Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Kolejne samobójstwo  (Przeczytany 1141 razy)

Offline Światus

Kolejne samobójstwo
« dnia: 15 Październik, 2021, 19:38 »
Audrell padła ofiarą gwałtu w organizacji Świadków Jehowy. Po opuszczeniu organizacji nie mogła dojść do siebie.
To, co przeżyła, sprawiło, że postanowiła popełnić samobójstwo.
Niniejszy tekst jest pożegnalnym postem autora strony Silent Lambs.

   "Zupełnie nie wiem jak zacząć ten post. Nadal jestem w lekkim szoku, ponieważ właśnie odebrałem telefon i zostałem poinformowany, że moja droga przyjaciółka ex-jw popełniła samobójstwo w piątek wieczorem. Droga Adrell była ofiarą gwałtu, a jej matka unikała jej, dopóki nie zmarła na raka pięć lat temu. Jak większość byłych Świadków Jehowy szukała przyjaciela i sposobu na interakcję społeczną. Zapisała się do college'u, przeprowadziła się z Nowego Jorku na Florydę, aby być z rodziną nienależącą do Świadków Jehowy, ale była tam okropnie traktowana przez swoją świadkowską rodzinę. Często dzwoniła do mnie i opowiadała mi o swoich problemach, wydaje mi się, że stałem się dla niej rodzajem kotwicy/ojca do normalności lub po prostu miejscem, gdzie mogła być zrozumiana. Rozmawialiśmy o jej lękach, chłopakach, pracy, szkole, polityce, sprawach Świadków, po prostu o wszystkim, co mogłoby wypłynąć w rozmowie z kimś, komu można po prostu zaufać. Przez lata miałem kilka osób, które poznałem przez Silentlambs, których nie znałem, a które patrzyły na mnie jak na jednego z niewielu starszych, którym naprawdę zależało i próbowali pomóc im iść naprzód.

   Adrell zadzwoniła do mnie, gdy zmarła jej matka i płakała, mówiąc mi, jak bardzo za nią tęskni, opowiedziała mi o tym, jak ludzie nadużyli jej zaufania i skrzywdzili ją. Chociaż fizycznie niewiele mogłem zrobić, starałem się zawsze ją wspierać i pomagać jej iść naprzód, mówiąc, że nie wszyscy ludzie są źli. Wymienialiśmy się śmiesznymi żartami i memami za pośrednictwem SMS-ów, aby dać jej znać, że zawsze tam jestem, gdyby mnie potrzebowała. Czasami dzwoniła w najbardziej nieodpowiednim momencie, ale zawsze oddzwaniałem lub wysyłałem jej SMS-a, żeby wiedziała, że jestem przy niej.

   Na początku tego roku straciłem moją siostrę ex-jw w wyniku samobójstwa, więc jest to rodzaj świeżej rany, z której wciąż się otrząsam. Widzieć, jak ta zła sekta zabiera kolejne osoby, odbierając im całe zaufanie, umiejętności, zdolność radzenia sobie, raniąc je poprzez znęcanie się, a następnie porzucając jak śmieci, wywołuje we mnie gniew, który nie może znaleźć ujścia. Zamienia się on we łzy beznadziei, kiedy nie czujemy, że zrobiliśmy wystarczająco dużo, aby pomóc tym, którzy są tak załamani. Dziś rano czuję głęboką rozpacz i stratę, gdy piszę o drogiej, słodkiej, miłej, dobrej osobie, która nigdy nie skrzywdziłaby muchy, ale dosłownie została wypatroszona przez światową korporację wydawniczą, która ma to w dupie.

   Dziś rano, kiedy jadłem z synem cotygodniowe śniadanie, zadzwonił telefon Adrell. Nie odebrałem i postanowiłem zadzwonić do niej później, bo chciałem poświęcić synowi całą moją uwagę. Kiedy wróciłem do domu, zadzwoniłem, odebrał jej partner, który szlochając, przekazał mi wiadomość. Nie wdając się w szczegóły, Adrell zmarła w najbardziej przerażający sposób, jaki można sobie wyobrazić. Wciąż nie mogę sobie z tym poradzić. Kiedy myślę o zadowolonej z siebie reakcji Świadków Jehowy, którzy mówią: "Cóż, tak się dzieje, kiedy odchodzisz od Jehowy". To sprawia, że mam ochotę kupić karabin szturmowy.

   Adrell, kochałem cię jak przyjaciela, z którym łączą mnie rany wojenne, i czuję twój ból i cierpienie. Moją jedyną pociechą jest to, że mam nadzieję, iż wreszcie zaznałaś spokoju za te wszystkie cierpienia, które niesprawiedliwie na Ciebie sprowadzono. Życzę Ci, abyś odnalazła to lepsze miejsce szczęścia i nowych początków, bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości i zaufania, którego wszyscy szukamy. Na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci, a w cichych chwilach mogę nawet z Tobą porozmawiać, mam nadzieję, że słuchasz, bo będzie mi Ciebie brakowało, na zawsze pozostaniesz moją przyjaciółką."

Źródło: https://silentlambs.org/news/j7o3grb46yo29syoolnfk2lel9u3nq
Prawda jest niezmienna i dla wszystkich taka sama. Inaczej nie jest prawdą.


Marzena

  • Gość
Odp: Kolejne samobójstwo
« Odpowiedź #1 dnia: 15 Październik, 2021, 19:52 »
To jest tak bardzo wstrząsające i przykre, że targają mną w tym momencie tak ogromnie skrajne emocje, ktore nie pozwalają na wykrzesanie z siebie innych słów..


Offline Matylda

Odp: Kolejne samobójstwo
« Odpowiedź #2 dnia: 15 Październik, 2021, 20:23 »
Straszne, smutne i takie znajome.
Wszystkim którym Adrell była bliska, wyrazy mojego największego współczucia..
Miałam około 30 lat kiedy moja matka zachorowała na raka, moja Siostra, jehówka, mówiła, jakiś to będzie i czekała w domu na rozwój wypadków a ja parszywy odstepaca czekałam jak pies pod salą operacyjną i tak bardzo pragnęłam żeby ona tylko to wszystko przeżyła.
Kiedy ja sama 20 lat później zachorowalam na raka i będąc wielkim szoku wyszłam z pomysłem że może się z moim mężem przeniesiemy do moich rodziców. Chciałam żeby mój mąż nie musiał się mną sam opiekować gdyby nadszedł mój koniec. Moja jehoska rodzina dostała małpiego  rozumu. Moja najmłodsza siostra zadzwoniła do mnie i powiedziała coś w stylu, ty suko zniknij z naszego życia"
Jehowizna jest czymś naprawdę parszywym. Czasem się naprawdę wydaje że już dłużej nie da rady, ale nie poddawajmy się bez walki.


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 784
  • Polubień: 16289
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
Odp: Kolejne samobójstwo
« Odpowiedź #3 dnia: 15 Październik, 2021, 22:56 »
   W moim zborze było kilka samobójstw.
   Kilka z nich to były osoby wykluczone, dwie były już głosicielami.
   Nie mogły sobie znaleźć miejsca na odludziu zborowym.
   Jedna z nich nie potrafiła tak do końca uporać się z narkotykami a bardzo pragnęła być śj.
   I nie widząc już innego wyjścia w pewnym momencie zafundowała sobie tzw. "złoty strzał"  :'(
   Zaskoczenie wielu było ogromne.

   Innej osobie, zmarł partner życiowy, po śmierci nie mając zbytniego oparcia w zborze, szukała oparcia gdzie indziej.
   Znalazło się ono po sąsiedzku, ale nie była to osoba będąca śj.
   Dla nowego partnera nastąpiła też zmiana religii, bo był warunek, że musi być koniecznie ślub kościelny w KK.

   Zanim jednak to nastąpiło.
   Wcześniej ta owdowiała osoba, dość długo szukała gorąco partnera w zborze i otwarcie poruszała swój problem.
   Nie potrafiła znosić tej pustki i samotności, jaka nastąpiła po śmierci partnera.
   Nikt jakoś na poważnie nie brał tej sytuacji do serca.
   Było trochę owdowiałych kandydatów, ale jakoś nikt nie zainteresował się bliżej sytuacją tej osoby.
   Po jakimś niezadługim czasie skończyło się to samobójstwem.
   Oczywiście, w zborze był tylko jeden sloganowy osąd.

                       ... "Tak właśnie się kończy zdrada i porzucanie Jehowy!!!!!!!" ...
                                                        :'( :'( :'( :'( :'(


   Inna młoda osoba, po wykluczeniu i jako pełnoletnia, na rozkaz ojca śj, musiała opuścić dom, chociaż się jeszcze uczyła.
   Zamieszkała na stancji, potem związała się z towarzystwem ze świata alkoholowo - narkotykowego.
   Miała chłopaka, w którym się zakochała, były też plany na wspólną przyszłość ale niestety narkotyki zrobiły swoje.
   W pewnym momencie, nastąpił koniec, rano nikomu nic nie mówiąc, wyszła z czymś w rodzaju liny i powiesiła się na skraju miasta.
   Przeżyłam to bardzo, bo to była córka rodziny, z którą byłam bardzo blisko zaprzyjaźniona.
   Ta młoda osoba, w chwili śmierci miała tylko 22 lata.
   I choć może chciałoby się, żeby to był film z kategorii science fiction.
   Niestety, zdarzyło się to naprawdę.
           

   Ale według doktryny śj, wykluczanie ludzi i stosowanie wobec nich głębokiego ostracyzmu, ma pomagać.
   Jednak życie pisze swoje scenariusze i ludzie później odchodzą po swojemu.
   Pozostawiając pogrążone w rozpaczy rodziny i przyjaciół.
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Lovely

Odp: Kolejne samobójstwo
« Odpowiedź #4 dnia: 16 Październik, 2021, 14:38 »
Bardzo mi przykro. Nie wiem co napisać. To jest wstrząsające.

Wysłane z mojego RMX3241 przy użyciu Tapatalka



Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 784
  • Polubień: 16289
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
Odp: Kolejne samobójstwo
« Odpowiedź #5 dnia: 16 Październik, 2021, 20:44 »
   I jeszcze kilka moich spostrzeżeń w tym smutnym temacie.
   Zauważcie, jak tak naprawdę lekko podchodzi się do tego typu wydarzeń.
   W zborach kwituje się takie osoby bardzo krótko.

        "Odszedł od Jehowy i skończył jak skończył!"
        "Tak kończą Ci co porzucają Jehowę!"
        "Jakby był w organizacji, to tak by nie skończył!"
        "A po co lazł do świata, niech by trzymał się Jehowy!"
                                    ... itd, itd ...


   I tym podobne teksty, którymi zazwyczaj kończy się dyskusję.
   W moim zborze, w przypadku osób nieochrzczonych, starsi ludziom przy drzwiach tłumaczyli, że ten ktoś nie był śj.
   Jak był wykluczony, to tłumaczyli też, że nie należał już do organizacji Jehowy.
   W zborze, sypano teksty w kierunku, żeby nie mówić źle o organizacji, nawet jak coś zauważymy.



   A przecież to są całe dramaty, szczególnie dla rodziców, jeśli to ich dziecko padło ofiarą takiego zdarzenia.
   Co musi czuć taka osoba, która w desperacji targa się na swoje życie?
   Oczywiście, każdy przypadek jest bardzo indywidualny, ale wykluczenie ze zboru napewno nie pomaga komuś takiemu.
   Szczególnie, jeśli to jest młoda osoba, niedoświadczona życiem i tak naprawdę potrzebująca opieki, rodziców szczególnie, całe życie  :'( :'(

   Nie bez przyczyny coś takiego się trafia.
   To jest jakiś dłuższy proces, który gdzieś tam rozwija się i narasta.
   Często osoby będące w zborach, czują się samotne i nikt się zbytnio tym nie przejmuje.
   A co dopiero w momencie, kiedy takiego kogoś się wyklucza i wiadomo jak będzie traktowany.
   Takie osoby, nawet jak wracają do zborów, to już mają przypiętą odpowiednią łatkę, nieraz trudno jest im się odnaleźć.
   A można odnieść wrażenie, że w zborach, to jest krótko pozamiatane, jakby problemu nie było.

   Po samobójstwach i tak się odpowiednia opinia o zborze niesie, nawet jak ktoś tylko spotykał się ze świadkami, sporadycznie.
   W naszym zborze było takie małżeństwo, które przez wiele lat, chętnie zawsze gościło świadków, ale nigdy nie zostali śj.
   Mieli poważne problemy z alkoholem, w grę tez wchodziły narkotyki nigdy się z tym nie uporali ani dla siebie, ani dla Jehowy.
   Jak umarli prawie że jedno po drugim, świadkowie im pogrzeb organizowali, ze względu na syna, który był wtedy śj.
   Cała okolica huczała, jakich to "śj" mieli w swoich szeregach śj.
   Starsi się za długo nie roztkliwiają nad taką sytuacją, mówię o samobójstwie.
   Szybko przechodzą do "porządku dziennego", jakby w ogóle nie było tematu.
   I nie zastanawiają się zupełnie, jak duża to tragedia.
   Do momentu, zanim ich samych życie nie dotknie.
   Albo ich latorośle czy ich rodziny.
   Smutne to jest bardzo.
   :'( :'(
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline NieZnaPrawdy

Odp: Kolejne samobójstwo
« Odpowiedź #6 dnia: 12 Grudzień, 2021, 23:12 »
W moich stronach, chyba ze 20 lat temu, był chłopak syn kobiety ŚJ.
"Wpadł"  na dyskotece z niezbyt urodziwą dziewczyna.
Dziewczyna miała nie najlepszą reputację.
Żartowano z nich - piękny i bestia.

Chłopak nie wytrzymał presji i powiesił się obok otwartej Biblii.