Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Wszystko o KOBIETACH ...  (Przeczytany 12830 razy)

Offline sawaszi

Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #195 dnia: 09 Sierpień, 2021, 21:39 »
Moises poszedł pewnie na insze forum dialektyczne - a to oto zapewne ma tym czasem w d  :P
- nie płaczcie za nim , bo ON i tak niebawem tu wróci się i coś napisze ku pokrzepieniu ciał i d...
A cha - Mojses to nie kobieta i swoje zdanie ma  :D


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 230
  • Polubień: 7510
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #196 dnia: 10 Sierpień, 2021, 15:31 »
(mtg): czytając wiele postów zwróciłem szczególną uwagę na wypowiedzi  pięciu FORUMOWI-CZEK (KOBIET), owe posty ujęły mnie swoją otwartością, szczerością a zarazem lekkim humorem.
Kiedy otwieram Forum staram wpierw przeczytać ich komentarze, niektóre wyrażone ich przemyślenia powiem szczerze pomogły mnie w podejmowaniu pewnych decyzji w różnorodnych sytuacjach.
Choć trochę w trywialny sposób wyrażam się o pięknej płci to zawsze mam w stosunku do NIEWIAST wielkie poważanie, szacunek i nie tylko.
''Kobieta zmienną jest ...'', ale ile powabu, wdzięku i tajemniczości skrywa ta słaba płeć.
''Mądrość mężczyzny ogarnia wiele rzeczy powierzchownie. Mądrość kobiety ogarnia mało rzeczy ale głęboko''- pozdrawiam WSZYSTKIE KOBIETY na Forum  :-* :-* :-*


Offline sawaszi

Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #197 dnia: 10 Sierpień, 2021, 18:08 »
Pozdrów ode mnie swoją żonę  :)
Ciebie też serdecznie pozdrawiam za szczerość i myślenie o płci piękniejszej .


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 230
  • Polubień: 7510
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #198 dnia: 10 Sierpień, 2021, 19:16 »
Witaj Sawaszi-  pozdrowienia przekażę- dziękuję
Kiedy przecięły się Nasze posty w SMiP  i innych wątkach, mogę szczerze napisać- Jesteś osobą  nad wyraz z pozytywnym wypowiadaniu osobistego zdania okazując wiele taktu, uprzejmości wobec innych forumowiczów, starasz się gasić ogniste pociski, zachęcając innych do nastawienia pokojowego mając również wielki szacunek do PS, które nie jednokrotnie cytujesz - pozdrawiam  :) 


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 230
  • Polubień: 7510
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #199 dnia: 30 Sierpień, 2021, 14:39 »
(mtg): który facio, może zaprzeczyć  W POMYSŁOWOŚĆ KOBIET  >:D


Offline zenobia

Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #200 dnia: 30 Sierpień, 2021, 17:18 »
Nadaszyniak , a mnie to jeszcze pamiętasz?
Jesli nie , to dopisz mnie jako szóstą    :)


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 230
  • Polubień: 7510
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #201 dnia: 30 Sierpień, 2021, 17:26 »
Witaj Zenobia: ZAWSZE pamiętam o TOBIE, zastanawiam się dlaczego na Forum nie wspominasz Nadaszyniaka- Serdecznie pozdrawiam i ślę  :-* :-* :-* :-* :-* :-* :-*


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 230
  • Polubień: 7510
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Wszystko o KOBIETACH ...
« Odpowiedź #202 dnia: 26 Wrzesień, 2021, 22:05 »
(mtg): takie tam o EWIE
znalezione w necie
 ''... Pojawiłam się na świecie w pełni ukształtowana i dojrzała, z jednym tylko brakiem: Adam i ja nie urodziliśmy się – zostaliśmy stworzeni i w związku z tym nie mamy własnej historii. To czyni nas w pewien sposób wyjątkowymi. Na początku Bóg stworzył Adama i powiedział, że było to dobre. Myślę, że kiedy planował stworzenie kolejnej istoty, pomyślał sobie: „To było dobre, ale stać mnie na coś jeszcze lepszego”. Tak pojawiłam się ja – wydanie drugie, bardziej subtelne, krągłe, piękniejsze. Trzeba było widzieć minę Adama, kiedy Bóg mu mnie przedstawił… To naprawdę była miłość od pierwszego wejrzenia.

Pewnie interesuje was, jak wyglądał nasz dom. Była to najwspanialsza posiadłość, jaka kiedykolwiek istniała na ziemi. Mieliśmy wszystkie rodzaje drzew i owoców, a otaczający nas krajobraz był niewiarygodnie piękny. Naprawdę ten ogród został stworzony rękami Boga. Panowała idealna temperatura. Zwierzęta były wtedy inne: przyjacielskie i niezwykle zabawne. Adam wymyślił im imiona i muszę przyznać, że świetnie mu to wyszło. To naprawdę wymagało inteligencji i wyobraźni, ale stanął na wysokości zadania. Kto inny mógł wymyślić takie nazwy, jak żyrafa, hipopotam, słoń, ara, dziobak, lew, małpa, i tak trafnie je dopasować?

Co za wspaniały świat! Mieliśmy go tylko dla siebie. Zrywaliśmy i jedliśmy soczyste owoce, chrupiące orzechy i pyszne warzywa, piliśmy wodę z krystalicznie czystych źródeł (cóż, nie było wtedy restauracji). Co za życie! Choć dużo pracowaliśmy w ogrodzie, nasze życie było pełne radości. Bóg często nas odwiedzał. Czego więcej moglibyśmy chcieć?

Był tylko jeden zakaz: zwykłe drzewo, ale co za owoce na nim rosły! Bóg nazwał je drzewem poznania dobra i zła. Czym jest zło? A dobro? Wtedy nie miałam o tym pojęcia. Bóg ostrzegł nas, że jeśli zjemy owoc z tego drzewa, umrzemy. Nie rozumiałam, co miał na myśli.

Wąż powiedział, że nie umrzemy, ale staniemy się jak Bóg. To dopiero coś – być potężnym jak Bóg, móc stwarzać nowe rzeczy i mieć nad nimi kontrolę!

Ale nie uprzedzajmy faktów. Jak już powiedziałam, mieliśmy dostęp do wszystkiego, oprócz tego drzewa w samym środku ogrodu. To była pierwsza zakazana rzecz, z którą się spotkałam. „Nie wolno wam jeść z tego drzewa…”. To tak, jakby powiedzieć dziecku, że cukierki dostanie dopiero po obiedzie. Być może Bóg tak właśnie nas stworzył: zawsze chcemy tego, czego nam nie wolno. Jeśli drzewo mogło nam zaszkodzić, dlaczego wyglądało tak pięknie i kusząco?

Tak czy inaczej, Adam i ja byliśmy szczęśliwi, ciesząc się sobą nawzajem i wesołym towarzystwem zwierząt i ptaków. Strach nie istniał, a wszystko i wszyscy żyli ze sobą w zgodzie. Jak się domyślacie, nie trwało to długo.

Stało się to w zwykły dzień, taki jak pozostałe. Adam zajmował się czymś w innej części ogrodu, a ja byłam sama. Przechadzałam się po ogrodzie i nagle zobaczyłam przed sobą to wyjątkowe drzewo. Przystanęłam i przyglądałam mu się z bezpiecznej odległości. Wtedy pojawił się wąż. Domyślam się, że nie lubisz węży, ale uwierz mi, wtedy urodą przewyższały one wszystkie inne stworzenia. Ten był wyjątkowy – zaczął do mnie mówić. Rozbudził moją ciekawość niezwykle interesującą rozmową.

– Czy rzeczywiście Bóg powiedział, że nie możecie jeść z tego drzewa? – zapytał wąż.

Zaczęłam się zastanawiać.

– Bóg powiedział – odparłam – że możemy jeść owoce ze wszystkich drzew poza tym jednym, bo gdy dotkniemy tego drzewa, umrzemy.

Wciąż nie wiedziałam, co znaczy „umrzeć”. To słowo brzmiało bardzo tajemniczo.

– Na pewno nie umrzecie! – zapewnił mnie wąż. – Bóg coś przed wami ukrywa. On wie, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, będziecie tacy jak On, ponieważ poznacie, czym jest dobro i zło.

Wydawało się, że ta rozmowa trwała ledwie kilka chwil, ale w rzeczywistości temat drzewa powracał przez wiele kolejnych dni. Za każdym razem, gdy spotykałam węża, owoce drzewa poznania wyglądały coraz bardziej apetycznie.

W końcu nadszedł dzień, kiedy nieśmiało sięgnęłam po owoc, tylko jeden mały owoc, i ukryłam go w dłoniach. Nic się nie stało, ale… Wyglądał kusząco jak nigdy wcześniej. Przez jakiś czas trzymałam go w ręce, dotykając i czując jego wspaniały zapach. Był taki gładki… Ostrożnie uniosłam go do ust i ugryzłam. Był kruchy i chrupiący. Odgryzłam kawałek i struga wspaniałego soku popłynęła po moich palcach. Smakował lepiej niż wszystko, co dotychczas jadłam. Po chwili nie było po nim śladu. Zerwałam jeszcze jeden, a potem następny i następny, aż najadłam się do syta. Nadal czułam się dobrze i nie działo się nic, co mogłabym nazwać umieraniem. Jeszcze nie…

Zerwałam garść owoców i pobiegłam do Adama. Przekonałam go, że spokojnie można je zjeść, ponieważ ja to już zrobiłam i nic mi się nie stało. Gdy wziął z mojej ręki owoc, wyglądał tak, jakby chciał sprawić mi przyjemność. On też go zjadł. Co to była za uczta…

Wszystko zaczęło się dziać stopniowo. Spojrzeliśmy na siebie i zrozumieliśmy, że jesteśmy nadzy. Aż do tej chwili nie czuliśmy wstydu. Byliśmy niewinni. Teraz wiedzieliśmy, że jesteśmy nadzy. Trzeba było coś z tym zrobić.

W tym samym czasie dotarło do nas, że musimy ukryć się przed Bogiem, który jak co dzień przechadzał się po ogrodzie. Słyszeliśmy Jego głos, pytający: „Gdzie jesteście?”. Tylko jak można się ukryć przed Bogiem?

Co my zrobiliśmy? Co ja zrobiłam? Aby zakryć naszą nagość, Bóg wymyślił ubrania, choć – prawdę mówiąc – liście figowe, których użył, były strasznie szorstkie. Zapłaciliśmy cenę za swój występek. Wąż został przeklęty i dotychczas czołga się na brzuchu. Do mnie Bóg powiedział: „W bólu będziesz rodziła i ku swemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia”. Do mojego drogiego męża, który mnie posłuchał, Bóg powiedział tak: „Przeklęta niech będzie ziemia; w pocie czoła będziesz zdobywał pożywienie po wszystkie dni twego życia i wszyscy ludzie będą dzielić twój los”. (Nie istniała wówczas pomoc społeczna).

W ten dzień, w dzień Ewy, Matki Życia, żyjącej w ogrodzie Eden w Raju stałam się żoną Adama, zamieszkałą na wschód od Bramy z Płonącym Mieczem, gdzieś w południowo-wschodniej Azji. „Raj Uwielbiony” zmienił się w „Raj Utracony”. Na zawsze.

Potwornie tego żałuję. Zniszczyłam swoje życie i twoje być może też. Próbowaliśmy sztuczki: „To nie moja wina”, ale na niewiele się to zdało. Adam powiedział, że wszystko przeze mnie, ja – że przez węża, a wąż aż po dzień dzisiejszy obwinia wszystko i wszystkich.

Po porażce w ogrodzie zaczęło się życie pełne smutku i bólu. Aniołowie bezceremonialnie wyrzucili nas z Raju. Na nowej ziemi Adam pracował od świtu do zmierzchu i rzeczywiście strasznie się pocił. Powinnyście zobaczyć te góry prania i mnie bez solidnej pralki. Zaczęłam rodzić dzieci w okropnej udręce, a nigdzie w pobliżu nie było szpitala oferującego znieczulenie.

Nasi pierwsi synowie byli jednym wielkim rozczarowaniem. Skoro już mowa o pierwszeństwie – to właśnie mój syn popełnił pierwsze morderstwo. Na pewno już wiecie, że ofiarą był jego własny brat. Myślałam, że nasz smutek po opuszczeniu Raju nie mógł być większy, ale okazał się niczym w porównaniu z cierpieniem po tej okrutnej zbrodni. Byłam gotowa zacząć wszystko od nowa. Na szczęście Bóg wysłuchał moich modlitw.

Urodził się Set, który dał mi nadzieję i pomógł przezwyciężyć smutek. Był nowym początkiem naszej rodziny. Stał się ojcem pokolenia ludzi, którzy starali się żyć tak, jak Bóg chciał, byśmy żyli od samego początku.

Moja rodzina jest podobna do wielu innych, które po nas przyszły. Mieliśmy lepsze i gorsze momenty. Do końca życia tęskniłam za szczęściem Edenu. Nieodwracalnie uszkodziłam Boży model ludzkości. Przykro mi. Wiecie, może i byłam pierwszą, która chciała zmarnować sobie życie, ale z pewnością nie ostatnią. ...''