Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Andrzejek i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: ŚJ  (Przeczytany 9 razy)

Online Andrzejek

ŚJ
« dnia: Dzisiaj o 17:32 »
Ostatnio kolega Nadaszyniak wysłał mi dość ostre pouczenie o następującej treści: „Nas interesuje dramat ludzkiej tragedii wywołany przez organizację Świadków Jehowy. Skup się na traumie osób, które ją opuściły, na mechanizmach niszczenia relacji rodzinnych oraz na tym, jak ta organizacja z Pensylwanii realnie wpływa na życie ludzi. Jeśli masz coś do powiedzenia w tym temacie – zrób to konkretnie i bez zbędnego ‘pisarzenia’. Oczekujemy tekstów o tej organizacji, a nie kolejnych biblijnych dywagacji.”

W odpowiedzi przeprosiłem go i obiecałem, że przekażę jego uwagi innym forumowiczom, którzy – jego zdaniem – naruszają regulamin, pisząc o sprawach niezwiązanych ze Świadkami Jehowy. To jednak tylko na marginesie.

Moje osobiste doświadczenia są jednak inne niż te, o których wspomina Nadaszyniak. Pomimo tego, że formalnie nie należę już do tej organizacji, nadal utrzymuję bardzo częsty kontakt ze starszym zboru, zwłaszcza gdy pojawiają się u mnie pytania natury teologicznej. Nasze rozmowy telefoniczne potrafią być naprawdę długie. Nie mogę więc powiedzieć, że czuję się całkowicie wykluczony czy że doświadczyłem jakiejś traumy, a jest wprost przeciwnie.

Warto zauważyć, że zanim ktoś zostanie członkiem tej organizacji, przechodzi pewien proces zapoznania się z jej naukami i sam podejmuje decyzję, czy się z nimi zgadza – w pewnym sensie „widziały gały, co brały”.

Jeśli chodzi o kontakt z osobami, które opuściły zbór, bywa to różnie i trudno tu o jednoznaczne uogólnienia. Ja osobiście nie spotkałem się z sytuacją całkowitego zerwania kontaktu., chociaż co prawda niektórzy żałują mojego odejścia, ale rozumieją moją decyzję spowodowaną niezgodą w niektórych kwestiach doktrynalnych. Jednak w żaden sposób mnie nie potępiają.

Z drugiej strony każda organizacja religijna ma własne zasady, które mogą być kontrowersyjne dla osób z zewnątrz. Dlatego nie dziwi mnie, że różne wyznania krytycznie odnoszą się do siebie nawzajem – dotyczy to zarówno kwestii celibatu w Kościele katolickim, jak i małżeństw pastorów w Kościołach protestanckich.
Historycznie rzecz biorąc, Kościół katolicki również ma w swojej przeszłości okresy przemocy wobec osób uznanych za heretyków, co dziś jest szeroko krytykowane.
W tym kontekście nie powinno dziwić, że Świadkowie Jehowy również mają określone zasady dotyczące osób, które sprzeciwiają się przyjętym w ich wspólnocie normom. To jednak tylko wstęp – czekam na osobiste doświadczenia byłych członków tej organizacji i chętnie poprowadzę dalej dyskusję
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 17:57 wysłana przez Andrzejek »


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 635
  • Polubień: 9057
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: ŚJ
« Odpowiedź #1 dnia: Dzisiaj o 17:56 »
Andzejku: cyt.:'' Ostatnio kolega Nadaszyniak wysłał mi dość ostre pouczenie o następującej treści: „Nas interesuje dramat ludzkiej tragedii wywołany przez organizację Świadków Jehowy. Skup się na traumie osób, które ją opuściły, na mechanizmach niszczenia relacji rodzinnych oraz na tym, jak ta organizacja z Pensylwanii realnie wpływa na życie ludzi. Jeśli masz coś do powiedzenia w tym temacie – zrób to konkretnie i bez zbędnego ‘pisarzenia’. Oczekujemy tekstów o tej organizacji, a nie kolejnych biblijnych dywagacji.” ''

Cześć! Dziękuję za Twoją odpowiedź i za to, że ze zrozumieniem przyjąłeś moje wcześniejsze uwagi. Szanuję Twój kulturalny ton i to, że dzielisz się własną perspektywą. To interesujące, ale na Forum czytelnicy nie są prokuratorami, każdy z Nas przechodził PODOBNY etap w sekcie (Ww).

ANDRZEJKU odnosząc się do tego, co napisałeś::

1.Twoje doświadczenie: Bardzo się cieszę, że Twoje odejście nie wiązało się z traumą i że zachowałeś kontakt ze starszym. To dowód na to, że wiele zależy od konkretnych ludzi. Musisz jednak przyznać, że Twoja sytuacja jest raczej wyjątkiem niż regułą. Oficjalne wytyczne organizacji co do kontaktów z osobami, które odeszły, są zazwyczaj znacznie bardziej restrykcyjne i to właśnie te mechanizmy nazywamy „dramatem ludzkim”.

2. "Widziały gały, co brały": To mocny argument, ale czy zawsze sprawiedliwy? Wiele osób podejmuje decyzję o chrzcie w bardzo młodym wieku, nie mając pojęcia o skutkach społecznych, jakie spotkają ich dekady później przy zmianie światopoglądu. Czy wtedy to nadal jest „wolny wybór”, czy raczej pułapka emocjonalna?
3. Kontekst historyczny i inne religie: Masz rację, że inne wyznania też mają swoje kontrowersje. Jednak tutaj skupiamy się na realnym wpływie organizacji z Pensylwanii (Ww) na życie ludzi dzisiaj. Porównania do inkwizycji czy celibatu są ciekawe historycznie, ale nie leczą ran osób, które w tej chwili nie mogą porozmawiać z własnymi rodzicami czy dziećmi.