Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
BYLI... OBECNI... => ŻYCIE ZBOROWE, GŁOSZENIE, SALE KRÓLESTWA => Wątek zaczęty przez: Roszada w 12 Listopad, 2024, 10:41
-
Życie i służba... na marzec kwiecień 2025 r. podejmuje temat randek.
s. 5
"Jak pozostać czystym pod względem moralnym, kiedy umawiasz się na randki? (...) Chodzenie na randki oznacza, że dwie osoby spędzają ze sobą czas i okazują sobie szczególne zainteresowanie. Mogą to robić w grupie lub sam na sam, osobiście, przez telefon albo za pomocą wiadomości tekstowych. Randki nie są formą rozrywki, ale ważnym etapem, który prowadzi do ślubu. Jakie środki ostrożności podczas randek mogą pomóc osobom młodym i starszym uniknąć niemoralności?"
Aż się dziwię, że słowo RANDKI istnieje w nomenklaturze CK.
Kiedyś to słowo było jak Sodoma...
No proszę jakie oferty randkowe podają...
Idzie nowe? ;)
Ale, ale:
"Dlaczego ktoś powinien zaczekać z randkami, aż będzie gotowy do małżeństwa?" (s. 5).
No to jak poznać narzeczoną?
Na tydzień przed ślubem? Nie za wcześnie? ;)
-
mnie i Tobie i tysiącom innych normalnych ludzi słowo "randka" kojarzy się z trzymaniem dziewczyny za rękę i z czułym patrzeniem jej prosto w oczy... i z pocałunkami...
ale przecudaczna "definicja strażnicowa" zalicza do pojęcia "randki" także... wymianę sms-ów :)
-
tak pół żartem pół serio...
gdyby mężczyzna ani razu przed ślubem nie porozmawiał z "kandydatką na żonę", ale np. ograniczyłby się do "uzgodnień sms-owych", takich jak np.:
"siostro Estero, pamiętaj, nasz ślub jutro o 13:00 w USC, nie zapomnij"
"bracie Tymoteuszu, pamiętam, nie zapomnę"
to wtedy... z pkt widzenia "definicji strażnicowej" taką wymianę sms-ów także możnaby uznać za "randkę" :)
-
Przez takie oferty to CK mobilizuje głosicielki i głosicieli do pikantnych smsów. :)
-
Moj tata zapoznawszy moja mame na robotach przymusowych w Niemczech za czasow Adolfa zwykle tak wspominal ten"romantyczny czas". "Gdzie dwoje mlodych ludzi sie spotyka, to i trzecie sie znajdzie". W ten to sposob jeszcze przed moim urodzeniem, ale juz po powrocie do Polski w mojej rodzinie "znalazlem" starszego brata (rocznik 1944), ktory szczesliwym zrzadzeniem losu zyje do dzis.I obylo sie bez SMS i przedoskonalych rad Cielca Kierowniczego, ktory wowczas jeszcze nie istnial, a moja mama nie byla wtedy jego fanatyczna wielbicielka.