Ostatnio kolega Nadaszyniak wysłał mi dość ostre pouczenie o następującej treści: „Nas interesuje dramat ludzkiej tragedii wywołany przez organizację Świadków Jehowy. Skup się na traumie osób, które ją opuściły, na mechanizmach niszczenia relacji rodzinnych oraz na tym, jak ta organizacja z Pensylwanii realnie wpływa na życie ludzi. Jeśli masz coś do powiedzenia w tym temacie – zrób to konkretnie i bez zbędnego ‘pisarzenia’. Oczekujemy tekstów o tej organizacji, a nie kolejnych biblijnych dywagacji.”
W odpowiedzi przeprosiłem go i obiecałem, że przekażę jego uwagi innym forumowiczom, którzy – jego zdaniem – naruszają regulamin, pisząc o sprawach niezwiązanych ze Świadkami Jehowy. To jednak tylko na marginesie.
Moje osobiste doświadczenia są jednak inne niż te, o których wspomina Nadaszyniak. Pomimo tego, że formalnie nie należę już do tej organizacji, nadal utrzymuję bardzo częsty kontakt ze starszym zboru, zwłaszcza gdy pojawiają się u mnie pytania natury teologicznej. Nasze rozmowy telefoniczne potrafią być naprawdę długie. Nie mogę więc powiedzieć, że czuję się całkowicie wykluczony czy że doświadczyłem jakiejś traumy, a jest wprost przeciwnie.
Warto zauważyć, że zanim ktoś zostanie członkiem tej organizacji, przechodzi pewien proces zapoznania się z jej naukami i sam podejmuje decyzję, czy się z nimi zgadza – w pewnym sensie „widziały gały, co brały”.
Jeśli chodzi o kontakt z osobami, które opuściły zbór, bywa to różnie i trudno tu o jednoznaczne uogólnienia. Ja osobiście nie spotkałem się z sytuacją całkowitego zerwania kontaktu., chociaż co prawda niektórzy żałują mojego odejścia, ale rozumieją moją decyzję spowodowaną niezgodą w niektórych kwestiach doktrynalnych. Jednak w żaden sposób mnie nie potępiają.
Z drugiej strony każda organizacja religijna ma własne zasady, które mogą być kontrowersyjne dla osób z zewnątrz. Dlatego nie dziwi mnie, że różne wyznania krytycznie odnoszą się do siebie nawzajem – dotyczy to zarówno kwestii celibatu w Kościele katolickim, jak i małżeństw pastorów w Kościołach protestanckich.
Historycznie rzecz biorąc, Kościół katolicki również ma w swojej przeszłości okresy przemocy wobec osób uznanych za heretyków, co dziś jest szeroko krytykowane.
W tym kontekście nie powinno dziwić, że Świadkowie Jehowy również mają określone zasady dotyczące osób, które sprzeciwiają się przyjętym w ich wspólnocie normom. To jednak tylko wstęp – czekam na osobiste doświadczenia byłych członków tej organizacji i chętnie poprowadzę dalej dyskusję