawet bluźniercze.
Zastanawiam się nieraz nad tym zagadnieniem , jak z czegoś, co było dla zdecydowanej większości byłych świadków "złem absolutnym" stało się sposobem celebracji, tego czym wcześniej gardzili i uważali za obrazę samego Boga.
Widzę, że u jednych proces przeistoczenia spojrzenia na tę sprawę następuje w błyskawicznym czasie a u innych przebiega duużo wolniej. Albo też nie następuje wcale.. .
Chciałbym poznać Waszą opinię na to zagadnienie.
-
Lubię ten BILICHTR Świąteczny, ten kolorowy okres wspomina dziecięce lata, Choinka, prezenty i wędrówka po skrzypiącym śniegu na Pasterkę.
Jako dzieciak stałem zawsze przy szopce przy aniołku, wrzucałem 1 zł on główką kiwał.
Kiedy nie dostałem już od mamy pieniążka delikatnie ruszałem główką aniołka, aż urwałem wahadełko - dostałem takie baty - że Hej
-
Przed wielu,wielu,wielu laty ,zbiórki do służby polowej ,były 24 grudnia, były 25 grudnia,były 1 stycznia,a teraz w zborze nie planują zbiórek w tych dniach(przynajmniej w mojej okolicy).Kuźwa,upodabniamy sie do szatańskiego świata.Żenada.Jak żyć?
-
Z moich świadkowskich czasów pamiętam że świadkowie też obchodzili na swój sposób święta. Tylko że nazywali je "tymi dniami wolnymi". Odbywały się spotkania, albo mówiąc wprost imprezy i to bynajmniej nie przy herbatce. Jedzenia były robione fury, alkohol, powroty taksówkami do domów. Nie było choinki, opłatka, prezentów, ale chyba tylko totalny naiwwniak nie kojarzył tego ze świętowaniem. A jak jeszcze w następny dzień nie wypadała niedziela i nie było rano zebrania, to już nie było żadnych ograniczeń w spożywaniu trunków wyskokowych. Może dlatego zbór do którego uczęszczałem już nie istnieje ;D. Brak było błogosławieństwa. ;D
-
„Nie znam się ale się wypowiem”
Nie jestem byłym sj ale pimo.
Ludzie chowani w tak zwanej prawdzie od urodzenia nie mają porównania i ewentualnego poczucia straty.
Miałam to nieszczęście że pamiętam jak to jest podczas świąt, ostatnie miałam jak miałam 6 lat. W pierwszej klasie mama po prostu oświadczyła że od teraz już choinki nie będzie. Bez tłumaczeń. Dla mnie jako dla dziecka to był szok. Pamiętam to uczucie do dziś.
Wiele lat funkcjonowałam i wydawało mi się że ja tego nie potrzebuje. Latami kiedy byłam pytana czy mi tego brakuje odpowiadałam „prawilnie” że nie. Ale okazuje się że to nieprawda. To co wypierałam z głowy, wraca z mocą i poniewiera mnie psychicznie. Tu już nawet nie chodzi o konkretne symbole świąteczne czy tradycje choć dla wielu są one przyjemne.
Cały grudzień co roku jest dla mnie źródłem stresu. Nie dość że niezauważenie przechodzą moje urodziny (2 osoby z pracy - wie pamięta i składa życzenia) to jeszcze słyszę zewsząd o przygotowaniach, prezentach, że rodzina przyjedzie, o tym że pomimo ogromnego zmęczenia to całe zamieszanie potrafi dawać ludziom radość. Niektórzy z którymi mam dobry kontakt opowiadają różne anegdotki jak to wygląda u nich w rodzinie z przygotowaniami i samym spędzaniem świąt. I trzeba to nazwać wprost - zazdroszczę tego poczucia wspólnoty. Chyba pierwszy raz w życiu to nazwałam.
Myślę że jeśli kiedyś będę byłym sj, to może sama nie będę obchodzić ale jeśli ktoś by chciał abym pomogła w czymś lub uczestniczyła w spotkaniu - to jak najbardziej będę na tak.
-
Miałam to nieszczęście że pamiętam jak to jest podczas świąt, ostatnie miałam jak miałam 6 lat.
To ja miałem trochę więcej szczęścia. Świadkiem zostałem mając 22 lata i byłem tam 10 lat. Także tylko 10x nie miałem choinki. Chociaż nie do końca. Moi rodzice i teściowie to byli standardowi katolicy. Czyli u nich zawsze choinka była i prezenty od nich dla dzieci. Zresztą zawsze powtarzam, że ja byłem bardzo specyficznym świadkiem. Nigdy nie zabroniłem dzieciom przyjęcia prezentu od dziadków na Gwiazdkę czy Wielkanoc. Sam z rodzinką potrafiłem zerwać się szybciej z kongresu żeby zdążyć na kolację urodzinową do babci. ;D
-
To ja miałem trochę więcej szczęścia. Świadkiem zostałem mając 22 lata i byłem tam 10 lat. Także tylko 10x nie miałem choinki. Chociaż nie do końca. Moi rodzice i teściowie to byli standardowi katolicy. Czyli u nich zawsze choinka była i prezenty od nich dla dzieci. Zresztą zawsze powtażam, że ja byłem bardzo specyficznym świadkiem. Nigdy nie zabroniłem dzieciom przyjęcia prezentu od dziadków na Gwiazdkę czy Wielkanoc. Sam z rodzinką potrafiłem zerwać się szybciej z kongresu żeby zdążyć na kolację urodzinową do babci. ;D
Czyli nawet będąc świadkiem pozostałeś myślącym empatycznym człowiekiem. To się ceni.
-
Ja jestem już jakiś dłuższy czas mentalnie poza ale powiem wam jak to u mnie wygląda ,,,,w dalszym ciągu wzdragam się jak, ktoś mówi mi wesołych świąt ,po prostu mam wyryte w głowie że to jest niedopuszczalne pogańskie fałszywe..
-
U mnie podobnie jak u Syna Koracha. Choć staram się miec stosunek obojętny do świąt to jednak ich nie obchodzę i nie celebruje. Nie mogę się przelamac. Na życzenia przychodzące odpowiadam życzliwie i neutralnie. Taki postep zrobilem. Opłatkiem z nikim się nie dziele i unikam sytuacji. Generalnie przykry czas dla mnie.
-
U mnie podobnie jak u Syna Koracha. Choć staram się miec stosunek obojętny do świąt to jednak ich nie obchodzę i nie celebruje. Nie mogę się przelamac. Na życzenia przychodzące odpowiadam życzliwie i neutralnie. Taki postep zrobilem. Opłatkiem z nikim się nie dziele i unikam sytuacji. Generalnie przykry czas dla mnie.
Z tym opłatkiem to mam podobnie, bo wiem że odmowa to dla katolika jak obelga. Boję się takich sytuacji jak ognia. A życzenia? No cóż, zawsze podziękuję, czasem odpowiem „wszystkiego dobrego”. Ostatnio koleżance powiedziałam: „no to świętuj, odpoczywaj”.
Ogólnie wygląda to tak że sama nie oczekuję nic, ale jak ktoś coś do mnie powie, to z szacunku staram się tego nie ignorować i nie olewać.
-
Z
Ogólnie wygląda to tak że sama nie oczekuję nic, ale jak ktoś coś do mnie powie, to z szacunku staram się tego nie ignorować i nie olewać.
[/b]
Ja również niczego nie oczekuję i staram się być niezauważony.
-
U mnie w głowie długo były zakodowane myśli, że te święta - to pogańskie święta. Okres ten, jako świadek Jehowy przechodziłem wyjątkowo źle. Ba, nawet z uwagi na to, że w pracy zawodowej byłem odpowiedzialny za dość dużą kilkunastoosobową grupę ludzi, to żeby uniknąć stresu wywołanego odpowiadaniem na typowy zwrot-"wesołych świąt" to po prostu brałem w tych dniach urlop.
Potem, kiedy wewnątrz zaczęły mną targać wszelkiego rodzaju wątpliwości nauczyłem się odpowiadać neutralnie - coś na wzór- również Panu(Pani) życzę wszystkiego najlepszego lub np. miłych chwil w tym okresie świątecznym..
Później, kiedy to zamieszkałem w innym kraju europejskim miałem w tej kwestii zdecydowanie bardziej z górki niż pod górkę, bo ludzie najczęściej tam używają do siebie zwrotu - życzenia mile spędzonych dni wolnych.
Jeszcze niedawno łapałem się na tym, że już dawno mentalnie jako nie-świadek unikałem sytuacji, gdzie np u lekarza w tych dniach wchodząc wypadałoby jako pierwszy wypowiedzieć takowe życzenia.
Dzisiaj, chociaż sam tych świąt nie celebruję to jednak nie mam problemów z tym, żeby zaprosić do siebie znajomych lub iść do kogoś w tych dniach i posiedzieć przy stole.
Troszeczkę również otworzyło mi oczy, kiedy dowiedzieć się jeszcze będąc w zborze a było. to może jakieś 10 lat temu, że bracia tam obecni dość hucznie bawili się spotykając właśnie w okresach świątecznych. Sylwester to był odprawiane, chyba nieraz bardziej hucznie jak u ludzi że świata. 😁Sam byłem parokrotnie na takim świętowaniu zakończenia starego roku I przywitaniu nowego I widziałem sytuację, jak niektórzy o własnych siłach do domu wrócić nie potrafili...
Dowiedziałem się również (co mnie zszokowało), że co poniektórzy w moim zborze spotykali się po pamiątce, by upamiętnić to wydarzenie posilając się z suto zastawionego stółu zapijając to alkoholem. Miało to być takie formalne zakończenie tego jak zacnego dla świadków Jehowy święta.
-
Patrząc obiektywnie na zadane pytanie w wątku
Ponieważ święta są dniami ustawowo wolnymi, jest to dla nich naturalna okazja, aby odwiedzić rodzinę lub spędzić czas z przyjaciółmi, nie nadając temu charakteru religijnego.
Choć nie obchodzą świąt innych wyznań, celebrują własne okazje, takie jak rocznice ślubu czy spotkania towarzyskie, starając się, by nie pokrywały się one z ideologią świąt religijnych.
Świadkowie uważają, że Biblia zachęca do gościnności i wspólnych posiłków w dowolnym czasie. Czasem organizują obiady w dniach, gdy inni świętują (np. w Boże Narodzenie), unikając jednak tradycyjnych potraw, dekoracji czy życzeń, które mogłyby sugerować udział w święcie.
Zapytam co w tym dziwnego!?
-
Patrząc obiektywnie na zadane pytanie w wątku
Ponieważ święta są dniami ustawowo wolnymi, jest to dla nich naturalna okazja, aby odwiedzić rodzinę lub spędzić czas z przyjaciółmi, nie nadając temu charakteru religijnego.
Choć nie obchodzą świąt innych wyznań, celebrują własne okazje, takie jak rocznice ślubu czy spotkania towarzyskie, starając się, by nie pokrywały się one z ideologią świąt religijnych.
Świadkowie uważają, że Biblia zachęca do gościnności i wspólnych posiłków w dowolnym czasie. Czasem organizują obiady w dniach, gdy inni świętują (np. w Boże Narodzenie), unikając jednak tradycyjnych potraw, dekoracji czy życzeń, które mogłyby sugerować udział w święcie.
Zapytam co w tym dziwnego!?
I pewnie dlatego wielu świadków wyszukuje różnych okoliczności by się spotkać i nadrobić, to co mają inni.
Znam też parę już byłych braci i sióstr, którzy to po porzuceniu dotychczasowego spojrzenia na kwestę świąt, bardzo szybko się przełamali i odkryli u siebie stłumione potrzeby świętowania albo też z chęci żeby zamanifestować swoją zmianę odnośnie wcześniej wyznawanych zasad jako ŚJ.
-
Z moich świadkowskich czasów pamiętam że świadkowie też obchodzili na swój sposób święta. Tylko że nazywali je "tymi dniami wolnymi". Odbywały się spotkania, albo mówiąc wprost imprezy i to bynajmniej nie przy herbatce. Jedzenia były robione fury, alkohol, powroty taksówkami do domów. Nie było choinki, opłatka, prezentów, ale chyba tylko totalny naiwwniak nie kojarzył tego ze świętowaniem. A jak jeszcze w następny dzień nie wypadała niedziela i nie było rano zebrania, to już nie było żadnych ograniczeń w spożywaniu trunków wyskokowych. Może dlatego zbór do którego uczęszczałem już nie istnieje ;D. Brak było błogosławieństwa. ;D
Normalni ludzie tam byli, a nie odmóżdżone zomnie bez swojego zdania i samodzielnego myslenia :)
-
Normalni?
"Normalni "gdy czują, że nie jest normalne, to nie tylko robią co chcą, ale wychodzą z tego .
A oni jedna nogą w sekcie, druga gdzie im się podoba.
Obłuda i nieszczerość.Po co tak żyć?
-
I najgorsze w tym, że ich sposób postrzegania świata chcą narzucać innym ludziom.
Stoją z wózkami i proponują innym bezpłatny kurs biblijne według interpretacji zmiennych świateł. 😆
Pod pretekstem poznania Boga. A tak naprawdę, to wciągnięcia we własne struktury sekty.
Normalni, to oni nigdy nie byli, bo patrząc na ich zmienne nauki, można tylko się dziwić tym, którzy dzisiaj w dobie dostępu do informacji jeszcze się do nich dołączają... No, ale wiadomo, mają miłość jakiej nie znajdzie nikt w innej organizacji religijnej, tak bynajmniej głoszą wszem I wobec. 😘
-
A oni jedna nogą w sekcie, druga gdzie im się podoba.
I to właśnie jak byłem świadkiem często zarzucali mi starsi. Że jednak cały czas jestem jedną nogą w świecie. A to doszło do nich, że urlop spędzałem z "ludźmi ze świata" zamiast z braćmi. No ale jak raz pojechaliśmy na urlop z braćmi to wróciliśmy do domu szybciej, żeby tylko wyzbyć się ich towarzystwa. Normalnie jak psy spuszczone z łańcucha. Albo że za dużo pracuję i za mało mam czasu na sprawy królestwa. Oczywiście te zarzuty były w formie łagodnego sugerowania że mógłbym robić więcej. ;D
-
Patrząc obiektywnie na zadane pytanie w wątku
Ponieważ święta są dniami ustawowo wolnymi, jest to dla nich naturalna okazja, aby odwiedzić rodzinę lub spędzić czas z przyjaciółmi, nie nadając temu charakteru religijnego.
Choć nie obchodzą świąt innych wyznań, celebrują własne okazje, takie jak rocznice ślubu czy spotkania towarzyskie, starając się, by nie pokrywały się one z ideologią świąt religijnych.
Świadkowie uważają, że Biblia zachęca do gościnności i wspólnych posiłków w dowolnym czasie. Czasem organizują obiady w dniach, gdy inni świętują (np. w Boże Narodzenie), unikając jednak tradycyjnych potraw, dekoracji czy życzeń, które mogłyby sugerować udział w święcie.
Zapytam co w tym dziwnego!?
Zgadza się. U mnie w zborze tak było i wspominam to dobrze. Nikt spotkań w tym czasie ze świętami nie kojarzył.
-
Jako, że podobnie jak Sinead, oficjalnie dalej jestem w org, to tematu świąt w moim życiu nie ma, mogę się spotkać z rodziną (w pełni aktywni ŚJ) i oglądać z nimi Kevina. Więc trochę obłudy ich strony hehe.
Na "wesołych świąt" w sklepie mówię "dziękuję" albo i wręcz "również". Co ja się komuś mam z czegokolwiek tłumaczyć.
Wiadomo, że temat taki jest trudny dla dziecka i tak moje po prostu do szkoły nie chodziło w te trudne dni I w Mikołajkach udziału nie brało (żona aktywny ŚJ). Jak się wychowawca spytał czy może dać prezent powiedziałem, że kim ja jestem by zabraniać - zrobi jak zechce.
Ogólnie moje dziecko ma pod tym względem dobrze, bo często ma prezenty. To różnicy nie widzi.
-
Święta są mi obojętne, bo jak Sinéad trafnie zauważyła, to typowe dla ludzi wychowanych w orgu.
Kiedyś nie pozwalałem żonie wystawiać choinki. Dziś nie mam z tym problemu.
Powiem więcej, potrafię dać prezent pod choinkę, pierwszy powiedzieć wesołych świąt, a nawet przełamać się opłatkiem.
-
Pracując z klientami, już nawet się tym nie przejmuje jak składają mi życzenia na Święta, czy teraz z okazji Nowego Roku -wręcz sam wychodzę z inicjatywą i składam innym takie "miłe formułki" i nie mam z tym problemu -na pohybel, tym co tego zabraniają!
-
Przed wielu,wielu,wielu laty ,zbiórki do służby polowej ,były 24 grudnia, były 25 grudnia,były 1 stycznia,a teraz w zborze nie planują zbiórek w tych dniach(przynajmniej w mojej okolicy).Kuźwa,upodabniamy sie do szatańskiego świata.Żenada.Jak żyć?
pamiętam że już w latach 90-tych po tych zbiórkach naprawdę mało kto wyruszał do służby od drzwi do drzwi.
niektórzy szli na studium biblijne do zainteresowanych
a większość uczestników "zbiórki" szła do własnego domu.
organizowanie zbiórek w te dni mijało sie z celem jakiemu zbiórka miała służyć.