Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
BYLI... OBECNI... => NASZE HISTORIE => Wątek zaczęty przez: Gostek w 25 Grudzień, 2024, 12:37
-
Jakie mieliście związane z tym przygody ? Jak znosiliści ten okres świąteczno-noworoczny.?
Bo ja na początku mej przygody z organizacją przeżywałem katorgi. Najpierw chodząc do opcych ludzi od drzwi do drzwi głosząc im regułki wymyślone przez org a potem ,kiedy to zmieniłem religię i zaszczepiono mi nienawiść do takich zdań jak "wszystkiego najlepszego z okazji świąt czy nowego roku" albo też "na zdrowie".....🤭
Opowiem jakie to miało odziaływanie na mnie, kiedy to byłem świeżo upieczonym świadkiem Jehowy a jednocześnie pełniłem funkcję majstra na odziale narzędziowni w wielkim koncernie węglowym na Śląsku .
Na początku przez pierwsze parę lat bałem się konfrontacji związanej z magicznym zwrotem -wesołych świąt . Dlatego specjalnie w tych dniach brałem urlop.
Potem postanowiłem stawić czoła tym przeciwnościom świata szatana .
Wiązało się to ze zwyczajem ,że naczelny firmy 2tysięcznej załogi obchodził wszystkie działy w tym zakładzie i składał osobiste życzenia kierownictwu poszczególnych działów.
Pamiętam ,że za każdym razem przed i po takiej wizycie miałem palpitacje serca i byłem bliski omdlenia . A kiedy już zjawił się naczelny ze swym orędziem,to miałem uczucie jak gdyby zaraz potem miała się usunąć po de mną ziemia .
Cały ten okres późniejszych "dni świątecznych" to było dochodzenie do siebie po szoku doznanym podczas składania życzeń.
Dopiero po następnych długich latach zaczęłem podchodzić do tego spokojnjej i z pewnym dystansem .Zaczęłem wtedy odpowiadać zdaniem- życzę Pani/Panu miłych dni w tych wolnych od pracy dni....😊
-
Ja w pracy nie chodziłem na żadne 'opłatki', bo wiedziałem czym one się kończą. ;)
Z kasy odbierałem bony i tyle.
A nasza magazynierka ŚJ odbierała te bony dopiero, gdy minęło Trzech Króli. ;D
A jak dawali paczki dla dzieci, to też starała się odebrać w ostatnim możliwym terminie. ;)
-
Ja w pracy nie chodziłem na żadne 'opłatki', bo wiedziałem czym one się kończą. ;)
Z kasy odbierałem bony u tyle.
A nasza magazynierka ŚJ odbierała te bony dopiero, gdy minęło Trzech Króli. ;D
A jak dawali paczki dla dzieci, to też starała się odebrać w ostatnim możliwym terminie. ;)
Ja byłem tak naiwny i ślepo ufałem organizacji i temu co ona głosi ,że przez pierwsze dwa/trzy lata tych paczek świątecznych dla dzieci (a mam ich troje ) nie odebrałem wcale. 🫣
-
ostatnio znajomy zapytał "co ty Sebastian jako niewierzący świętujesz 24 do 26 grudnia?"
odpowiedziałem "święty spokój" :)
-
Od kilku lat odpowiadam wzajemnie i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, jak to bywało kilka lat temu!
-
Ja miałem wywalone na wszystko.
Paczki odbierałem.
Opłatek miałem swój ,z suszonego boczku.
Ja chrupałem swój a oni swój.
Życzenia?
Cóż złego życzyć komuś coś dobrego.
-
Pamiętam rady z podium, jeśli powiemy dziękuję za życzenia świąteczne będzie dopuszczalne.
Tak więc, od tamtego momentu, zawszę dziękowałam i tyle.
-
Kiedyś dano taką oto radę:
"Dlatego świadek Jehowy, nawet przyjmując w tym okresie premię albo podarek, niewątpliwie postara się przy wyrażeniu podziękowania nie łączyć tego z odnośnym świętem. Ponadto dla dobra pracodawcy, kiedy chwila będzie stosowna, uda się być może wyjaśnić taktownie swoje biblijne stanowisko w sprawie Bożego Narodzenia lub innych świąt” (Strażnica Nr 14, 1967 s. 12).
-
Ja byłem tak naiwny i ślepo ufałem organizacji i temu co ona głosi ,że przez pierwsze dwa/trzy lata tych paczek świątecznych dla dzieci (a mam ich troje ) nie odebrałem wcale. 🫣
[/b][/size]
Ja mialem podobnie. Jak firma przyznawala nagrody świąteczne to za pierwszym razem odmówilem przyjęcia. Mając dylemat podzielilem się nim w zborze, gdzie mi wyjaśniono (sluga pomocniczy), że pieniądze można wziąć. Pieniądze wplynely na konto, ale i tak mialem duże wyrzuty sumienia. Co do życzeń, to zawsze stresa mialem. Caly ten cyrk, jak szef podchodzil i skaladal życzenia, a ja jak slup soli stalem i próbowalem wyjaśnić. Później już nic nie tlumaczylem tylko dziękowalem za życzenia. Trochę inaczej to wyglądalo.
-
Co ciekawe Sędzia, ten co zlikwidował w 1926 w Betel obchodzenie świąt, sam jeszcze w 1925 wysłał życzenia komuś. Ten ktoś podziękował mu za życzenia:
„DROGI BRACIE RUTHERFORD:
Chociaż wiem, że twój czas jest tak ograniczony, a pisząc czuję roztargnienie, ale czuję też, że muszę ci wysłać słowo wdzięczności, nie tylko za piękne Bożonarodzeniowe życzenia i zachęcające przesłanie na rok 1926 oraz życzliwość; wszystko to bardzo doceniam, ale także za »pokarm na czas słuszny«, które Pan z przyjemnością rozdał nam przez ciebie w minionym roku, tak bogaty i obfity, i który pozwolił nam postępować zgodnie z napomnieniem apostoła Jana »chodzić w światłości«. (ang. Strażnica 01.03 1926 s. 79).