Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Co zawiniło drzewo figowe?  (Przeczytany 33 razy)

Offline Andrzejek

Co zawiniło drzewo figowe?
« dnia: Dzisiaj o 09:48 »
Historia zaczyna się dość niewinnie: Jezus Chrystus wraz ze swoimi uczniami opuszcza Betanię. Wycieczka wygląda na spontaniczną — nikt nie pomyślał o prowiancie, więc cała grupa rusza w drogę głodna i, jak się okazuje, nieco rozdrażniona.
W pewnym momencie Jezus dostrzega w oddali figowiec. Nadzieja rośnie — może wreszcie coś do jedzenia! Podchodzi więc do drzewa z wyraźnym entuzjazmem… i tu zaczyna się problem. Drzewo, jak to drzewo, zachowuje się skandalicznie zgodnie z prawami natury i nie rodzi owoców poza sezonem.

Można by się spodziewać wzruszenia ramion i pójścia dalej. Nic z tego. Figowiec najwyraźniej trafia na zły moment w historii i zostaje przeklęty za brak współpracy (Mk 11,12–14). Trudno nie odnieść wrażenia, że padł ofiarą bardzo surowej polityki „klient nasz pan”.
Relacja według Ewangelia Mateusza dorzuca do tego jeszcze dramatyzmu. Tam drzewo nie tylko zostaje skarcone, ale wręcz natychmiast usycha. Całość zostaje opatrzona komentarzem o potędze wiary — tak wielkiej, że można nią przenosić góry. Figowce, jak widać, też.

I tu pojawia się pytanie: co właściwie zawiniło to biedne drzewo? Czy naprawdę można mieć pretensje do rośliny, że nie dostosowała się do nagłego kryzysu żywnościowego przypadkowych przechodniów?
Dla jednych to scena niemal komiczna — przykład tego, jak pechowe może być życie figowca w nieodpowiednim miejscu i czasie. Dla innych — przypowieść z morałem, choć sam figowiec raczej nie miał okazji go przemyśleć.
Można więc wyciągnąć z tej historii pewną praktyczną lekcję: zanim zaczniemy się oburzać na rzeczywistość, warto upewnić się, czy przypadkiem nie działa ona dokładnie tak, jak powinna. Krótko mówiąc, należy wrócić do szkoły.