Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Kiedy Jahwe zaplanował Jezusa?  (Przeczytany 34 razy)

Offline Andrzejek

Kiedy Jahwe zaplanował Jezusa?
« dnia: Dzisiaj o 08:56 »
KIEDY JAHWE ZAPLANOWAŁ JEZUSA ?

Wstęp - kiedy powstał Bóg?

Pytanie o moment „powstania” Boga nie musi odnosić się do ontologicznego istnienia bytu absolutnego, lecz może zostać ujęte jako problem epistemologiczny i psychologiczny: kiedy i w jaki sposób idea Boga pojawia się w ludzkiej świadomości. W tym ujęciu Bóg nie jest punktem wyjścia, lecz rezultatem określonych procesów poznawczych i kulturowych.

Rozwój tej idei wiąże się ściśle z kształtowaniem świadomości jako narzędzia poznania. W pierwszych etapach życia jednostka przyswaja wiedzę o rzeczywistości za pośrednictwem autorytetów pierwotnych, przede wszystkim rodziców. Równolegle funkcjonuje świat wyobrażeń i narracji fantastycznych, który nie jest jeszcze wyraźnie oddzielony od rzeczywistości empirycznej. Dopiero wraz z rozwojem zdolności poznawczych następuje stopniowa demarkacja między tym, co fikcyjne, a tym, co realne.

Paradoksalnie jednak moment odrzucenia bytów fantastycznych nie oznacza końca myślenia w kategoriach pozamaterialnych. Przeciwnie – na ich miejsce wprowadzane są bardziej złożone i społecznie usankcjonowane konstrukty, takie jak pojęcie Boga. Proces ten dokonuje się poprzez instytucje socjalizacyjne, w szczególności rodzinę i system edukacji, które przekazują określone treści religijne jako element dziedzictwa kulturowego.

W konsekwencji w świadomości jednostki wyłania się koncepcja bytu absolutnego, charakteryzującego się cechami radykalnie odmiennymi od ludzkich: nieskończonością, wszechmocą, wszechwiedzą oraz niezależnością od czasu i przestrzeni. Bóg jawi się zatem jako konstrukt przekraczający granice doświadczenia empirycznego, a zarazem pełniący funkcję wyjaśniającą i porządkującą rzeczywistość.
Z tej perspektywy idea Boga może być interpretowana jako wytwór rozwijającej się świadomości, ukształtowany przez język, kulturę i potrzebę nadania sensu światu. Nie rozstrzyga to o jego rzeczywistym istnieniu, lecz wskazuje na warunki, w których pojęcie to staje się możliwe i zrozumiałe dla człowieka.

Legenda o Jezusie

Opowieść o nim rozpoczyna się hymnem ewangelisty Jana -  J 1:1 Ἐν ἀρχῇ ἦν ὁ λόγος, καὶ ὁ λόγος ἦν πρὸς τὸν θεόν, καὶ θεὸς ἦν ὁ λόγος. Na początku był Logos, a Logos był u Boga i Bogiem był Logos.

I tu pojawia się pierwszy problem: mamy zdanie, które brzmi prosto, ale w praktyce stało się jednym z najbardziej spornych fragmentów w historii teologii Nowego Testamentu. Z biegiem czasu Logos przestał być pojęciem językowym czy filozoficznym, a stał się fundamentem całej konstrukcji dogmatycznej.

Można odnieść wrażenie, że postać Jezusa została „zaprojektowana” od samego początku. W tym celu konieczne było wprowadzenie pojęcia drugiej boskiej osoby – Logosu, który z przyczyn znanych wyłącznie Najwyższemu miał pozostawać w ukryciu aż do pierwszego wieku naszej ery.
Problem w tym, że prosty tekst stał się polem niekończących się interpretacji. Teolodzy różnych szkół zaczęli rozciągać jego znaczenie w każdą możliwą stronę. W efekcie Logos bywa rozumiany jako:

„boski”
„mający boską naturę”
„tożsamy z boską istotą”

Każda z tych interpretacji prowadzi do innych wniosków, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: pozwalają utrzymać wcześniej przyjęty dogmat.
Jeśli przyjąć, że „Bóg” w Biblii oznacza jedną, najwyższą istotę – Jahwe – pozostają trzy logiczne opcje:
uznać Logosa za drugiego boga,
odmówić mu boskości,
uznać go za „boskiego”, ale nie jako odrębną istotę.
Każda z tych dróg jest problematyczna. I właśnie dlatego powstał cały przemysł interpretacyjny, który nie tyle wyjaśnia tekst, co ratuje go przed sprzecznościami.

Trzeba to powiedzieć wprost: Biblia nie jest kroniką historyczną. To zbiór tekstów o mieszanej naturze — od mitów, przez poezję, po fragmenty przetworzonej historii. Nie opisuje rzeczywistości w sensie faktograficznym, tylko ją interpretuje i przekształca.

W efekcie mamy system, w którym napięcia i sprzeczności nie są problemem, lecz paliwem dla kolejnych komentarzy. Każda niezgodność zostaje „naprawiona” kolejną warstwą wykładni. Ale pojawia się zasadnicze pytanie: czy nadal mówimy o opisie świata, czy już o systemie, który jest z definicji odporny na falsyfikację?
Im więcej interpretacji, tym mniej treści pierwotnej. I odwrotnie: im bardziej tekst jest niejednoznaczny, tym łatwiej dopasować go do dowolnej tezy.

W tym kontekście nawet historyczna postać Jezusa – żydowskiego nauczyciela i reformatora religii judaistycznej zostaje całkowicie przekształcona przez warstwę cudowności i teologii. Z człowieka staje się konstruktem doktrynalnym, który musi jednocześnie być w pełni człowiekiem i w pełni Bogiem. A to napięcie nie znika — tylko się maskuje.

Dlatego, odrzucając teologiczną nadbudowę i trzymając się analizy językowej oraz zdrowego rozsądku, można postawić hipotezę, że pierwotnie mamy do czynienia z koncepcją Logosu jako odrębnej boskiej istoty, która z czasem zostaje utożsamiona z Jezusem, nie tracąc przy tym swojego boskiego charakteru — przynajmniej w ramach późniejszej interpretacji.

Wniosek. Nie wiemy, kiedy Jahwe zaplanował swojego syna, a co gorsza, czy to on czy człowiek go stworzył jako boga i człowieka.

A może moi koledzy podyskutują na ten temat?